Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Sebastian Kühner: Powrót do dobrej zagrywki był kluczem

Sebastian Kühner: Powrót do dobrej zagrywki był kluczem

fot. FIVB

Zwycięstwem nad Koreą ekipa Vitala Heynena przypieczętowała drugą lokatę w grupie B. - Podjęliśmy rękawicę, stworzyliśmy sobie przestrzeń do walki - tak niemiecki atakujący Sebastian Kühner ocenił trzeci set, newralgiczny dla wyniku tego spotkania.

Po dwóch wygranych partiach wydawało się, że możecie powtórzyć dziś scenariusz z meczu z Tunezją – w trzeciej odsłonie Koreańczycy bardzo mocno dali się wam we znaki. Znów zaważyła nadmierna pewność siebie?

Sebastian Kühner: Nie wydaje mi się, że powtórzyliśmy ten błąd kolejny raz. Drużyna Korei Południowej jest teamem, który zawsze wraca po przegranych spotkaniach, nigdy się nie poddaje, potrafi walczyć – byliśmy na to przygotowani. Na początku trzeciego seta popełniliśmy parę błędów własnych, oni dokonali istotnych zmian, które całkowicie przekształciły ich obraz gry. Tak naprawdę wygrywali z nami tylko przez chwilę, a my podjęliśmy rękawicę, stworzyliśmy sobie przestrzeń do walki, której potrzebowaliśmy, żeby mieć znów wszystko pod kontrolą i finalnie wygrać tego seta.

Elementem, który wam w tym pomógł, na pewno był skuteczny serwis.



To był najlepszy sposób na to, żeby podporządkować sobie taki zespół, jakim jest Korea – drużynę azjatycką, która całą siłę swojej gry skupia na tempie, biegu, szybkości. Kiedy zaserwujesz tak, żeby odrzucić ich od siatki, to oni nie są w stanie przeciwstawić się blokowi. To był zdecydowanie największy plus naszej dzisiejszej postawy – powrót do dobrej zagrywki.

Trzecim setem z wami i wczorajszym meczem z Brazylią reprezentacja Korei chyba udowodniła, że nie ma słabego zespołu na tych mistrzostwach świata.

Dokładnie, ale to nie tylko Korea, ponieważ Tunezja także nas tego nauczyła. Jeżeli tylko przestawaliśmy grać na naszym normalnym poziomie, odpuszczaliśmy, wtedy przejmowali inicjatywę i wygrywali. Byliśmy dobrze przygotowani do mistrzostw, wiedzieliśmy, że wszystkie zespoły grające podczas nich są tu z jakiegoś powodu. Musieliśmy walczyć o wygraną we wszystkich setach, dlatego tym bardziej doceniamy każdy zapisany na naszym koncie punkt.

Zostajecie w Katowicach na następna rundę. Czy mógłbyś wyszczególnić najlepsze i najgorsze momenty, które dotychczas stały się udziałem waszego teamu w Spodku?

Myślę, że największym plusem jest to, że graliśmy bardzo solidnie. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że mecz otwarcia dla nas, z Brazylią, przyszedł zdecydowanie za wcześnie – nie byliśmy wtedy na właściwym poziomie świadomości własnych możliwości. W mojej ocenie poprawialiśmy naszą grę z meczu na mecz i zagraliśmy resztę spotkań tak, jak powinniśmy zaprezentować się w pojedynku z mistrzami świata. Jesteśmy szczęśliwi z tego, co udało się nam osiągnąć i mamy wszystkie punkty, na których nam zależało. Cieszymy się także, że możemy zostać w Katowicach – jest to dla nas po prostu prostsze. Nie musimy podróżować jak reszta drużyn i będziemy tutaj aż do finałów, co jest dla nas dużym plusem, ponieważ poznaliśmy tu już wszystkich i wiemy czego się spodziewać na każdym kroku. To na pewno zaprocentuje w grze z pozostałymi zespołami.

Wydaje się, że największą nagrodą dla was po trudach pierwszej rundy są te dwa dni odpoczynku.

Dokładnie tak jest. Bez podróżowania możemy nic nie robić dwa dni, oczyścić głowy, a potem zacząć myśleć nad kolejnymi spotkaniami, które nas czekają. Jesteśmy przez to bardziej spokojni i mniej nerwowi niż reszta migrujących ekip.

Z drugiej strony nie można powiedzieć, żeby w jakimkolwiek momencie spotkania z Koreą brakło wam energii. Georg Grozer na każdym kroku pokazywał ile jeszcze drzemie w nim zapasów siły.

(śmiech) Świetnie grał, więc jego siły napędzały się samoistnie. Nie umniejsza to jednak faktu, że robimy wszystko, co w naszej mocy, żeby utrzymać się w jak najlepszej formie i móc godnie reprezentować Niemcy nawet w najbardziej wyczerpujących turniejach. Robimy specjalne ćwiczenia, które są dostosowane do wymagań każdego z członków drużyny. To procentuje, bo mimo zmęczenia nadal mamy siły, aby grać tak jak dzisiaj.

Na ostatnich mistrzostwach świata reprezentacja Niemiec zajęła 8. miejsce. Czy grając w takim składzie i z takimi przeciwnikami w drugiej rundzie, widzicie swoje szanse na poprawienie tej lokaty?

Nasz cel jest jeden – zdobyć medal, nieważne jakiego koloru. Myślę, że jeżeli skupimy się na „małym celu”, czyli poprawianiu gry ze spotkania na spotkanie, to to założenie mamy szansę spełnić. Wiemy, że czekają nas trudne boje z Rosją, Chinami czy Bułgarią, więc musimy pozostać skoncentrowani i wyciągać naukę z każdej lekcji, którą udzielali i udzielą nam przeciwnicy.

A jak oceniasz dotychczasową organizację turnieju w Spodku?

Wszystko jest idealnie zorganizowane i przede wszystkim nastawione na siatkarzy. Tak właściwie to nie musimy sami nic robić – wszyscy pokazują nam gdzie mamy iść, informują nas o tym, co będzie następne w planie dnia. Dookoła nas jest mnóstwo ludzi – i tak, jak to widzieliśmy dzisiaj, są oni nie tylko w szatniach, na siłowni, ale także przy boisku. A wszystko to dla naszej wygody. Żyć, nie umierać!

Wasze mecze w Katowicach niewątpliwie pokazały, że Polacy kochają niemiecką drużynę. Myślę, że jest to nie tylko doskonały powód do tego, żeby pozostać w tym kraju jak najdłużej w czasie mistrzostw, ale także, jeśli nadarzy się okazja, grać i w klubie.

(śmiech) No to by było super! Naprawdę marzę o grze w Polsce. Zawsze czuję, że reprezentacja Niemiec jest bardzo mile widziana w waszym kraju i że wasz naród naprawdę lubi naszych przedstawicieli. Zawsze jest tu miło grać, niezależnie od okazji.

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved