Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > F. Mkaouar: Tunezyjska siatkówka mierzy się z wieloma problemami

F. Mkaouar: Tunezyjska siatkówka mierzy się z wieloma problemami

fot. archiwum

- Chcieliśmy w dobrym stylu zakończyć uczestnictwo w mistrzostwach świata - tak mecz z Finlandią skomentował trener reprezentacji Tunezji, Fethi Mkaouar. Jego podopieczni jedynie w trzecim secie stawili opór rywalom, przegrywając spotkanie 0:3.

Po przegranym w pięciu setach pojedynku z Kubą można było mniemać, że Finowie będą musieli przygotować się na ciężką przeprawę z wami – tak nie było. Co zaważyło na tym, że mecz z zespołem trenera Sancheza i ten z drużyną z Północy to dwie zupełnie inne historie?

Fethi Mkaouar: – Nie uważam, że dziś zagraliśmy słabo. Wiedzieliśmy, że niezależnie od wyniku tego spotkania nie możemy już liczyć na scenariusz „wygrywamy – gramy dalej, przegrywamy – odpadamy”. W zaistniałej sytuacji chcieliśmy w dobrym stylu zakończyć uczestnictwo w mistrzostwach świata. Nie chcieliśmy rozgromić Finlandii, ponieważ znając nasz poziom, zdawaliśmy sobie sprawę z większych możliwości przeciwników. Początek tego boju był dla nas bardzo nerwowy – moi zawodnicy byli w ogromnym stresie, dlatego że chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. W siatkówce nie można w ten sposób podchodzić do rywalizacji – rozedrganie należy zastąpić spokojem, wyciszeniem. To, co z kolei miało miejsce w pojedynku z Kubą, było jak najbardziej normalnym wynikiem. Wygrywaliśmy już z nimi w czasie Ligi Światowej i wiedzieliśmy, że są oni w zasięgu naszych możliwości. Dzisiaj natomiast to nie było nasze dobre spotkanie – potrzebujemy większego nakładu pracy i szans, żeby w przyszłości znaleźć się na poziomie najlepszych drużyn.

Ale w trzecim secie pokazaliście przecież, że możecie walczyć z Finami jak równy z równym. Zwycięstwo w tej partii utraciliście dopiero w końcówce.



– Przegraliśmy tę odsłonę spotkania, ponieważ zaczęliśmy bać się nie tylko zwycięstwa, ale i popełniania błędów na drodze do niego. Kiedy obawiamy się pomyłek, zawsze stają się one częścią naszej gry. Za każdym razem jesteśmy dobrze przygotowani do meczu – poszczególni zawodnicy wiedzą jak zagrać, żeby powstrzymać konkretnego przeciwnika. Rozpisuję błędy naszej drużyny i pokazuję moim siatkarzom czego mają nie robić. Czasem zdarza się tak, że oni odpowiadają, że przecież ich nie popełniają, ale boisko i tak weryfikuje te słowa. Zazwyczaj to ja mam rację, więc dużym problemem jest też upór Tunezyjczyków.

Jak podsumowałby pan to, czego udało się wam dokonać w Spodku? Jakie najważniejsze lekcje odebraliście z uczestnictwa w tym turnieju?

– Każdego dnia powtarzam sobie, że musimy odbierać korzyści ze wszystkich chwil, które tu spędzamy. Nie chodzi tu jedynie o sytuacje, które mają miejsce na boisku – ważne jest też to, co dzieje się na ulicy, siłowni, w hotelu. Mamy szansę obserwować w jaki sposób inne drużyny przygotowują się do meczów i jak działają pod względem organizacyjnym. Jeżeli natomiast chodzi o lekcje, które przeciwnicy nam dali, to mogę z całą pewnością stwierdzić, że zyskaliśmy poprzez te mistrzostwa bardzo dużo. Sam oceniam nasze uczestnictwo w pięciu minionych spotkaniach jako bardzo dobre. Mam nadzieję, że za kolejne cztery lata będzie jeszcze lepiej.

Mam nadzieję, że zauważył pan, że zarówno Polska, jak i Finlandia czy też Niemcy żyją siatkówką – kochamy ten sport, jest on na co dzień obecny i cieszy się bardzo dużą popularnością. Jak ta sprawa ma się w Tunezji?

– Dyscyplina ta mierzy się w naszym kraju z wieloma problemami, ale ogólnie Tunezyjczycy są narodem sportowym, w tym kraju bardzo lubi się wszelkie aktywności fizyczne. Nie zmienia to faktu, że mamy duży kłopot z profesjonalnym szczeblem współzawodnictwa w różnych dyscyplinach. Potrzebujemy więcej czasu, warunków, pieniędzy, żeby podnieść prezentowany przez nas poziom. Musimy zacząć budować od podstaw, szkolić zawodników od najmłodszych lat i zacząć myśleć perspektywicznie – teraz tego nie ma. W tym temacie należałoby zmienić myślenie nie tylko wśród sfer rządzących, ale zacząć od uświadamiania rodzin o profitach płynących z nieamatorskiego sportu. Co więcej, koniecznym jest płacenie zawodnikom na tyle, żeby byli oni w stanie utrzymać się z pieniędzy zarobionych na sporcie. Potrzebujemy, żeby sponsorzy, rząd, federacja zobaczyli w jaki sposób można podnieść poziom siatkówki w Tunezji. Jest to na tyle popularny sport, że powinien się liczyć u nas także na arenie międzynarodowej. W końcu chodzi tu o dobre imię całego narodu.

Czyli wasza federacja nie zapewnia wam wystarczających środków i bezpieczeństwa?

– Tu nie chodzi jedynie o federację, bo oni sami nie są w stanie udźwignąć ciężaru kosztów, które ponosi reprezentacja. Odnoszę się głównie do polityki, którą uprawiają sfery rządzące. Z drugiej strony zdajemy sobie sprawę z tego, że przedstawiciele narodu mają w tej chwili zupełnie inne zmartwienia na głowie niż sport. Musimy znaleźć źródła, z których przyjdzie nam się utrzymać. Generalnie chodzi tu o sponsorów, którzy zainteresowaliby się siatkówką. Mam nadzieję, że tym, co prezentujemy teraz w Europie, przekonamy do siebie ludzi i przyszłość tunezyjskiego sportu będzie malowała się w lepszych barwach. Na razie jest bardzo ciężko.

W Polsce udało się podłapać takie kontakty?

– Zdecydowanie tak. Zawsze kiedy mam szansę, staram się wykorzystywać zawarte znajomości. Nawet te z Finlandią. (śmiech) Mam nadzieję, że będę miał możliwość tam pojechać i dowiedzieć się jak pod względem organizacyjnym to wszystko u nich działa. Liczę też na to, że moim zawodnikom uda się zagrać w towarzyskich zmaganiach z innymi reprezentacjami. W zeszłym roku pojechaliśmy na dziesięć dni do Brazylii i odbyliśmy kilka sparingów z największymi gwiazdami ich kadry. Za jakiś czas na tych samych zasadach pojawimy się w Argentynie. Mam nadzieję, że uda nam się zmierzyć z jak największą liczbą drużyn ze światowej czołówki, żeby zyskać wiele także pod względem sportowym. W sztabie szkoleniowym nie mam do dyspozycji wielu profesjonalistów – bardzo wiele rzeczy robię sam i muszę się z tym pogodzić. Osobiście mam nadzieję nauczyć się być jak najlepszym także w tych swoich dodatkowych obowiązkach, które wykonuję z racji tego, że nie stać nas na zatrudnienie dodatkowych ludzi do opieki nad drużyną.

Czy widzi pan progres, jeżeli chodzi o pańską drużynę w stosunku do tego, co było cztery lata temu na mistrzostwach świata?

– Teraz nasza drużyna jest przede wszystkim o wiele bardziej doświadczona niż była wtedy. Możemy nawet powiedzieć, że wreszcie mamy jakąś osobowość. Mamy pewne problemy, nasz charakter ciągle nie należy do najmocniejszych, ale budujemy go codzienną pracą, wyrzeczeniami, potem, przegranymi i wygranymi setami. Dajemy możliwość gry młodym zawodnikom i za cztery lata to będą dobrzy siatkarze. Potrzebują tylko odrobiny uwagi.

Takie kroki niewątpliwie składają się na większy profesjonalizm drużyny.

– Dokładnie. Nie chcemy więcej być określani mianem „profesjonalnej drużyny sportowej”, nie mając odpowiedniego zaplecza, wyszkolenia. To hipokryzja. Chcemy, żeby słowa wreszcie stały się prawdą. Do tego potrzebujemy dużo wsparcia.

Nie będzie się dało tego osiągnąć bez większego zaangażowania zawodników. Słyszałam, że wasza kadra to zlepek różnych osobowości – w tym studenta wychowania fizycznego, który na treningi reprezentacji przyjeżdżał od czasu do czasu po zajęciach na uczelni.

– Cała nasza grupa to amatorzy – nie ma wśród nas ani jednego zawodowego sportowca. Zarówno ja, jak i cały sztab szkoleniowy musimy się z tym mierzyć każdego dnia. Żaden z siatkarzy nie gra poza naszą ligą. Kiedy nie możemy się nazywać profesjonalistami to nie ma mowy o wielu wspólnych treningach, wyjazdach, zgrupowaniach. Większość moich podopiecznych oprócz gry w lidze normalnie pracuje, dlatego nie mogą oni poświęcić całego swojego czasu na przygotowania. Cierpi na tym zarówno reprezentacja, jak i klub. To jest chyba nasz największy problem.

Czy mógłby pan choć trochę przybliżyć sytuację, która panuje w klubach w lidze tunezyjskiej?

– Rzecz jasna największe kłopoty wyrastają na gruncie finansowym. Nie mamy też odpowiedniej infrastruktury sportowej, co dla wielu klubów jest przeszkodą nie do przeskoczenia.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved