Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > Grzegorz Ryś: Nie można popadać w hurraoptymizm

Grzegorz Ryś: Nie można popadać w hurraoptymizm

fot. archiwum

- Zawodnicy nie mogą sądzić, że po zdobyciu trzech medali są już najlepsi. Teraz potrzeba im bardzo dużo pokory. Muszą solidnie i sumiennie przepracować kolejny rok oraz zapanować nad własnymi emocjami - mówi o sukcesie polskich juniorów Grzegorz Ryś.

Obecnie cała siatkarska Polska żyje mistrzostwami świata, ale ja chciałbym z panem porozmawiać o zakończonych w sobotę mistrzostwach Europy juniorów, w których biało-czerwoni zdobyli srebrne medale. Jest to dla pana duże zaskoczenie?

Grzegorz Ryś: – Bardzo cieszę się z tego medalu, ponieważ po raz pierwszy od 1998 roku nasza juniorska reprezentacja znalazła się w czołowej czwórce mistrzostw. Wprawdzie nie udało jej się zdobyć złota, ale i tak jest to olbrzymi sukces. Należy pamiętać, że ta grupa na przestrzeni ostatnich dwóch lat na każdej imprezie młodzieżowej zdobywa medal. Srebro mistrzostw Europy kadetów, brąz w mistrzostwach świata kadetów i teraz srebro w kategorii juniorów pokazują, że ta grupa jest bardzo utalentowana. W ciągu kilku lat powinna ona szturmować bramy seniorskiej reprezentacji.



Wspomniał pan o tym, że ta grupa zdobyła już trzy medale mistrzowskich imprez. Czy to oznacza, że dysponuje ona ponadprzeciętnym potencjałem?

– Zdecydowanie tak, ale o tym decyduje wiele czynników. Na pewno jednym z najważniejszych elementów jest właściwa selekcja, która wyłoniła najzdolniejszych zawodników. Jest to grupa, która posiada nie tylko niezłe parametry fizyczne, ale również już spore umiejętności siatkarskie. One z kolei muszą być poparte ciężką pracą treningową, bez której także nie byłoby możliwe zdobywanie medali. Ten rocznik liczy się w walce w Europie i na świecie, ale przed nim jeszcze najważniejszy krok, czyli wkroczenie w seniorską siatkówkę. Warto podkreślić, że kilku z tych zawodników ma już doświadczenie zdobyte w PlusLidze, czyli chociażby Bućko, Piechocki i Szalpuk, który niestety nie pojechał na mistrzostwa ze względu na kontuzję. To jest bardzo ważny szczegół, który pomaga tym chłopakom rozwijać się siatkarsko. Po skończeniu wieku juniora ci młodzi siatkarze powinni walczyć o miejsce w podstawowych składach zespołów z PlusLigi. Nie muszą oni grać w drużynach z Bełchatowa, Jastrzębia, Rzeszowa czy Kędzierzyna-Koźla, ale powinni dostać szansę gry w słabszych klubach. Jeżeli ten warunek zostanie spełniony, to ze spokojem będziemy mogli czekać na dobry występ na mistrzostwach świata juniorów. Wcześniej oczywiście odbędą się do nich kwalifikacje, ale bagaż doświadczeń, który zawodnicy zdobędą przez najbliższy sezon, sprawi, że łatwiej będzie im grać o medale w mistrzostwach świata.

Wszystko wskazuje na to, że taka właśnie droga została obrana, bowiem od przyszłego sezonu w słabszych klubach PlusLigi grać będą między innymi: Szymura, Bieńkowski, Śliwka czy Mordyl. Będą więc mogli ogrywać się z mocniejszymi rywalami…

– Jest to bardzo ważne. Jeśli ci zawodnicy będą mieli możliwość grania w Częstochowie i Warszawie, to będzie to dla nich kolejny etap siatkarskiej edukacji. Mają już spore umiejętności techniczne, a teraz będą mogli zdobyć solidne doświadczenie. Wiadomo, że w kategoriach młodzieżowych nie nabywa się go tak szybko. Potrzeba na to czasu. Można nauczyć ich techniki i taktyki, ale boiskowe ogranie przychodzi z czasem. Jeśli ta grupa będzie ciągle się rozwijała i krok po kroku wspinała się coraz wyżej, to będzie się liczyła w seniorskiej siatkówce światowej.

Ale chyba teraz dla tych zawodników najważniejsze jest to, aby nie zaprzepaścili szansy gry w mistrzostwach świata juniorów, bo w tych zawodach też mogą zdobyć cenne doświadczenie?

– Będzie to dla nich zwieńczenie kilkuletniego cyklu szkolenia. Jeśli na mistrzostwa nasz zespół awansuje, to jest wielce prawdopodobne, że będzie walczył o medale. Natomiast jeżeli nie zakwalifikuje się do nich, to ucieknie mu możliwość konfrontacji z najmocniejszymi rywalami w tej kategorii wiekowej, a przecież za kilka lat z tymi rówieśnikami będzie rywalizować w gronie seniorów. Dlatego tak bardzo istotne jest, aby ta drużyna w ogóle zagrała w czempionacie globu.

Zarówno w kadetach, jak i w juniorach Rosjanie na razie dzielą i rządzą. Uważa pan, że są oni poza zasięgiem innych zespołów?

– Na pewno będzie to bardzo groźny zespół w przyszłym roku, ale nie zapominajmy, że my w mistrzostwach Europy nie wystąpiliśmy w pełnym składzie, ponieważ kilku graczy było kontuzjowanych. Jestem przekonany, że silniejsi będziemy za rok, tak więc być może szanse się wyrównają. Zapewne w mistrzostwach świata zagrają takie zespoły, jak: Brazylia, Kuba, być może USA czy Argentyna, nie wspominając już o Iranie i innych ekipach azjatyckich. Stawka będzie wyrównana i bardzo trudno będzie walczyć o najwyższe cele, ale z silnymi przeciwnikami musimy rywalizować jak najczęściej, aby w trudnych sytuacjach zdobywać cenne doświadczenie, które będzie później potrzebne w walce na seniorskich parkietach.

Mistrzostwa świata dadzą też możliwość zmierzenia się z różnymi stylami gry, czego do tej pory chyba nieco brakowało?

– Oczywiście. Zupełnie inaczej gra się z Rosjanami, którzy bazują na swojej sile w ataku i fantastycznym bloku niż z Brazylią, która mocno stawia na technikę. Wprawdzie Włosi w tym roczniku nie są najmocniejsi, ale oni nacisk kładą na żelazną dyscyplinę taktyczną, Amerykanie bazują na znakomitej organizacji gry, a Iran – często na starszych zawodnikach. Siatkówka azjatycka jest nieco z tyłu za najlepszymi, więc wygrywanie z Koreą czy Japonią nie powinno być dla nas problemem, ale Iran prezentuje ciekawy styl gry przybliżony bardziej do standardów światowych niż azjatyckich.

Nie wspomniał pan jeszcze o Chinach, a w półfinale zeszłorocznych mistrzostw świata przegraliśmy z tym przeciwnikiem…

– Faktycznie, jest to zespół, który w zeszłym roku dotarł aż do finału mistrzostw świata. W tym roku nasi juniorzy w turnieju towarzyskim w Rosji również przegrali z Chinami, także na pewno będzie to bardzo groźny przeciwnik. Jednak nie widziałem tego zespołu, więc trudno mi się wypowiadać o jego stylu gry.

A czy według pana to pokolenie w przyszłości może stanowić o sile seniorskiej reprezentacji?

– Jest to bardzo prawdopodobne, ale nie można popadać w hurraoptymizm. Chłopcy nie mogą sądzić, że po zdobyciu trzech medali są już najlepsi. Teraz potrzeba im bardzo dużo pokory zarówno do samych siebie, jak i do przeciwników. Muszą oni solidnie i sumiennie przepracować kolejny rok oraz zapanować nad własnymi emocjami. W wieku 18-20 lat bardzo często ludzie popadają w różne skrajne sytuacje, co może spowodować, że mogą mieć kłopoty, aby udźwignąć to, co do tej pory osiągnęli. Niezwykle istotna będzie praca nad mentalnością zawodników i ich przygotowaniem psychicznym. Oni teraz rozejdą się do różnych klubów, nie będą razem w szkole i nie będzie można na nich każdego dnia oddziaływać, więc trener Nawrocki będzie miał na nich zdecydowanie mniejszy wpływ. Z własnego doświadczenia wiem, jak istotne jest pilnowanie młodych ludzi, zanim będą w pełni świadomi, do czego dążą i co ich czeka w przyszłości. Mam nadzieję, że ta grupa nie zmarnuje tego, co osiągnęła do tej pory.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved