Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. D: Trzecia wygrana Iranu, Belgowie bliżej domu

MŚ, gr. D: Trzecia wygrana Iranu, Belgowie bliżej domu

fot. FIVB

Siatkarze Iranu po raz trzeci wygrali w grupie D mistrzostw świata siatkarzy. Tym razem pokonali 3:1 reprezentację Belgii. Belgowie, by awansować do II rundy, muszą w niedzielę pokonać Francję za trzy punkty i liczyć na potknięcie Amerykanów.

Mecz z Iranem był dla Belgów spotkaniem o być albo nie być – porażka zmniejszała szanse podopiecznych Dominique’a Baeyensa na dalszą grę w mistrzostwach niemalże do zera. Jego podopieczni zaczęli spotkanie bardzo dobrze, po bloku na Farhadzie Ghaemim prowadzili 4:1. Trzypunktowe prowadzenie Czerwonych Smoków utrzymywało się jeszcze na pierwszej przerwie technicznej, ale po niej aktualni mistrzowie Azji wzięli się za odrabianie strat. Skuteczne zbicia najpierw Ghaemiego, potem Amira Ghafoura zmniejszyły straty podopiecznych trenera Kovaca do jednego oczka (10:11). Chwilę później Bram Van Den Dries obił skutecznie irański blok, ale potem w ataku popisał się Mojtaba Mirzajanpour, po czym piłkę w aut zaatakował Sam Deroo i Irańczycy wyszli na pierwsze prowadzenie w tym meczu (14:13). Druga połowa seta była bardzo zacięta, bo żadna z ekip nie była w stanie wypracować sobie przewagi większej niż dwupunktowa. W końcówce po ataku Deroo jego drużyna miała znów dwa punkty przewagi (22:20), ale jej nie utrzymała. Ghafour zapunktował, po czym Irańczycy zablokowali Van Den Driesa i na tablicy wyników był remis 22:22. Po kolejnym bloku na belgijskim atakującym, podopieczni Kovaca mieli pierwszą piłkę setową, którą parę chwil później wykorzystał Shahram Mahmoudi (25:23).

Po zaciętej pierwszej partii, w drugiej oglądaliśmy bardzo jednostronne widowisko. Po ataku Mirzajanpoura Irańczycy prowadzili 4:1 i w tym momencie o czas poprosił Dominique Baeyens. Po przerwie blok skutecznie obił Bram Van Den Dries, ale autowy atak Franka Depestele znów dał rywalom trzy punkty przewagi. Gdy przy stanie 4:6 Deroo został zablokowany, zaczęła się seria punktowa drużyny z Azji. Irańczycy popisywali się a to skuteczną zagrywką, a to blokiem, podczas gdy Europejczycy psuli niemiłosiernie ataki. W rezultacie powiększyli prowadzenie do ośmiu oczek (12:4). Tak dużych strat Belgowie nie byli już w stanie odrobić, osiem punktów różnicy jak zaczarowane utrzymywało się prawie do końca tej partii, którą 25:15 wygrali goście z Azji.

Rozwój wypadków w trzeciej odsłonie meczu początkowo przypominał to, co się działo w pierwszym secie. Od stanu 4:5 Belgowie wygrali trzy kolejne akcje, w czym główny udział miał Sam Deroo. Irańczycy odrobili straty, ale po ataku Pietera Verheesa to Belgowie mieli jeden punkt przewagi na pierwszej przerwie technicznej. Po niej Irańczycy popełnili błąd, ale znów odrobili straty. Nie na długo. Po skutecznym zbiciu ze środka Simona Van De Voorde, a potem autowym ataku Mirzajanpoura znów to Europejczycy mieli dwa punkty przewagi (12:10). Seria trzech skutecznych bloków z rzędu powiększyła w dalszej części seta prowadzenie Czerwonych Smoków na 20:15. W końcówce podopieczni Kovaca jeszcze próbowali dogonić rywala, po bloku na Matthijsie Verhannemanie tracili tylko trzy oczka (20:23) i zamiast zakończyć swoją akcję punktem, Mirzajanpour kiwnął w antenkę, dając rywalowi pierwszą piłkę setową (24:20). Van De Voorde psując zagrywkę, przedłużył jeszcze tego seta, ale chwilę potem atak skończył Pieter Verhees i Belgowie przedłużyli nadzieje na pozostanie w turnieju.



Czwarta partia przyniosła dużo emocji, Belgowie stali pod ścianą, a Irańczycy z pewnością nie chcieli przedłużać tego meczu. Lepiej zaczęli mistrzowie Azji, po asie Ghaemiego prowadzili 3:1. Belgowie dosyć szybko doprowadzili do remisu, wykorzystując błąd rywali i dokładając skuteczny blok (4:4). Gra punkt za punkt nie potrwała długo, od stanu 8:8 podopieczni Slobodana Kovaca zdobyli trzy punkty z rzędu – piłkę skończył Armin Tashakori, następnie Verhanneman popełnił błąd, a Gert Van Walle został zablokowany. O czas poprosił wówczas Dominique Baeyens, ale różnica punktowa między zespołami wcale nie malała. Po skończonym ataku z szóstej strefy Milada Ebadipoura Irańczycy schodzili na drugą przerwę techniczną z trzypunktową przewagą, a kiedy w aut zaatakował Van Walle, wzrosła ona do czterech oczek (19:15). Wtedy o wideoweryfikację poprosił belgijski szkoleniowiec, ale sprawdzenie akcji nie zmieniło wyniku, co bardzo zirytowało Baeyensa. Wziął czas, ale nadal nie mógł się pogodzić z decyzją sędziów, zdając sobie sprawę, że udział w II rundzie mistrzostw świata właśnie jego drużynie ucieka. Belgowie nie potrafili już skutecznie przeciwstawić się Irańczykom, którzy górowali nad rywalami zwłaszcza w elemencie bloku. I właśnie kolejna skuteczna „czapa” dała reprezentacji Iranu piłkę meczową. Spotkanie zakończył Tashakori (25:20) i dzięki tej wygranej podopieczni Slobodana Kovaca są już praktycznie pewni udziału w kolejnej rundzie światowego czempionatu.

Belgia – Iran 1:3
(23:25, 15:25, 25:21, 20:25)

Składy zespołów:
Belgia: Deroo (15), Verhees (10), Van den Dries (8), Van de Voorde (8), Verhanneman (6), Depestele (3), Derkoningen (libero) oraz Van Walle (8), Claes (1), Coolman i Valkiers
Iran: Ghaemi (13), Mirzajanpour (13), Mousavi (12), Ghafour (11), Marouflakrani (6), Gholami (2), Zarif (libero) oraz Tashakori (9), Mahmoudi (5), Ebadipour (3) i Mahdavi

Po meczu powiedzieli:
Frank Depestele (kapitan reprezentacji Belgii): – W pierwszym secie straciliśmy swoją szansę. Po drugim secie, po tej dłuższej przerwie, na boisko wyszła inna drużyna – odbudowaliśmy się i wreszcie zaczęliśmy walczyć. W czwartej partii o naszej porażce zdecydowały już szczegóły, bo końcówka była bardzo wyrównana.

Mir Saeid Marouflakrani (kapitan reprezentacji Iranu): – Graliśmy pod ogromną presją, ale wygraliśmy. Kontrolowaliśmy ten mecz aż do trzeciego seta, gdy trener Belgii dokonał kilku zmian w składzie. Mimo to, udało nam się wygrać. Koncentrujemy się już na kolejnym rywalu, ale najważniejsze jest, że dzięki temu zwycięstwu zakwalifikowaliśmy się do kolejnej fazy turnieju.

Dominique Baeyens (trener reprezentacji Belgii): – Jesteśmy rozczarowani wynikiem, ponieważ nasza sytuacja w grupie D komplikuje się. Może gdybyśmy wygrali pierwszego seta, to spotkanie potoczyłoby się inaczej. Wciąż mamy szansę na awans, jeśli pokonamy Francję, a Stany Zjednoczone przegrają swój mecz. Pozytywny aspekt jest taki, że w pierwszych dwóch partiach popełnialiśmy dużo błędów, ale po przerwie, od trzeciego seta nasza gra wyglądała już zupełnie inaczej. Teraz muszę zadbać o to, by moi siatkarze wyszli jutro na boisko z chłodnymi głowami i dali z siebie wszystko w spotkaniu z Francją.

Slobodan Kovać (trener reprezentacji Iranu): – To było piękne zwycięstwo nad świetnym zespołem. To sukces mojego byłego asystenta i drugiego trenera. Cała moja drużyna dedykuje mu to zwycięstwo. Graliśmy lepiej niż w poprzednich spotkaniach, ale mieliśmy też sporo szczęścia. Belgia to dobry zespół, który ma solidnych siatkarzy, ale to nam udało się wygrać.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela gr. D mistrzostw świata siatkarzy

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved