Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Adam Simac: Prezentowaliśmy równy poziom

Adam Simac: Prezentowaliśmy równy poziom

fot. FIVB

Kanadyjczycy w niedzielę zakończyli zmagania w pierwszej fazie mistrzostw świata. Adam Simac, środkowy reprezentacji Kanady, podsumował poczynania swojej drużyny w grupie C w Gdańsku i opowiedział o fascynacji Polską i polskimi kibicami.

Spodziewałeś się, że mecz z reprezentacją Chin będzie wymagał od was tak wielkiego zaangażowania? Chyba nie było to łatwe spotkanie, pomimo wyniku 3:0.

Adam Simac: – Rzeczywiście. Byliśmy przyciśnięci do muru. Wiedzieliśmy, że Chińczycy będą chcieli nas zamęczyć długimi akcjami i to, że punkty z tego meczu będą dopisane do naszego konta na kolejną fazę turnieju. Spodziewaliśmy się trudnej przeprawy. Chiński zespół bardzo ryzykował w polu serwisowym, co przyniosło mu pozytywny skutek w ilości zdobytych asów. Mimo tego, bardzo pilnowaliśmy wyniku i nie pozwoliliśmy zdobyć przeciwnikom takiej różnicy, której nie udałoby nam się odrobić. W końcówkach setów pokazaliśmy naszą siatkówkę, nasz styl gry i zachowaliśmy chłodną głowę.

Moim skromnym zdaniem bardzo dobrze zagraliście w tym meczu blokiem. Czy ten element zadecydował o waszym zwycięstwie?

– Zdecydowanie tak. Chińczycy nie są bardzo wysokimi zawodnikami, jak na przykład Rosjanie, którzy atakowali nawet nad naszymi rękami. Staraliśmy się zespół z Chin rozpracować. Kiedy jesteśmy skupieni, osiągamy sukces. W meczu z reprezentacją Chin udało nam się ich zatrzymać bezpośrednio na siatce, ale także mieliśmy dużo wybloków. To ich w końcu przestraszyło i zaczęli sami popełniać błędy. Ta nasza gra w bloku dobrze wróży na kolejne spotkania.

Zakończyliście fazę grupową na drugim miejscu. Czy przed turniejem spodziewaliście się takiego rezultatu? Jak byś ocenił wasze występy w tej fazie turnieju?

– Na każdy mecz wychodziliśmy skoncentrowani na maksa. Skupialiśmy się tylko na nadchodzącym spotkaniu, może oprócz meczu z Rosjanami. Tam byliśmy jak kurczaki bez głów (śmiech), nasze myśli były wszędzie, tylko nie na boisku. Później prezentowaliśmy równy poziom, może nie za wysoki, ale też nie niski. Graliśmy naprawdę mądrze. Myślę, że to było widać. Wydaje mi się, że od czasu ostatnich mistrzostw świata widać różnicę w naszej grze.

Mówiłeś o poziomie waszej gry, że to wciąż nie jest maksimum waszych możliwości. Kiedy w takim razie go zaprezentujecie?

– Z meczu na mecz nasza forma wzrasta, więc mam nadzieję, że już w kolejnym meczu pokażemy nasz najwyższy poziom, a później jeszcze postaramy się go poprawić. Wiesz co jest najlepsze w tym wszystkim? To, że mamy czternastu zawodników na równym poziomie. Jeśli komuś gra nie idzie, ten z chłopaków, który wchodzi z kwadratu, pomaga na boisku. Każdy z nas jest w jakimś elemencie najlepszy, dlatego nasz wyjściowy skład na każdy mecz jest prawdopodobnie obecnie naszym najlepszym.

Pytałam twoich kolegów o atmosferę w hali na waszych meczach. Mówili, że byli mile zaskoczeni zachowaniem polskich kibiców. Jak jest w twoim przypadku?

– Jakoś niespecjalnie mnie to zaskoczyło. Pamiętam, jak graliśmy w Polsce w 2012 roku z okazji Ligi Światowej. Już wtedy pojawiło się na hali sporo ludzi, którzy nam kibicowali. My, zawodnicy i chyba prawidłowo będzie, jeśli powiem, że wszyscy, a nie tylko kanadyjscy – bardzo lubimy przyjeżdżać i grać w Polsce. Kiedy myślę o siatkówce w Polsce, to przypomina mi ona popularnością hokej w Kanadzie. Wszyscy kochają ten sport. Wiem, że nasze nastawienie do przyjazdu do Polski się nigdy nie zmieni, bo Polacy naprawdę żyją tym sportem i pielęgnują go jak dobro narodowe. Dla kogoś takiego jak ja, kto gra od dziesięciu lat w siatkówkę, przyjechać do takiego kraju, gdzie ludzie nawet na ulicy wskazują na ciebie palcem i znają twoje nazwisko, to coś wspaniałego. Gdzieś w głowie wtedy pojawia się myśl, że tym ludziom naprawdę zależy.

Skoro w takich superlatywach wypowiadasz się o naszych kibicach, to pewnie chciałbyś kiedyś zagrać w polskiej lidze.

– Z wielką chęcią bym zagrał w Polsce. Póki co nie otrzymałem żadnej oferty, szkoda. Do tej pory miałem okazje grać przeciwko ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle i Skrze Bełchatów kilka razy. Moim ulubionym wspomnieniem jest pokonanie drużyny z Bełchatowa w Łodzi, kiedy grałem w Arkasie Izmir (mecz o awans do II rundy play-off Ligi Mistrzów 2013, Arkas wygrał 3:2 – przyp. red.). To było super przeżycie. Jednak w nadchodzącym sezonie będę grał w Lyonie, we Francji, razem z moim kolegą z reprezentacji Toontje Van Lankveltem. Może w kolejnym sezonie w końcu zawitam do polskiej ligi. Przynajmniej mam taką nadzieję, wszystko jest możliwe.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved