Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Alojzy Świderek: Najważniejsze to nie myśleć o końcowym wyniku

Alojzy Świderek: Najważniejsze to nie myśleć o końcowym wyniku

fot. archiwum

- Sądzę, że przeciwko Iranowi wyjdziemy od początku z Fabianem Drzyzgą na rozegraniu. Z przebiegu ostatnich dwóch gier Polaków wygląda na to, że Mariusz Wlazły ma chyba większe zaufanie do niego niż do Pawła Zagumnego - mówi Alojzy Świderek.

Alojzy Świderek: – A chodzi przecież o to, żeby z Wlazłego wyciągnąć maksimum jego potencjału. Zagumny też jednak przyda się w sobotnim meczu. Z takim rywalem wiele razy trzeba będzie wyciągać kasztany z ognia, a do tego „Guma” nadaje się doskonale.

Jak się panu podobała postawa Polaków w spotkaniu z Włochami?

– Było bardzo ciężko, bo nie było w naszym zespole od pierwszych piłek takiego przekonania, jakie powinno być. Włosi w pierwszym secie bronili się, jak mogli przed eliminacją z turnieju, choć przed meczem porównywano ich do upadłego zespołu z wieloma problemami. W ich poczynaniach widać było wielką nerwowość. Z kolei nasza drużyna nie potrafiła się przeciwstawić rywalom taką twardą, spokojną grą. Polscy zawodnicy starali się grać jak najlepiej, ale nie udawało im się to. I to mnie trochę niepokoi, bo w dalszej części turnieju będą już tylko takie mecze. Trzeba będzie w nich grać twardo, cierpliwie, punkt za punkt, pokazując się przy tym z najlepszej strony. Jeśli do każdego z kolejnych spotkań przystąpimy tak usztywnieni, to zje nas i presja, i przeciwnik.



Czuł pan duży niepokój w połowie drugiego seta, kiedy wydawało się, że to Włosi są bliżej prowadzenia 2:0 w setach niż my doprowadzenia do remisu?

– Patrząc na grę, czułem się niespokojnie od samego początku. Prawdę mówiąc, do samego końca gra Polaków nie była taka, jaka być powinna. Choć w końcówce faktycznie to my przeważaliśmy i graliśmy znacznie pewniej – z mniejszą liczbą błędów i lepiej w ataku. Właśnie słaba gra w ataku i nie najlepsze przyjęcie były według mnie głównymi przyczynami porażki w pierwszym secie.

Mateusz Mika to jest ten zawodnik, który w ostatnich dwóch meczach zawiódł najbardziej w naszym zespole?

– Nie podchodziłbym do tego chłopaka w ten sposób. On ma ogromne możliwości i dajmy mu je wykorzystać. Jeżeli po każdym jego nieudanym zagraniu będziemy oceniali, że on się nie nadaje, to tego chłopaka już nie będzie. A jest on bardzo potrzebny naszej reprezentacji. Według mnie można było do tego zawodnika jeszcze powrócić w trakcie czwartkowego spotkania. Tak samo jak i w meczu z Amerykanami.

Za to z czwartkową dyspozycją Mariusz Wlazły zgłosił chyba akces do znalezienia się w najlepszej szóstce turnieju?

Mariusz zagrał dobrze w drugiej części meczu z Włochami. W końcówce grał bardzo dobrze w ataku, ale generalnie ciągle ma z tym kłopot. Jego problemy w ataku widoczne były choćby w spotkaniu z Amerykanami, Myślę, że Mariusz jeszcze odnajdzie się na tych mistrzostwach i dojdzie do wysokiej formy. I takiej lekkości oraz szybkości w grze, do których nas wszystkich przyzwyczaił.

Z taką grą jak w meczu z Włochami jesteśmy w stanie pokonać Iran, a później Francję?

– Z obydwoma tymi rywalami musimy grać bardzo długo, cierpliwie i twardo. Punkt za punkt i bez myślenia o tym, że ewentualna porażka może nas wyeliminować z turnieju. W przeciwnym razie będzie grało nam się bardzo ciężko. Jeśli pokażemy formę z meczu z Serbami lub końcówki spotkania z Włochami, mamy szansę wygrać obie potyczki na zakończenie drugiej rundy. Tak jak mówiłem, najważniejsze będzie jednak, aby nasi reprezentanci nie myśleli o końcowym wyniku, bo takie podejście tylko niepotrzebnie spina człowieka. Akcje nigdy nie są wtedy tak płynne, jak mogłyby być.

A który z weekendowych rywali jest dla Polaków bardziej niewygodny ze względu na prezentowany styl gry?

– Myślę, że mimo wszystko Francja – jak się rozkręci, bo zwykle zaczyna mecze jakby nieporadnie, z pewną nonszalancją. Kiedy jednak Francuzi nabiorą rytmu, wtedy gra ich robi się bardzo płynna i dynamiczna. I z Francją, i z Iranem musimy grać długo i cierpliwie. A zwłaszcza z Iranem, który im dłużej gra, tym jest większa szansa, że w tym zespole dojdzie do jakiegoś nieporozumienia. Ta drużyna nie ma jeszcze tak dobrej dyscypliny taktycznej i kultury siatkarskiej, jaką mają inne ekipy z czołówki tych mistrzostw. Irańczycy są jednak bardzo dobrze przygotowani fizycznie oraz technicznie i są dla każdego bardzo ciężkim przeciwnikiem do pokonania.

Jak wynika z kursów firmy bukmacherskiej Fortuna, ze wszystkich sobotnich meczów najtrudniej wskazać faworyta właśnie w starciu Polski i Iranu. Szanse biało-czerwonych są oceniane tylko minimalnie wyżej od rywali. Co pan na to?

– Nigdy nie bawię się w typowanie wyników. Mogę tylko powtórzyć, że jeśli zagramy dobrze i z odpowiednim przekonaniem, na pewno możemy wygrać z Iranem. I to nawet za trzy punkty, co postawiłoby naszych grupowych rywali „pod ścianą”. Wówczas znacząco wzrosłyby nasze szanse na zajęcie pierwszego miejsca na koniec drugiej rundy.

Z tej piątki, która w naszej grupie ciągle liczy się jeszcze w walce o awans, komu daje pan najmniejsze szanse na znalezienie się w najlepszej szóstce turnieju?

– Odpowiem inaczej: duże szanse na znalezienie się w trzeciej rundzie mają Stany Zjednoczone. Stać ich, aby zgarnąć pełną pulę w meczach z Argentyną i Australią, a przecież Polska, Iran i Francja jeszcze potracą punkty w meczach między sobą. Inna sprawa, że mecze faworytów z tymi teoretycznie słabszymi rywalami na tych mistrzostwach już różnie się układały…

źródło: inf. prasowa

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved