Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Kamil Droszyński: Emocje były bardzo duże

Kamil Droszyński: Emocje były bardzo duże

fot. archiwum

- W trzeciej partii graliśmy już dużo lepiej i jeśli wygralibyśmy ją, to na pewno w naszych głowach pojawiłaby się myśl o zwycięstwie. Może wygranie trzeciego seta odwróciłoby losy tego spotkania - mówi o pojedynku finałowym MEJ Kamil Droszyński.

W cieniu toczących się w Polsce mistrzostw świata reprezentacja juniorów sięgnęła po wicemistrzostwo Europy. Duża radość panowała w waszym obozie po największym sukcesie od 1996 roku?

Kamil Droszyński: – Bardzo cieszymy się z tego srebrnego medalu, to dla nas naprawdę duże osiągnięcie. Fakt, że jest to największy sukces od 1996 roku, daje jeszcze więcej powodów do radości.



Przez fazę grupową mistrzostw przeszliście jak burza. Który z tych meczów uważasz za najtrudniejszy i co według ciebie było kluczem do wejścia do półfinału z pierwszego miejsca w grupie?

– W fazie grupowej graliśmy bardzo dobrze i skutecznie, konsekwentnie wypełnialiśmy też założenia taktyczne. Cały czas utrzymywaliśmy swój optymalny poziom gry. Wyniki spotkań mogłyby świadczyć o tym, że mecze były dość łatwe, ponieważ większość z nich wygraliśmy za trzy punkty, ale do każdego meczu podchodziliśmy z taką samą powagą i skupieniem. Każdy przeciwnik stawiał nam opór – większy lub mniejszy, ale żadne z tych spotkań nie należało do najłatwiejszych. Myślę jednak, że najtrudniejszy mecz w fazie grupowej rozegraliśmy z Turcją, świadczy o tym wynik. Do zwycięstwa potrzebowaliśmy pięciu setów.

W półfinale wygraliście z Francją, choć długimi fragmentami ten mecz był bardzo zacięty. Chyba głównym czynnikiem, który doprowadził was do triumfu w tym spotkaniu, była zagrywka?

– Mecz z Francją zaczęliśmy bardzo dobrze, bo kończyliśmy swoje akcje i byliśmy skuteczni w kontrataku. W drugim secie przeciwnicy zaczęli grać lepiej, a nasza jakość gry trochę się pogorszyła, ale na szczęście od trzeciego seta zaczęliśmy grać tak jak w pierwszej partii i udało nam się wygrać. Dużą przewagę nad Francuzami zyskaliśmy dzięki dobrej zagrywce, to był nasz dzień w polu serwisowym.

A co stało się w meczu o złoto? Wygraliście z Rosją w tym roku w Anapie, a teraz chyba troszkę przegraliście mentalnie?

– Mecze finałowe rządzą się swoimi prawami, emocje są w nich dużo większe niż w innych spotkaniach. Dwie drużyny wychodzą na boisko i dają z siebie wszystko. Myślę jednak, że nie przegraliśmy tego meczu mentalnie. W Anapie graliśmy w turnieju towarzyskim, który miał sprawdzić naszą formę na tamten moment przygotowań do mistrzostw, wtedy wygraliśmy z Rosjanami, a w meczu o złoto to oni okazali się lepsi.

A czy twoim zdaniem była szansa na ogranie Rosjan w finale, gdyby końcówka trzeciego seta potoczyła się nieco inaczej?

– Oczywiście, że mieliśmy szansę, żeby wygrać. Niestety, w pierwszych dwóch setach nie było tego widać, w trzeciej partii graliśmy już dużo lepiej i jeśli wygralibyśmy, to na pewno w naszych głowach pojawiłaby się myśl o zwycięstwie i utrzymalibyśmy taki sam styl gry. Może wygranie trzeciego seta odwróciłoby losy tego spotkania.

O ile wiem, dla ciebie był to debiut w mistrzowskiej imprezie. Odczuwałeś jakieś dodatkowe emocje w związku z tym?

– Faktycznie, pierwszy raz byłem na tak ważnej imprezie, oczywiście emocje były bardzo duże, ale z meczu na mecz czułem się coraz lepiej i pewniej. Bardzo się cieszę, że mogłem wziąć udział w turnieju tak wysokiej rangi międzynarodowej.

Doświadczenie, które zebrałeś, ćwicząc na zgrupowaniach ze starszymi kolegami, oraz udział w mistrzostwach Europy juniorów zaprocentują w rywalizacji w gronie kadetów?

– W trakcie wszystkich zgrupowań nauczyłem się bardzo dużo. To był naprawdę solidnie przepracowany okres, a jego zwieńczeniem był występ w mistrzostwach Europy. Mam nadzieję, że zaprocentuje to w kadetach, ale czy tak będzie, okaże się dopiero po zakończeniu rozgrywek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved