Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > ME juniorów: W Nitrze szybkie mecze, w Brnie walczyli dłużej

ME juniorów: W Nitrze szybkie mecze, w Brnie walczyli dłużej

fot. CEV

W Czechach i na Słowacji rozpoczęły się mistrzostwa Europy juniorów. W jednej grupie wszystkie mecze były trzysetowe, a wygrali Rosjanie, Bułgarzy i Włosi. Rumuni i Belgowie zwyciężyli dopiero po tie-breaku. Biało-czerwoni mogli wygrać 3:0, ale skończyło się 3:1.

Grupa I

Rosjanie jako faworyci do złotego medalu nie zawiedli oczekiwań, od początku narzucili swój styl gry. Natomiast Francuzi tylko momentami mogli popisać się skutecznymi akcjami i ani razu nie zdołali uzyskać przewagi. Pierwszą partię zakończył skutecznie ze skrzydła kapitan Sbornej – Paweł Pankow. Świetnie w zespole rosyjskim grali Wiktor Poletajew i Ilia Wlasow, którzy zdobyli odpowiednio 11 i 10 punktów. Trójkolorowi przyznali, że w meczu nie pokazali wszystkiego, na co ich było stać, a to głównie przez słabe przyjęcie zagrywki rywali. Natomiast na drugim froncie widać było radość, Rosjanie mogli grać kombinacyjnie na siatce. – Wiedzieliśmy, że Francja może być trudnym rywalem i byliśmy skoncentrowani przez cały mecz. Inauguracyjne spotkanie jest bardzo ważne, dlatego cieszymy się ze zwycięstwa i mamy nadzieję, że będziemy kontynuować swoją dobrą passę – przyznał Paweł Pankow.

Rosja – Francja 3:0
(25:14, 25:13, 25:15)



Współgospodarze czempionatu dobrze rozpoczęli, jednak Bułgarzy szybko odrobili straty, a nawet wyszli na prowadzenie, które utrzymali do końca i wygrali 25:21. Podopieczni Nikołaja Jeliazkowa kontynuowali swoją dobrą passę w kolejnej partii. Jednak Słowacy wzmocnili zagrywkę i na tablicy było nawet 18:14 dla gospodarzy. Bułgarzy poprawili grę na siatce i wyprowadzili wynik z 16:19 na 24:19. Ostatecznie wygrali 25:20. Trzecia odsłona spotkania to dominacja podopiecznych trenera Jeliazkowa w ataku i bloku, dlatego gospodarze nie mogli pokusić się o wygraną, a Bułgarzy zgarnęli trzy niezwykle ważne punkty. Najwięcej punktów w zwycięskiej drużynie zdobył Welizar Czernokożew (15).

Słowacja – Bułgaria 0:3
(21:25, 20:25, 17:25)

Serbowie mieli pierwszy set pod kontrolą, dobrze zagrywali i prowadzili 22:17. Wtedy Włosi wrócili do gry i wygrali 25:22. Druga partia była wyrównana, gra toczyła się niemal punkt za punkt. Siatkarze z Bałkanów prowadzili 23:21, jednak i tym razem Włosi zagrali dobrze w kluczowym momencie i ponownie okazali się lepsi. W trzeciej partii uwidoczniła się przewaga siatkarzy z Półwyspu Apenińskiego, kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, wygrali 25:19 i całe spotkanie 3:0. Najlepiej punktującym we włoskim zespole było Ferdinando Della Volpe – 10 oczek, tyle samo zdobył Lazar Dodić. – Najbardziej szkoda pierwszego seta, w którym prowadziliśmy czterema czy nawet pięcioma punktami i go przegraliśmy. Nie mogliśmy utrzymać przyjęcia na dobrym, jednym poziomie, cały czas falowało i to pomogło rywalom w odniesieniu zwycięstwa. Do tego doszły nasze błędy, które musimy wyeliminować w kolejnych spotkaniach – przyznał kapitan reprezentacji Serbii, Stevan Simic.

Włochy – Serbia 3:0
(25:22, 25:23, 25:19)

Tabela:

 1. Rosja      3 pkt.
 2. Bułgaria   3 pkt.
 3. Włochy     3 pkt.
 4. Serbia     0 pkt.
 5. Słowacja   0 pkt.
 6. Francja    0 pkt.

 


 

Grupa II

Belgowie zaczęli z wysokiego C, od prowadzenia 10:2, które jeszcze powiększyli po asach serwisowych. Turcy zbliżyli się do rywali, jednak w ważnych momentach dorzucili jeszcze kilka prostych błędów, dlatego przegrali 19:25. Turcy poprawili grę ofensywną i blokiem, dlatego szybko wyszli na prowadzenie (16:10). Belgowie wrócili, doprowadzając do remisu po 18 i od tego momentu zaczęła się walka. Kolejna partia to ponownie wyrównana walka do stanu po 11, później do głosu doszli siatkarze Czerwonych Diabłów, którzy pewnie wygrali. W czwartej partii prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, raz jedni, raz drudzy wychodzili na prowadzenie. Na dłużej ta sztuka udała się Turkom, którzy doprowadzili do tie-breaka. Podobnie gra wyglądała w piątym secie, wyrównana walka, żadnej z drużyn nie udało się wywalczyć większej niż dwupunktowa przewaga. W kluczowym momencie udało się Belgom przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, wygrywając 15:12, a całe spotkanie 3:2. 19 punktów w zespole Czerwonych Diabłach zdobył Lou Kindt.

Belgia – Turcja 3:2
(25:19, 25:27, 25:20, 22:25, 15:13)

Niesieni głośnym dopingiem współgospodarze mistrzostw gładko wygrali w pierwszej odsłonie 25:14. W kolejnej Rumuni opanowali nerwy, popełniali mniej błędów, kończyli ataki i doprowadzili do remisu. Było wiadomo, że kibiców czeka jeszcze dużo emocji piątkowego popołudnia. Trzecia partia była jednostronnym widowiskiem, tym razem gra toczyła się pod dyktando Rumunów, a gospodarze byli bezbronni (25:13). Sytuacja zmieniła się w czwartym secie, chociaż na początku prowadzili podopieczni Mihaia Tarty. Jednak w czeskim zespole zaskoczył blok, zwłaszcza w wykonaniu Tomasa Pavelka i Davida Janku, dzięki czemu gospodarze doprowadzili do tie-breaka (25:23). Rumuni szybko objęli prowadzenie. Czesi zbliżyli się na jedno oczko w końcówce (12:13), jednak to było za mało, fantastycznie zagrali Marius Iftime i Claudiu Dumitru, którzy dali swojemu zespołowi cenne zwycięstwo. Kapitan Rumunii – Adrian Aciobanitei zapisał na swoim koncie 23 punkty, po drugiej stronie siatki Donovan Dzavoronok zdobył 17 oczek.

Czechy – Rumunia 2:3
(25:14, 20:25, 13:25, 25:23, 12:15)

W hali znajdowali się głośni kibice obu ekip. Na Polakach wpłynęło to lepiej, gdyż szybko wyszli na prowadzenie, które z każdą kolejną akcją powiększali (25:15). Niestety w drugiej partii kontuzji doznał najlepszy punktujący naszego zespołu – Paweł Gryc (12:9), to trochę wybiło biało-czerwonych z gry, na jedno oczko zbliżyli się Słoweńcy (15:16), jednak Aleksander Śliwka potrafił przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Podopieczni Iztoka Sela poprawili grę w przyjęciu i ataku, dorzucili jeszcze kilka punktów bezpośrednio z zagrywki i pozostali w grze, wygrywając trzecią partię 25:20. W czwartym secie Polacy wrócili do swojego stylu gry z początku spotkania. Do tego doszły błędy Słoweńców, a spotkanie zakończyło się podwójnym blokiem duetu Śliwka/Jakub Zwiech. – Nie zagraliśmy tak, jak potrafimy najlepiej, w obu zespołach przytrafiały się błędy i przestoje w grze. Najważniejsze, że utrzymaliśmy nerwy na wodzy i wygraliśmy w czterech setach. Zwycięstwo jest dla mnie najlepszym urodzinowym prezentem – powiedział przyjmujący reprezentacji Polski, Rafał Szymura.

Polska – Słowenia 3:1
(25:15, 25:17, 20:25, 25:16)

Tabela:

 1. Polska          3 pkt.
 2. Belgia          2 pkt.
 3. Rumunia         2 pkt.
 4. Czechy          1 pkt.
 5. Turcja          1 pkt.
 6. Słowenia        0 pkt.

źródło: CEV, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy, reprezentacje młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved