Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Przed MŚ: W grupie C faworyt jest jeden

Przed MŚ: W grupie C faworyt jest jeden

fot. FIVB

W grupie C sytuacja jest jasna - reprezentacja Rosji jest faworytem, za jej plecami reprezentacje Bułgarii i Kanady, a o awans powalczą między sobą Egipcjanie, Chińczycy i Meksykanie. Taki jest najbardziej prawdopodobny scenariusz wydarzeń w Ergo Arenie.

Sborna jak zwykle faworytem

W grupie C faworyt do wygrania wszystkich meczów w tej fazie jest jeden – reprezentacja Rosji. Aktualni mistrzowie olimpijscy, mistrzowie Europy i zeszłoroczni triumfatorzy Ligi Światowej. Czy potrzebna jest lepsza rekomendacja? Jednak prawda jest taka, że po upadku ZSSR, którego Rosja jest spadkobierczynią, naszym wschodnim sąsiadom nie udało się przez ten czas zdobyć mistrzostwa świata, co sześciokrotnie uczyniła reprezentacja Związku Radzieckiego. Po latach posuchy Rosjanie wreszcie zaczęli odnosić zwycięstwa (zaczęli w 2011 od wygrania Ligi Światowej) i w tegorocznym mundialu będą jednym z faworytów do sięgnięcia po złoto. I nie powinien im przeszkodzić w tym fakt, że w tegorocznej Lidze Światowej zajęli „zaledwie” piąte miejsce, a w składzie brakuje trzech szóstkowych zawodników: Maksyma Michajłowa, Aleksieja Werbowa i Jewgienija Siwożeleza, którzy są kontuzjowani. W kraju, który liczy drobne 144 milionów obywateli nietrudno wyłowić kolejne perełki i na brak dobrych zawodników, którzy mogą grać w kadrze, Rosjanie akurat nie mogą narzekać. No i w pełni formy jest Dmitrij Muserskij, o którym napisano już tak wiele, że nie będziemy się tutaj powtarzać. Dość powiedzieć, że jest to zawodnik, który mimo tego, że siatkówka jest grą zespołową, potrafi w pojedynkę rozstrzygać losy spotkania. Sborna może i w tym sezonie nie ugrała wiele w Lidze Światowej, ale jak pokazała dwa lata temu, można nie grać w finale tych rozgrywek, ale przygotować się dobrze do najważniejszej imprezy sezonu i zgarnąć w nagrodę olimpijskie złoto. Gwoli kronikarskiego obowiązku dodajmy, że podopieczni Andrieja Woronkowa udział w mundialu zapewnili sobie już we wrześniu zeszłego roku, zdobywając mistrzostwo Europy.

Lwy po przejściach jak zwykle groźne



Jeżeli ktoś śledzi, co się dzieje w reprezentacji Bułgarii, na pewno się nie nudzi. Duże rotacje trenerów, rezygnacje zawodników, którzy skłóceni są z władzami związku i niezadowoleni z jej polityki – to wszystko tam jest. Zawirowania wokół kadry jakoś jednak siatkarzom z Bałkanów nie przeszkadzają w sprawianiu niespodzianek i… zajmowaniu w kółko czwartych miejsc na najważniejszych imprezach. Żeby tylko wymienić kilka: ostatnie mistrzostwa Europy, igrzyska olimpijskie, dwie kolejne edycje Ligi światowej (2012 i 2013). Ten rok jednak był dla Bułgarów wyjątkowo nieudany. W Lidze Światowej wygrali tylko jeden mecz na dwanaście rozegranych i zajęli ostatnie miejsce w grupie. Nie dziwi więc zmiana na stanowisku trenera – Camillo Placiego zastąpił Plamen Konstantinow, który od razu podjął próby namówienia Mateja Kazijskiego do powrotu do kadry. Próby te spełzły na niczym, ale za to do bułgarskiej drużyny wrócił Andrej Żekow, za Radostina Stojczewa podstawowy rozgrywający, który za czasów Placiego zrezygnował z kadry. Odbyło się to kosztem Georgi Bratojewa, który nie zagra w mistrzostwach, podobnie jak jego brat bliźniak, Walentin. Bułgarzy przygotowując się do mundialu, rozegrali szereg sparingów, m.in. wystąpili w memoriale Huberta Wagnera, także sparowali z Francją i Brazylią, ale bilans tych pojedynków nie jest dla nich korzystny. Trudno się spodziewać, że podopieczni Konstantinowa zdobędą medal, ale z pewnością napsują krwi wielu drużynom, zwłaszcza tym faworyzowanym. Kluczowa dla wyników zespołu będzie dyspozycja Cwetana Sokołowa. Jeżeli popularny Ceco będzie w formie, to i cała drużyna będzie osiągać dobre wyniki. Gorzej, jak czołowy bombardier Junaków nie będzie skuteczny. Wtedy o dobrym wyniku Bułgarzy będą mogli zapomnieć. Przypomnijmy, że ostatni medal mistrzostw świata lwy z Bałkanów zdobyły osiem lat temu i był to brąz, a w sumie to krążków z mundialu uzbierało się pięć, ale nie ma wśród nich złota.

Solidni Kanadyjczycy ugrają coś więcej niż awans?

Kanadyjczycy nie mogą się pochwalić imponującym dorobkiem, największym sukcesem jak do tej pory jest czwarte miejsce w igrzyskach olimpijskich w 1984 roku oraz udział w turnieju finałowym Ligi Światowej w zeszłym roku. Do tego dochodzą liczne medale mistrzostw strefy NORCECA, ale tylko srebrne i brązowe, bo złoto dzielą między siebie Stany Zjednoczone i Kuba. Awans do mistrzostw świata Kanadyjczycy zapewnili sobie w turnieju kwalifikacyjnym strefy NORCECA, bez straty seta pokonując rywali. W tegorocznej Lidze Światowej podopieczni Glenna Hoaga rywalizowali w grupie C w drugiej dywizji, mając za rywali takie zespoły jak Belgia, Finlandia i Australia. Sześć zwycięstw i taka sama liczba porażek pozwoliły zająć Kanadyjczykom drugie miejsce w grupie, co nie dawało jednak awansu do turnieju finałowego drugiej dywizji. Patrząc na skład grupy C, Kanadyjczycy powinni być raczej pewni awansu do następnej fazy mistrzostw świata. Byłby to na pewno lepszy wynik niż cztery lata temu, kiedy to mimo wygranej nad Serbią siatkarze z Kraju Klonowego Liścia nie wyszli z grupy. Na pewno dużym atutem kanadyjskiej ekipy jest jej szkoleniowiec. Glenn Hoag udowodnił już parokrotnie, że z dosyć przeciętnymi drużynami potrafi osiągać dobre rezultaty. Na plus też trzeba zapisać osobę Gavina Schmitta, który jest klasycznym bombardierem potrafiącym zdobyć w meczu ogromną liczbę punktów. Gorzej dzieje się natomiast na pozycji rozgrywającego – nie ma już w składzie doświadczonego Joshua’y Howatsona – obok grzejącego ławę w Kędzierzynie-Koźlu Dustina Schneidera na tej pozycji zobaczymy debiutującego Tylera Sandersa.

Egipcjanie powalczą o honor kontynentu

Egipcjanie to jeden z trzech afrykańskich uczestników czempionatu, obok reprezentacji Tunezji i Kamerunu. Jednak w przeciwieństwie do Tunezji podopieczni Ibrahima Fakhr Eldina nie rywalizowali w tym roku w Lidze Światowej. W popularnej „światowce” mieli okazję występować w latach 2006-2008, 2010, ale bez sukcesów. Występowali też w mistrzostwach świata czy igrzyskach olimpijskich – ostatni raz w 2008 roku. Od wielu lat natomiast dominują na kontynencie – od 2005 roku nieprzerwanie wygrywają mistrzostwa Afryki. Stąd też kwalifikacja na mundial była dla nich formalnością – w turnieju kwalifikacyjnym dali sobie urwać tylko jednego seta, wygrywając pewnie wszystkie mecze. W składzie egipskiej drużyny wielu znanych zawodników nie ma, ale kibice mogą kojarzyć nazwisko Ahmeda Abdelhaya, który ma za sobą występy w europejskich ligach. Wydaje się, że Egipcjanie mają szanse na wyjście z grupy, bowiem o czwarte miejsce, ostatnie premiowane awansem, powalczą z Chinami i Meksykiem, które są przeciwnikami w ich zasięgu.

„Chińczyki nie trzymają się mocno”

Dla reprezentacji Chin to będzie dwunasty występ w mistrzostwach świata w historii. To jednak jest kolejna z tych ekip, po których raczej nikt nie spodziewa się, że powalczą o coś więcej niż wyjście z grupy. Swego czasu siatkarze z Państwa Środka regularnie zdobywali w mistrzostwach Azji medale, także te złote, ostatnio różnie z tym bywało, ostatni występ Chińczycy skończyli z brązem. Przez wiele sezonów występowali w Lidze Światowej, również bez oszałamiających wyników. Po czterech latach przerwy w tym roku wrócili do tych rozgrywek i rywalizowali w trzeciej dywizji w gronie ekip pretendujących. Za grupowych rywali mieli Słowację, Hiszpanię i Portoryko. Udało im się zająć pierwsze miejsce z bardzo dobrym bilansem pięciu zwycięstw i jednej porażki, co dało im awans do turnieju finałowego trzeciej dywizji. Tam po przegranej w półfinale z Kubą w meczu o trzecie miejsce ograli Słowaków. W drużynie trudno szukać gwiazd, wszyscy zawodnicy występują w rodzimej lidze, która nie jest zbyt silna. Wyjście z grupy byłoby naprawdę dużym osiągnięciem tej azjatyckiej ekipy.

Potomkowie Azteków chcą nawiązać do czasów świetności

W całym gronie drużyn startujących w mundialu Meksyk jest na pewno jedną z najmniej doświadczonych, jeżeli chodzi o występy na międzynarodowej arenie. Złota era meksykańskiej siatkówki przypadała na lata 1950-1980, wtedy Meksykanie trzykrotnie zdobyli wicemistrzostwo strefy NORCECA, a w igrzyskach olimpijskich w 1974 roku zajęli najlepsze jak do tej pory, 10. miejsce. W tym roku dostali szansę debiutu w Lidze Światowej w trzeciej dywizji. W grupie rywalizowali z Kubą, Turcją i Tunezją, wygrywając dwa mecze i przegrywając cztery, co dało im trzecie miejsce w tabeli. Kwalifikację na mundial dumni potomkowie Azteków zapewnili sobie w turnieju kwalifikacyjnym strefy NORCECA, w którym sensacyjnie pokonali w finale reprezentację Portoryko. Patrząc na skład meksykańskiej ekipy, trudno znaleźć w nim jakieś znane nazwiska, kilku graczy występuje zagranicą, ale i tak najbardziej znany pozostaje Ivan Contreras, który skończył już karierę. Siatkarze z Ameryki Środkowej wystąpili w mistrzostwach świata we Włoszech w 2010 roku i tam udało im się wyjść z grupy po wygranej nad Wenezuelą. W tym roku powtórzyć wynik będzie im trudno, na pewno będą chcieli go powtórzyć, ale czy im to się uda, zobaczymy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved