Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. A: Kamerun postawił polskim siatkarzom ciężkie warunki

MŚ, gr. A: Kamerun postawił polskim siatkarzom ciężkie warunki

fot. Łukasz Krzywański

Nie takiego spotkania wszyscy się spodziewali. Biało-czerwoni stoczyli niezwykle ciężki bój z reprezentacją Kamerunu. Teoretycznie dużo słabsi rywale rozpoczęli z impetem i zaskoczyli Polaków. Na szczęście ekipa Stephane'a Antiga zgarnęła komplet punktów.

W meczu z najsłabszą drużyną grupy A Stephane Antiga zdecydował się na zmiany w składzie – po raz pierwszy w dwunastce meczowej pojawili się Andrzej Wrona i Krzysztof Ignaczak. Jednak tak jak i innym występującym w tym turnieju faworytom, nie udało się dzisiaj biało-czerwonym uniknąć kłopotów w meczu z niżej notowanym rywalem. W pierwszej partii to siatkarze z Afryki wyszli pierwsi na prowadzenie – 3:1 po atakach Oliviera Zonzona i Jean Patrice’a Ndakiego. Parę akcji później Nathan Wounembaina skończył atak z drugiej linii, po czym Zonzon zepsuł zagrywkę, ale znów zapunktował Ndaki i Kameruńczycy powiększyli prowadzenie do trzech oczek (8:5). Polacy gonili rywali, ale w ich akcjach brakowało skuteczności, podczas gdy przeciwnicy nie popełniali błędów. W rezultacie także na drugiej przerwie technicznej podopieczni Petera Nonnenbroicha mieli trzy punkty więcej. Dwa skuteczne bloki na Mariuszu Wlazłym spowodowały, że goście prowadzili już 18:14 i o czas poprosił Stephane Antiga. Po przerwie zapunktował Ndaki, po czym kameruński blok zatrzymał Michała Winiarskiego i sytuacja zaczęła dla biało-czerwonej drużyny wyglądać bardzo źle (14:20). O czas ponownie poprosił trener polskiej reprezentacji i tym razem przyniosło to rezultat, bo Ndaki zepsuł zagrywkę, po czym asem popisał się Mariusz Wlazły. I to był dopiero pierwszy punkt z zagrywki zdobyty przez Polaków w tym secie. Przy stanie 16:21 na podwójną zmianę zdecydował się Antiga i była to dobra decyzja. Dopiero Dawidowi Konarskiemu udało się jako pierwszemu zablokować kameruńskich siatkarzy i było to przy stanie 19:22. Po jego bloku, a następnie zagrywce punktowej Marcina Możdzonka, Polacy tracili już tylko jeden punkt. Atak Dawida Konarskiego dał naszej reprezentacji pierwsze prowadzenie w meczu (23:22). Biało-czerwoni mieli dwie piłki setowe (24:23, 25:24), ale ich nie wykorzystali. Po tym, gdy Ndaki obił polski blok, Mariusz Wlazły zaatakował w aut, co dało pierwszą piłkę setową Kameruńczykom, którą ci wykorzystali zaraz w kolejnej akcji. Niespodzianka stała się faktem, a trener Nonnenbroich mógł zacząć zastanawiać się nad wyborem rodzaju piwa dla swoich podopiecznych, które zgodnie z obietnicą miał im zakupić za wygranego seta.

W drugiej partii od początku obraz meczu nie wyglądał różowo. Po ataku Wounembainy przyjezdni prowadzili 4:2, a kolejne dwa zbicia Ndakiego zwiększyły prowadzenie (6:3). W tym momencie Stephane Antiga zdecydował się przerwać grę, ale po bloku na Wlazłym obie drużyny schodziły na przerwę techniczną z czteropunktową różnicą. Po czasie szkoleniowiec wreszcie zdecydował się zdjąć z boiska Wlazłego, który dzisiaj grał nieskutecznie. Ale rywalom udało się jeszcze zwiększyć różnicę punktową (5:10). Sytuacja zaczęła przypominać tę z pierwszej partii – Polacy gonili, ale nie byli w stanie dogonić rywala, który jak do tej pory grał bezbłędnie – dość powiedzieć, że w pierwszym secie Afrykańczycy podarowali tylko trzy punkty po swoich błędach. Dopiero w drugiej części seta coś się ruszyło, wreszcie zaczął działać niefunkcjonujący do tej pory w polskiej drużynie blok. Od stanu 15:19 podopieczni Stephane’a Antigi zdobyli cztery kolejne punkty – i to dwa właśnie blokiem. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, Nonnenbroich poprosił o czas. Po przerwie walka punkt za punkt rozgorzała w najlepsze. Pierwsi piłkę setową w tym secie mieli Polacy po autowej kiwce Ndakiego i tym razem nie wypuścili z rąk szansy na wygranie seta. Partię zakończył Paweł Zagumny skuteczną kiwką 25:23.

Najwyraźniej wygranie seta przez polską drużynę osłabiło nieco entuzjazm Kameruńczyków, a naszym siatkarzom pozwoliło rozpocząć dobrze trzeciego seta. W tej partii zresztą Stephane Antiga dał pograć rezerwowym – seta od początku rozpoczęli Drzyzga, Kubiak, Buszek, Konarski, Wrona. Polacy szybko odskoczyli rywalom 5:1 i to Peter Nonnenbroich musiał przerwać grę. Po ataku Dawida Konarskiego Polacy schodzili na pierwszą przerwę techniczną, mając trzy punkty zapasu. Z kolejnymi akcjami powiększali prowadzenie i po sprytnej zagrywce Marcina Możdżonka prowadzili już 12:7. Rywale jednak nie odpuszczali i gonili wynik, po drugiej przerwie technicznej po skończonej akcji Wounembainy było 16:13. Polacy jednak grali już pewniej niż w pozostałych partiach i zapisali na swoim koncie kolejne trzy akcje. W końcówce jeszcze powiększyli swoją przewagę (23:15). Kubiak, obijając blok, dał biało-czerwonym pierwszą piłkę setową (24:16), a w następnej akcji Kameruńczycy pogubili się w obronie, w efekcie czego Polacy wyszli w meczu na prowadzenie 2:1.



Jeżeli ktoś myślał, że po przegraniu dwóch partii przyjezdna ekipa się podda, był w błędzie. Początek seta był wyrównany, atak Kubiaka i blok na Ndakim dały pierwsze dwupunktowe prowadzenie biało-czerwonym w tej partii (5:3). Chwilę później David Feughouo zaatakował w aut i podopieczni Stephane’a Antigi już o trzy punkty wyprzedzali rywala. Po pierwszej przerwie technicznej Polakom udało się jeszcze powiększyć bufor bezpieczeństwa po kontrze autorstwa Dawida Konarskiego (10:5). I kiedy już się wydawało, że Polacy odjadą rywalom jeszcze bardziej i spokojnie wygrają tę partię i w rezultacie cały mecz, znów nasi siatkarze pozwolili się dogonić. Skuteczne bloki, a potem jeszcze zbicie Sema Dolegombai dały remis 13:13. Gra punkt za punkt trwała od tego momentu przez dobrych kilka minut, aż udało się Polakom odskoczyć, częściowo dzięki swoim dobrym akcjom, częściowo dzięki błędom gości. Kiedy Andrzej Wrona popisał się skutecznym blokiem, Polacy mieli już cztery punkty przewagi (20:16). Ale to nie był koniec emocji w tym secie. Zapunktowali Zonzon i Wounembaina, kolejne oczka dołożyli Ndaki oraz Sem i znów obie drużyny dzielił tylko punkt (22:21). Na szczęście dla polskiej drużyny Andrzej Wrona popisał się dwoma skutecznymi zagraniami po czasie i dzięki temu biało-czerwoni mieli pierwszą piłkę meczową. Wprawdzie w kolejnej akcji jeszcze miał miejsce błąd dotknięcia siatki, ale potem nasi siatkarze zablokowali Ndakiego i zakończyli męczarnie z Kamerunem wygraną 3:1.

Polska – Kamerun 3:1
(25:27, 25:23, 25:16, 25:22)

Składy zespołów:
Polska:
Nowakowski, Winiarski (4), Zagumny (1), Wlazły (4), Możdżonek (11), Mika (1), Ignaczak (libero) oraz Wrona (12), Konarski (17), Drzyzga (2), Kubiak (16) i Buszek (5)
Kamerun:
Zonzon (10), Mbutngam (3), Dolegombai (11), Ndaki (20), Moussa (4), Wounembaina (18), Fossi (libero) oraz Kari, Feughouo, Kody i Boyomo

Po meczu powiedzieli:
Stephane Antiga, trener kadry Polski: – Dla Kameruńczyków był to niezwykły mecz, na pewno najlepszy na tym mundialu. Podchodząc do meczu, nie mieli nic do stracenia. Początek meczu był dla nas zaskakujący i trudny, ale ostatecznie udało się nam wygrać za trzy punkty. Chcieliśmy wygrać w trzech setach, ale niestety to nam nie wyszło.

Peter Nonnenbroich, trener kadry Kamerunu: – Po raz kolejny w tym turnieju przegraliśmy, ale dzisiaj przynajmniej graliśmy w siatkówkę. Powiedziałem swojej drużynie, że teraz zaczyna się dla nas czas zabawy, więc wszyscy cieszyli się grą i nie było na nas żadnej presji. Ostatnio na takim poziomie graliśmy 4 lata temu we Włoszech. Co dwa lata gramy co prawda w mistrzostwach Afryki, ale to nie to samo. Potrzeba nam spotkań takich jak to z Polską, bo w nich zbieramy dużo doświadczenia.

Michał Winiarski, kapitan kadry Polski: – Myślę, że zespołowi z Kamerunu należą się gratulacje. Zagrali bardzo dobre spotkanie, a ich blok naprawdę nas zaskoczył. Oczywiście to nie tylko nasza wina, że zagraliśmy słabsze spotkanie, ale to też sprawka naszych rywali, którzy zagrali na wysokim poziomie. W innych grupach również zdarzyły się dzisiaj niespodzianki. Dla nas plusem jest na pewno to, że każdy zawodnik mógł pojawić się na boisku.

Jean Patrice Ndaki Mboulet, kapitan kadry Kamerunu: – Po pierwsze chciałem podziękować Bogu za to, że mogłem zagrać z kadrą Polski na ich terenie. To było dla mnie jak sen. W pierwszym secie zrobiliśmy na boisku to, co mieliśmy robić już w poprzednich spotkaniach. W kolejnych setach powróciły nasze koszmary i popełnialiśmy mnóstwo błędów własnych. Będę pamiętał te mistrzostwa ze względu na biało-czerwony tłum kibiców, który był w hali we Wrocławiu.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela grupy A mistrzostw świata

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved