Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Murphy Troy: Polska liga należy do najlepszych na świecie

Murphy Troy: Polska liga należy do najlepszych na świecie

fot. kansas.com

Jednym z nowych nabytków Trefla Gdańsk jest Amerykanin Murphy Troy. Atakujący w ubiegłym tygodniu dołączył już do zespołu i trenuje z ekipą Andrei Anastasiego. - Jestem tym bardzo podekscytowany - mówi.

W środę przyleciałeś do nowego dla siebie kraju. Co wiesz o Polsce i Gdańsku?

Murphy Troy: – Wiem, że polska liga należy do najlepszych na świecie, a siatkówka w Polsce jest jednym z najpopularniejszych sportów. Podoba mi się to. W Stanach Zjednoczonych siatkówka nie jest tak ważna. Tam liczy się koszykówka, futbol amerykański. Trafiłem więc we wspaniałe miejsce do uprawiania mojego sportu. O Gdańsku nie wiem zbyt wiele. Słyszałem o nim tylko przy okazji historii związanych z Lechem Wałęsą. Trochę jednak poczytałem przed wylotem i wszystko wskazuje na to, że to cudowne miasto. Mieszkam w Sopocie, o którym – szczerze mówiąc – wcześniej nie słyszałem. Pierwszego dnia po przylocie miałem tylko okazję przejść się po centrum, do molo, ale już widzę, że to też ciekawe miejsce.

Rozmawiałeś z innymi amerykańskimi graczami, którzy występowali w naszym kraju?



Moim przyjacielem jest Paul Lotman, występujący w Asseco Resovii. Powiedział, że Polska to wspaniałe miejsce do gry, a spośród wszystkich miast, które mają swoje drużyny w PlusLidze, Gdańsk jest najlepszy do życia. Rozmawiałem także z Kubą Jaroszem, z którym znam się od czasów wspólnych występów we Włoszech. Jemu również pomysł moich przenosin do Lotosu Trefla bardzo się spodobał.

Znasz któregoś z nowych kolegów, z którymi spotkasz się w Gdańsku?

Nie za bardzo. W ubiegłym roku we Francji grałem przeciwko Mateuszowi Mice, we Włoszech spotykałem się z Marco Falaschim i Sebastianem Schwarzem. Tylko z nimi rywalizowałem, ale wiem, że to wspaniali gracze, podobnie jak inni członkowie naszej drużyny. Bardzo się cieszę, że będę mógł z nimi trenować i grać.

Co możesz powiedzieć o poziomie ligi francuskiej?

Ogólnie rzecz biorąc, to naprawdę dobra liga. Jej poziom bardzo się podniósł w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat. Jest to związane głównie z finansową stabilizacją francuskich klubów, której często brakuje w innych krajach, np. we Włoszech. Do Francji trafia wielu bardzo dobrych graczy. To nie są rozgrywki oparte na sile fizycznej, za to bardzo stawia się tam na obronę. Kolejnym plusem jest to, że stawka jest bardzo wyrównana. Drużyny z góry i dołu tabeli mogą grać na zbliżonym poziomie, przez co każdy mecz jest wyzwaniem.

Wspomniałeś o Kubie Jaroszu. Kiedy podpisałeś kontrakt z Treflem, pojawiły się komentarze w stylu „to bez sensu, mieli Jarosza, a teraz biorą zawodnika, który w Latinie był tylko jego zmiennikiem”. Wiemy jednak, że to nie do końca prawda. Jak wyglądała wasza rywalizacja o miejsce w składzie?

Często się zmienialiśmy, czasem on zaczynał spotkanie w szóstce, a ja je kończyłem. Bywało też na odwrót. Trener lubił korzystać z nas obu. Kuba był wtedy świetnym zawodnikiem, a ja byłem młodym graczem, to były moje pierwsze lata profesjonalnej kariery i dopiero uczyłem się europejskiej siatkówki. Świetnie było mieć go wtedy przy sobie, bo był ode mnie parę lat starszy i bardziej doświadczony, przez co mogłem się od niego uczyć. Wspaniale było grać z nim w jednym zespole.

Mógłbyś jakoś porównać siatkarskie umiejętności Murphy’ego Troya i Jakuba Jarosza?

Kuba ma skuteczniejszą zagrywkę, ja za to lepiej radzę sobie w bloku. Trudno porównywać nasze ataki, bo Jarosz jest nieco szybszy, ja za to mogę atakować z wyższego pułapu.

Przejdźmy do twojej gry w reprezentacji. Gdzie się podziewałeś w czasie, kiedy twoi koledzy wygrywali Ligę Światową?

Na mecze w tych rozgrywkach jeździło 12 graczy, a w kadrze było nas 22, a do tego jeszcze kilku zawodników szerokiej kadry. Kiedy tamta dwunastka podróżowała po świecie, my codziennie trenowaliśmy w około szesnastoosobowym składzie. Mieliśmy bardzo ciekawe treningi pod okiem świetnych szkoleniowców, na czele z Ronem Larsenem, który przez ostatnie lata był asystentem w kadrze. W Lidze Światowej naszej drużynie poszło znakomicie, więc wiadomo było, że po jej zakończeniu w składzie reprezentacji nie zajdą wielkie zmiany.

Ty dostałeś prawdziwą szansę tylko w jednym ze sparingów z Iranem. Spisałeś się dobrze, zdobyłeś kilkanaście punktów, ale w kolejnych spotkaniach byłeś rezerwowym lub w ogóle nie łapałeś się do składu i ostatecznie nie zakwalifikowałeś się do kadry na mistrzostwa świata. Masz jakiś żal do trenerów? Czujesz, że nie mogłeś pokazać pełni swoich możliwości?

To nie było dla mnie łatwe. Jak wspomniałeś, czułem, że nie dostaję szansy, by pokazać się w stu procentach. Po zwycięstwie w Lidze Światowej trener najwyraźniej uznał, że drużynie nie są potrzebne zmiany. Nie załamuję się jednak. Ten okres, który przepracowałem na zgrupowaniu, dał mi bardzo wiele. Stałem się lepszym zawodnikiem, a przychodzę do Gdańska po to, by jeszcze się poprawić. Chcę grać na tyle dobrze, by w kolejnym roku występować już w wyjściowej szóstce reprezentacji USA.

Są również dobre strony tego, że nie grasz na mistrzostwach świata. Szybciej dotarłeś do Gdańska i masz dodatkowe dwa tygodnie na zgranie z kolegami…

O tak, jestem tym bardzo podekscytowany. To, że mogłem zacząć treningi w klubie już na miesiąc przed startem ligi, jest dla mnie świetnym rozwiązaniem. Szczególnie cieszę się na możliwość pracy pod okiem Andrei Anastasiego. To wspaniały szkoleniowiec, który pracował z wieloma wybitnymi graczami. Jestem szczęśliwy, że teraz będzie pracował także ze mną.

Trener Anastasi bardzo w ciebie wierzy. Wielokrotnie podkreślał, że jest pewien, że będziesz bardzo ważną postacią w zespole i wyróżniającym się graczem w PlusLidze. Skąd tak wielka wiara szkoleniowca w twoje umiejętności, skoro dotąd nie mieliście okazji do wspólnej pracy?

Podejrzewam, że trener Anastasi śledził rozgrywki Serie A, w których występowałem przez dwa lata pod okiem innego włoskiego szkoleniowca. Może ze sobą rozmawiali i ten powiedział o mnie parę ciepłych słów? W zeszłym roku prowadzona przez niego reprezentacja Polski mierzyła się z drużyną Stanów Zjednoczonych, w której grałem ja. Może też wtedy wpadłem mu w oko.

Co chcesz osiągnąć w tym sezonie – tak indywidualnie, jak i zespołowo?

Dalej chcę się rozwijać jako zawodnik, aby osiągnąć taki poziom, który da mi miejsce w wyjściowej szóstce drużyny narodowej. Chcę się pokazać z dobrej strony w PlusLidze. Być może na ligę francuską nie wszyscy patrzą w stu procentach poważnie, dlatego chcę grać dobrze w bardzo silnej polskiej lidze i udowodnić, że jestem wystarczająco dobry na jej poziom. Co do celów drużynowych – nie zdążyłem zapoznać się jeszcze z personaliami we wszystkich zespołach i nie orientuję się dokładnie, jaka jest ich siła. Nie wiem więc też, które miejsce powinniśmy stawiać sobie za cel jako Lotos Trefl Gdańsk. Wydaje się jednak, że powinna zadowolić nas pozycja w czołowej szóstce PlusLigi, bo to oznaczać będzie, że nawiązaliśmy kontakt z czołówką.

 

źródło: sport.trefl.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved