Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. D: Ciąg dalszy niespodzianek w Krakowie

MŚ, gr. D: Ciąg dalszy niespodzianek w Krakowie

fot. FIVB

Po nieco zaskakującej porażce Włochów także inny faworyt grupy D, reprezentacja USA, stracił punkty w swoim pierwszym meczu turnieju. Tym razem faworytów do medali postraszyli Belgowie, którzy ulegli dopiero po tie-breaku.

Drugi mecz w grupie D siatkarskich mistrzostw świata lepiej rozpoczęli zwycięzcy ostatniej edycji Ligi Światowej – Amerykanie. Po udanym ataku Matthew Andersona było 3:0 dla podopiecznych Johna Sperawa. Pierwszy punkt dla powracających po 36 latach nieobecności na parkietach mistrzostw świata Belgów zdobył atakiem ze środka Simon Van De Voorde (1:3). Na pierwszej przerwie technicznej trzypunktowe prowadzenie mieli reprezentanci USA. Belgowie po bloku na Andersonie zdołali zbliżyć się do Amerykanów na dwa oczka (9:11), jednak szczęśliwy atak Taylora Sandera spowodował, że reprezentanci USA znów odskoczyli, tym razem na cztery oczka (13:9). Przy stanie 14:9 dla USA trener Belgów Dominique Baeyens poprosił o czas dla swojego zespołu. Na drugiej przerwie technicznej podopieczni Johna Sperawa prowadzili czterema punktami. Reagując na wydarzenia boiskowe, trener Baeyens zdecydował się dokonać klasycznej podwójnej zmiany. Po udanym bloku Belgowie zdołali zbliżyć się do Amerykanów na dwa oczka (16:18). Gra toczyła się punkt za punkt, co uniemożliwiało Belgom odrabianie strat. Po udanym ataku Matthew Andersona po bloku Belgów było 24:20. Ostatecznie kontrolujący wydarzenia przez cały set Amerykanie zwyciężyli 25:21.

Drugi set rozpoczął się walką punkt za punkt. Zawodnicy obu drużyn popisywali się udanymi atakami. Na pierwszej przerwie technicznej dwa oczka przewagi mieli Belgowie (8:6). Simon Van De Voorde zatrzymał blokiem słabo spisującego się Matthew Andersona (9:6). Przy stanie 10:6 dla Belgów trener USA John Speraw poprosił o czas dla swojej drużyny. Kolejnym dobrym atakiem popisał się Sam Deroo (11:7). Amerykanie w kolejnej akcji zupełnie pogubili się w obronie i piłka przebita przez Belgów spadła w okolice linii trzeciego metra (12:8). Reprezentanci Belgii na drugiej przerwie technicznej uzyskali aż sześciopunktowe prowadzenie, Amerykanie nie byli w stanie poradzić sobie z dobrą zagrywką podopiecznych Baeyensa. Po bloku na Taylorze Sanderze Amerykanie przegrywali już 14:21. Przerwę dla swojego zespołu wykorzystał John Speraw, po której punkt w ataku zdobył Matthew Anderson. Belgowie kontynuowali jednak konsekwentną grę w ataku i set zakończył się wynikiem 25:17.

Amerykanie w trzeciej partii wrócili do gry z pierwszego seta i rozpoczęli od prowadzenia 4:1. Belgowie dwa razy z rzędu atakowali w aut, dzięki czemu zawodnicy USA powiększali swoją przewagę (6:1). Dobrą skutecznością popisywał się słabo spisujący się w drugim secie Matthew Anderson. Na pierwszej przerwie technicznej podrażnieni porażką w drugiej odsłonie meczu Amerykanie prowadzili aż sześcioma oczkami (8:2). Reprezentanci USA do dobrej gry w ataku dołożyli jeszcze blok i zagrywkę (10:3), co zmusiło trenera Belgów do wzięcia czasu dla swojej drużyny. Po kolejnym asie serwisowym Holta belgijski trener Baeyens poprosił o następny czas. Fatalną serię Belgów przełamał Sam Deroo (4:12). Do drugiej przerwy technicznej reprezentanci Belgii zdołali zdobyć jeszcze jedynie dwa punkty (6:16). Amerykanie w dalszej części seta utrzymywali bardzo wysokie prowadzenie (19:10). Belgowie zdołali zdobyć dwa punkty z rzędu i zredukować stratę do siedmiu (12:19), a później do sześciu oczek (15:21). Amerykanie grali jednak konsekwentnie i set zakończył się rezultatem 25:16.



W czwartej odsłonie meczu Belgowie poprawili swoją skuteczność i od początku toczyli z Amerykanami wyrównany bój. Na pierwszej przerwie technicznej, po autowym ataku Davida Lee, podopieczni trenera Baeyensa prowadzili 8:5. Po efektownym ataku Van Walle było 9:6. Przy stanie 6:10 amerykański trener poprosił o czas. Udany blok Van Walle na Antonio Ciarellim powiększył prowadzenie Belgów do sześciu oczek. Nieudaną passę Amerykanów w ataku przełamał Matthew Anderson, zdobywając dwa punkty z rzędu (9:13). Dwa błędy Belgów spowodowały, że reprezentanci USA zdołali zbliżyć się do przeciwników na dwa punkty (11:13). Na drugą przerwę techniczną Belgowie schodzili jednak z trzypunktowym prowadzeniem. Belgowie bardzo dobrze bronili i po autowym ataku Andersona było 19:13. Reprezentanci USA zdobyli trzy punkty z rzędu, mocnym atakiem zakończył akcję Sander (16:19). Po udanym bloku na Andersonie trener John Speraw postanowił w jego miejsce do gry wstawić dobrze znanego z boisk PlusLigi Carsona Clarka. Belgowie kontynuowali jednak skuteczną grę i zwyciężyli w czwartym secie 25:21, doprowadzając do tie-breaka.

Decydujący set rozpoczął się wyrównaną walką. Przedłużoną akcję wygrali, po ataku Taylora Sandera, Amerykanie (3:2). Kolejne prowadzenie dał im atak w aut reprezentanta Belgii (4:3). Przechodzącą piłkę wykorzystał Sander, wyprowadzając reprezentację USA na dwupunktowe prowadzenie. Przy stanie 7:3 dla Amerykanów belgijski trener Baeyens poprosił o czas dla swojego zespołu. Na pierwszej przerwie technicznej Amerykanie prowadzili 8:4 po błędzie w ataku Sama Deroo. W piątym secie nie mylił się przywrócony na swoją nominalną pozycję Matthew Anderson, po jego ataku było już 10:6 dla USA. Mocnym zbiciem w końcówce popisał się jeszcze Sander (13:9). Po efektownym ataku Andersona z szóstej strefy Amerykanom brakowało już tylko jednej piłki do zwycięstwa. Ostatecznie tie-break zakończył się wynikiem 15:11 po zagrywce w aut belgijskiego rozgrywającego Franka Depestele.

Belgia – USA 2:3
(21:25, 25:17, 16:25, 25:21, 11:15)

Składy zespołów:
Belgia: Van den Dries (8), Seroo (12), Depestele (1), Klinkenberg (6), Verhees (9), Van de Voorde (8), Derkoningen (libero) oraz Coolman (3), Claes, Verhanneman (3) i Van Walle (13)
USA: Anderson (14), Sander (24), Lee (10), Christenson (1), Muagututia (5), Holt (11), Shoji E. (libero) oraz Shoji K. i Ciarelli (4)


Frank Depestele (kapitan reprezentacji Belgii): – Wielkie gratulacje dla drużyny Stanów Zjednoczonych. To był dziwny mecz, źle zaczęliśmy. Potem było już lepiej, ale nie udało się wygrać. Jestem rozczarowany, że nie zdobyliśmy dwóch punktów, może jutro będę się cieszyć chociaż z tego jednego punktu, który mamy na swoim koncie.

Dominique Baeyens (trener reprezentacji Belgii): – Jestem rozczarowany, to było dziwne spotkanie. Byliśmy dziś drużyną o dwóch twarzach – czasem dobrą, czasem kiepską. Wiem, że stać nas na więcej. Chcemy udowodnić to podczas kolejnych spotkań. Mamy jeden punkt. Może powinienem się cieszyć, jestem jednak zawsze niezadowolony, gdy moja drużyna przegrywa. Trzeba przyznać, że ekipa z USA zasłużyła na to zwycięstwo.

David Lee (kapitan reprezentacji Stanów Zjednoczonych): – Jestem zadowolony z wyniku i ze zwycięstwa. Nie jestem dumny ze stylu jaki prezentowaliśmy. Ale liczy się fakt, że zdobyliśmy 2 punkty. Grupa jest ciężka, w Krakowie gra wiele świetnych zespołów. Ale liczę na awans.

John Speraw (trener reprezentacji Stanów Zjednoczonych): – Ten mecz mnie nie zaskoczył. W ostatnich tygodniach analizowałem grę drużyny z Belgii, mam dla nich wielki szacunek, to świetna drużyna. Dlatego cieszę się ze zwycięstwa. Choć mam też nadzieję, że w kolejnych meczach pokażemy się z lepszej strony.

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabel grupy D

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved