Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Bernardo Rezende: O wyniku zadecydował brak doświadczenia

Bernardo Rezende: O wyniku zadecydował brak doświadczenia

fot. archiwum

- Środowe spotkanie pokazało mi, że mogę liczyć na całą grupę - podkreślił po meczu z drużyną Plamena Konstantinowa trener mistrzów świata, Bernardo Rezende. W pojedynku z Bułgarią jego zespół bardzo szybko podporządkował sobie rywala.

Początek spotkania z Bułgarią pokazał, że to właśnie Brazylia była drużyną, która zachowała większy spokój. Co wam to zagwarantowało – pozostanie w Spodku, świadomość, że mieliście cztery punkty więcej od rywala w tabeli, a może coś innego?

Bernardo Rezende:Nie wydaje mi się, żeby o wyniku decydowały jakieś czynniki pozaboiskowe. Bułgarzy nie poświęcili zbyt dużo czasu na podróż do Spodka – byli tutaj już dwa dni temu rano, więc mieli podobną ilość czasu na odpoczynek i przerwę. Jeżeli chodzi o przyczyny dzisiejszego wyniku, to muszę zgodzić się z trenerem Konstantinowem – zadecydował brak koncentracji, ale przede wszystkim doświadczenia ze strony niektórych graczy, a także zbyt duża doza szacunku, którą odczuwali wobec naszego zespołu jako mistrzów świata. Nie można było ukryć, że początek dzisiejszego spotkania obfitował w wiele dobrych rzeczy z naszej strony, co stworzyło bardzo solidną podstawę do budowania późniejszego wyniku. Z każdym kolejnym punktem przeciwnicy tracili odrobinę ze swojej pewności siebie.

A jak oceniłby pan pracę brazylijskiego zespołu w meczu z Bułgarami? Wydawało się, że każdy z zawodników zagrał dziś na maksimum możliwości, które posiada w tym momencie.



Mieliśmy to szczęście, że mogliśmy odpocząć jeden dzień, jednocześnie solidnie przepracowując ostatnie 24 godziny przed spotkaniem. Większość moich zawodników po chwili oddechu wróciła do wysokiej dyspozycji i zaprezentowała się dobrze. Byli także i tacy, którym moment relaksu pomógł zwalczyć problemy – mam tu na myśli Ricardo Lucarellego, który stosunkowo słabo zaprezentował się podczas pojedynku z Kubańczykami, a dziś zagrał całkiem nieźle. Pojedynek z Bułgarią pokazał mi, że mogę liczyć na całą grupę, stanowiącą nierozerwalny kolektyw. Każdy z moich zawodników musi mieć siły i ochotę do gry, ponieważ turniej rozgrywany w Polsce jest bardzo długi, a my definitywnie planujemy dojść do ścisłego finału.

Nie można jednak nie zauważyć, że ofensywna strona gry Murilo nadal nie prezentuje się najlepiej – zgodzę się z tym, że dba o przyjęcie drużyny, ale już kolejny mecz nie jest w stanie wykonać ataku z pełną mocą. Dodatkowo wspomniał pan, że narzeka na kolejny uraz…

Tak, oczywiście zdaję sobie z tego sprawę. Poprosiłem Murilo, żeby podczas boju z Bułgarami nie grał na sto procent, ale żeby dał sobie czas na odpoczynek i brał udział w akcjach mniej wymagających energii. On nie czuje się zbyt komfortowo ze swoją nogą, co jest dodatkowym utrudnieniem dla naszego zespołu. Mam nadzieję, że nie rozwinie się z tego coś poważnego, co wykluczy go z turnieju, bo tak jak pani powiedziała, on trzyma nam przyjęcie – zresztą jest chyba drugi w klasyfikacji mistrzostw pod tym względem. Jest bardzo ważnym ogniwem potrzebnym do zachowania odpowiedniego balansu drużyny – każdy z moich siatkarzy odpowiedzialny jest głównie za jedną rzecz: przyjęcie, blok, atak, obronę. Dlatego też mamy aż tak charakterystycznych zawodników na pozycjach. Lucarelli, Wallace, środkowi wiedzą, co mają robić i na co ja osobiście liczę, jeżeli chodzi o ich grę. Murilo jest jednym z głównych bohaterów każdego z naszych meczów i ma inną rolę niż choćby wspomniany wcześniej Wallace. On odpowiada za wewnętrzną homeostazę reprezentacji Brazylii i jest to jego najważniejsza rola – pomaga innym siatkarzom grać to, czego od nich wymagam. Jego postawa ma wpływ na rozegranie, akcje ofensywne, obronę, przez co mogę z całą pewnością stwierdzić, że potrafi grać mądrze, rozsądnie i niesamolubnie. To, że nie atakuje najlepiej, nie zmienia faktu, że cały czas wykonuje powierzone mu zadania – jest ofiarny w defensywie, blokuje, a także dzieli się z zespołem swoim doświadczeniem, co jest chyba najważniejsze.

A co z Bruno? Wydaje się, że podczas ostatniego meczu z Kubą pojawił się na boisku, ponieważ Rafael nie rozgrywał najlepszego spotkania. Dziś ponownie grał, nawet mimo tego, że wciąż narzeka na uraz. Nie jest to za duże ryzyko?

Skorzystałem z jego pomocy, ponieważ był gotowy do gry, w pełni sił. W spotkaniu z Kubą nie mógł prowadzić meczu na sto procent własnych możliwości, ale musiałem wpuścić go na boisko, ponieważ traciliśmy ten pojedynek i koncept, fantazja mojego syna były nam bardzo potrzebne. Nie miałem innego wyjścia. Był on podstawowym graczem do momentu kontuzji, natomiast potem ciężar rozegrania spoczął na Rafaelu – właśnie aż do boju z Kubańczykami, kiedy jego styl kreowania gry zespołu przestał odpowiadać na nasze potrzeby. Wtedy na boisku pojawił się też Felipe Fonteles, więc zaistniała konieczność wprowadzenia kilku kolejnych zmian.

To chyba jednak pokazało panu, że faktycznie stanowicie kolektyw.

Tak, przegrywamy i wygrywamy jako drużyna – nie ma tutaj mowy o jakichkolwiek indywidualnych zasługach – to zawsze staram się wpoić mojemu zespołowi. Każdy z brazylijskich siatkarzy potrafi wejść na boisko i całkowicie odmienić losy spotkania. Mamy bardzo dużo dobrych zawodników – mówię tu także o tych, którzy na razie nie grają w dwunastce meczowej. Chcemy dostać się do finału i tym lepiej dla mnie, że mam szeroką ławkę graczy do wyboru. Każdy z nich potrafi wprowadzić ze sobą zupełnie coś innego – odmienny rytm, charakterystykę. Jestem w pozycji uprzywilejowanej, ponieważ mogę sobie pozwolić na to, żeby taki zawodnik jak Leandro Vissotto na razie nie wychodził w podstawowej szóstce.

Co będzie zatem kluczem do wygranej z Chinami? Sam pan powiedział, że Brazylijczykom nie gra się łatwo z drużynami azjatyckimi, co najlepiej pokazał pojedynek z Koreą.

Myślę, że podstawowych ruchem, który powinniśmy wykonać, jest to, żeby nie dać się im rozpędzić – w momencie kiedy zaczynają grać na swoim normalnym poziomie, są bardzo trudni do zatrzymania przez dużą zwinność i szybkość. Na pewno będą się starali wybić nas z uderzenia i postawić kilka bloków. Ich wcześniejsze pojedynki pokazały również, że obok Rosjan są chyba najgroźniejszą drużyną pod względem zagrywki, dlatego duży w tym nasz wkład, żeby serwowali jak najmniej. Musimy odpowiadać im pięknym za nadobne, naśladować ich ruchy tak, aż ich to zmęczy i zgubi. Oni muszą grać swoje, ale my musimy grać mądrze i pozwalać im na prezentowanie jedynie kilku procent ich możliwości. Najważniejsze jest jednak to, żebyśmy nie pomyśleli, że musimy ich zmieść z parkietu – naszym celem jest gra punkt za punkt i odskoczenie w drugiej połowie seta. Kluczem będzie budowanie zwycięstwa bez nadmiernego podekscytowania, tracenia spokoju – potrzebujemy chłodnych głów, a także błyskotliwości tak koniecznej do zagrania dobrego spotkania.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved