Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. B: Koreańczycy postraszyli „wielką” Brazylię

MŚ, gr. B: Koreańczycy postraszyli „wielką” Brazylię

fot. FIVB

Takiego rozwoju sprawy w ostatnim sobotnim spotkaniu w Katowicach nikt się nie spodziewał. Reprezentacja Korei Południowej bardzo mocno naciskała na Brazylijczyków, którzy wygrali w całym pojedynku dopiero w tie-breaku.

Już na początku spotkania siatkarze reprezentacji Brazylii pokazali swoim przeciwnikom, że będzie im niezwykle trudno sforsować ich wysoki i szczelny blok. Punkty w tym elemencie zdobywał bowiem Eder oraz Leandro Vissotto (4:3). Ambitni Koreańczycy nie wystraszyli się jednak mistrzów świata i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Udało im się to osiągnąć dzięki precyzyjnej zagrywce oraz dużej różnorodności wykonywanych ataków. Do remisu canarinhos doprowadzili za sprawą piorunującej zagrywki Edera Carbonery (10:10), ale już chwilę później Azjaci znów mieli dwa oczka zapasu, ponieważ w ataku pomylił się Sidão (13:11). Siatkarze z Kraju Kawy nie byli w stanie znaleźć odpowiedzi na niezwykle szybką grę proponowaną przez rozgrywającego Sun-Soo Hana i na drugiej przerwie technicznej przegrywali 13:16. Lekko zdziwiony obrotem spraw zespół z Ameryki Południowej złapał kontakt z rywalami (19:20), jednak w decydującej części seta inicjatywę znów przejęli siatkarze z Azji (23:20). Pierwszą piłkę setową Koreańczycy mieli przy stanie 24:20, kiedy to Min-Ho Choi upolował zagrywką Murilo, jednak jej nie wykorzystali. Przy kolejnej próbie już się nie pomylili i wygrali premierową partię do 21.

Po ostrej reprymendzie od Bernardo Rezende siatkarze z Ameryki Południowej dobrze rozpoczęli drugą partię. Czteropunktowe prowadzenie Brazylijczycy osiągnęli po punktującej zagrywce Fontelesa (7:3), a na pierwszą przerwę techniczną schodzili z pięcioma oczkami zapasu. Pauza nie wybiła popularnego Lipe z uderzenia i ten dalej „strzelał” zagrywką w Koreańczyków, którzy nie byli w stanie wyprowadzić regularnej akcji (10:3). Azjaci myślami zostali jeszcze przy świetnym pierwszym secie i stracili wszystkie swoje atuty, którymi jeszcze kilka minut wcześniej kompletnie zaskoczyli przeciwników (6:13). Wysoka przewaga ewidentnie rozochociła kanarkowych, którzy zaczęli grać bardziej swobodnie i w wielu sytuacjach na siatce wybierali trudniejsze, ale bardziej efektowne warianty ataku (16:7). Raphael coraz częściej uruchamiał swoich środkowych, którzy bez większych problemów omijali ręce swoich vis-a-vis i posyłali piłkę w pomarańczowe pole (24:12). Seta wynikiem 25:13 zakończył atakiem blok-aut Vissotto.

Podobnie jak w drugiej partii, ekipa z Kraju Kawy zaczęła seta z wysokiego C. Celne uderzenia z wysokiego pułapu w wykonaniu Sidão oraz potężne zbicia Fontelesa były zagraniami, na które Koreańczycy nie znajdywali odpowiedzi (3:6). Mistrzowie świata nie poszli jednak za ciosem, lecz podali rękę rywalom i zaprosili ich do gry. Azjaci wykorzystali szansę – w obronie szalał Yong-Chan Bu, natomiast w kontrach nieomylny był Chul-Woo Park (8:7). Po bloku Yung-Suk Shina oraz punktowym ataku Kwang-In Jeona goście z Azji odskoczyli na dwa oczka (13:11), jednak po raz kolejny na ratunek Canarinhos przyszedł Fonteles ze swoją niesamowitą zagrywką (14:14). W dalszej części gry obie ekipy wdrapały się na sam szczyt swoich umiejętności defensywnych. Zarówno Mario Pedreira, jak i Bu podbijali niesamowicie trudne piłki, wzbudzając tym samym aplauz publiczności (19:19). W ostatnich akcjach seta w zespole prowadzonym przez Kiwona Parka kompletnie zawiodło przyjęcie i atak, co ułatwiło Brazylijczykom zapisanie tej partii na swoim koncie (25:21).



Na starcie seta numer cztery Koreańczycy pokazali, że płynie w nich także trochę krwi samurajów. Walka do samego końca o każdą piłkę bardzo się opłaciła, ponieważ na pierwszej przerwie technicznej Azjaci prowadzili 8:4. Ich atutem znów była kapitalna gra w obronie, a do zagrań szczególnie efektownych należy zaliczyć pojedynczy blok Kwang-In Jeona na Vissotto. Obraz gry nie uległ zmianie i wciąż to zespół z Azji był stroną dominującą. Przed pierwszą przerwą techniczną dwie bomby zza linii dziewiątego metra posłał Chul-Woo Park, a z ich przyjęciem nie poradził sobie wprowadzony do gry Mauricio Borges i na tablicy wyników pojawił się rezultat 16:9 dla Koreańczyków. Rozpędzeni Azjaci grali jak w transie, a zaskoczona i oszołomiona kadra Brazylii co chwilę popełniała kolejne błędy własne, czym niezwykle mocno denerwowała i tak już wściekłego trenera Rezende (17:24). Partię zagrywką w siatkę zakończył Vissotto i kibice w Spodku mieli drugą okazję na to, by w sobotę obejrzeć pięciosetowy pojedynek (17:25).

W pierwszych akcjach piątego seta Brazylijczycy przypomnieli rywalom, że potrafią blokować. Dwukrotnie Jeona zatrzymał Eder, a punktowe ataki Koreańczyków najczęściej kończyły się wybiciem piłki po rękach rywali (4:4). Do zmiany stron doszło po pojedynczym bloku Jeona na Wallace’ie Souzie (8:6), a chwilę później ten sam zawodnik poradził sobie w trudnej sytuacji przeciwko potrójnemu blokowi i Koreańczycy wygrywali 10:7. Kiedy wydawało się, że Brazylia nie uniknie porażki, błędy zaczęli popełniać jej rywale. Azjaci stracili pięć punktów z rzędu i to mistrzowie świata byli bliżej wygranej (12:10). Finalnie, po pasjonującej walce, z tarczą z parkietu zeszli canarinhos (15:13).

Korea Południowa – Brazylia 2:3
(25:21, 13:25, 21:25, 25:17, 13:15)

Składy zespołów:
Korea Płd.: M. H. Choi (10), K. I. Jeon (24), C. W. Park (14), S. S. Ha (1), S. S. Kwak (5), Y. S. Shin (10), M. Jeong (libero) oraz M. G. Lee, Y. C. Bu (libero), J. D. Seo i M. G. Song (2)
Brazylia: Vissotto (22), Raphael (1), Fonteles (13), Murilo (5), Eder (11), Sidão (16), Mario (libero) oraz Wallace (2) i Mauricio Borges (4)

Po meczu powiedzieli:

Bernardo Rezende, trener kadry Brazylii: – Drużyna z Korei pokazała ducha walki, ich obrony, cała gra defensywna była wspaniała. Mieliśmy duży kłopot z tym, by nadążyć za ich tempem akcji. Dla nas to był dobry sprawdzian, bo zmierzyliśmy się z ekipą, która gra dobrze i szybko. Kilku zawodników musiało dostać wolne, ale to nie jest żadne wytłumaczenie, bo mamy mocny zespół, który powinien się dopasować do warunków na parkiecie. Musimy lepiej zagrać przeciwko zespołowi z Kuby.

Park Kiwon, trener kadry Korei Południowej: – Nasz dzisiejszy mecz był najlepszym na tym turnieju. Zagrywaliśmy i atakowaliśmy bardzo dobrze i w żadnym innym spotkaniu te elementy nie wyglądały aż tak dobrze. Jestem zadowolony, bo moi gracze są w świetnej dyspozycji.

Bruno Rezende, kapitan kadry Brazylii: – Gratulacje dla Koreańczyków za wspaniałą walkę i dobry mecz. Ich atutem była zagrywka i świetna obrona, za to my nie zagraliśmy tak dobrze w defensywie jak chociażby w piątek. Musimy poprawić ten element w kolejnym spotkaniu, by pewnie wejść w drugą rundę rozgrywek.

Sun-Soo Han, kapitan kadry Korei Południowej: – Pokazaliśmy wszystko, co mamy najlepszego. Brazylijczycy mieli mocny i groźny serwis, w tym elemencie byli lepsi od nas. Na plus musimy zaliczyć nasze przyjęcie, które wyraźnie poprawiliśmy.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela grupy B mistrzostw świata

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved