Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Tomasz Swędrowski: Wejście do czwórki będzie sukcesem

Tomasz Swędrowski: Wejście do czwórki będzie sukcesem

fot. archiwum

- Nie pompowałbym balonu, bo w tych mistrzostwach nie jesteśmy faworytami. Wejście do czwórki będzie sukcesem, przyzwoitym wynikiem - miejsce w szóstce - mówi Tomasz Swędrowski, były zawodnik Gwardii Wrocław, obecnie komentator telewizyjny.

Siatkarskie mistrzostwa świata we Wrocławiu będą ekscytujące?

Tomasz Swędrowski: Oczywiście. Po pierwsze, poza Meksykiem nie ma w całym turnieju słabych drużyn. Czyli właściwie wszystkich warto oglądać. Nawet Kamerun, uznawany za outsidera naszej grupy, ma kilku siatkarzy w dobrych europejskich klubach. Po drugie, jeśli gości się mecze Polaków, to wielkie emocje muszą być. Nawet gdybyśmy grali z najgorszą drużyną globu. W Hali Stulecia nasz zespół będzie rywalizował choćby z Argentyną, budowaną przez Julio Velasco, obecnie najbardziej utytułowanego trenera świata. Velasco osiągał wielkie sukcesy we Włoszech, niedawno zbudował potęgę Iranu, a teraz wrócił do ojczyzny. I chce z nią namieszać w mistrzostwach świata.

We wrocławskiej hali nie zobaczymy jednak pojedynku z Serbią, bo ten na otwarcie turnieju zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie.



Jako Polacy powinniśmy się cieszyć, że tak właśnie się stanie. To może być przecież ewenement w historii siatkówki. Poza tym dzięki temu spotkaniu naszych siatkarzy zobaczy mnóstwo kibiców. I to jest w pewnym sensie rekompensata za problemy wrocławskie. Bo jeśli na coś można w mieście narzekać, to właśnie na nikłą pojemność Hali Stulecia. Najmniejszą na mistrzostwach. To jest za mały obiekt na tak wielkie wydarzenie.

Może chociaż Hala Stulecia okaże się dla Polaków szczęśliwa.

Oby, bo rozgrywane tutaj pojedynki trzeba po prostu wygrać. Podobnie jak spotkanie z Serbią na Narodowym. Mecz otwarcia wiele w tym turnieju może ustawić. Albo doda Polakom wiatru w żagle, albo podetnie skrzydła. Z grupy A nasza reprezentacja musi wyjść właściwie bez strat, bo w kolejnej fazie zmierzy się z ekipami USA, Włoch, Francji czy Iranu. To będą ogromnie trudne starcia, które zadecydują o tym, czy wejdziemy do strefy medalowej.

Antidze nie zabraknie doświadczenia trenerskiego na tak wielkiej imprezie?

Myślę, że Antiga już wiele się nauczył. Wie, w jakim środowisku funkcjonuje, kilku rzeczy doświadczył. Nawet jeśli czegoś mu zabraknie, to ma koło siebie ostoję w postaci drugiego trenera Philippe’a Blaina. To człowiek ogromnie doświadczony, który prowadził Francję do sukcesów, m.in. dwóch srebrnych medali mistrzostw Europy, brązowego medalu mistrzostw świata. Przy nim Stephane to rzeczywiście trenerski żółtodziób. I widać, że Antiga się z nim konsultuje, w newralgicznych sytuacjach Philippe przejmuje inicjatywę, podpowiada siatkarzom na czasach.

O którą pozycję powinniśmy się martwić najbardziej w kontekście naszej reprezentacji?

O atak. Nie tyle z powodu formy Mariusza Wlazłego, ale jego kruchego zdrowia. Mariusz jako jedyny nie ma właściwie naturalnego, klasowego zmiennika. Dawid Konarski to chłopak z dużym potencjałem, ale bardzo nierówny. Nie sądzę, by w kluczowych momentach potrafił wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik reprezentacji. Dlatego Wlazły musi grać.

Rozmawiał Michał Karbowiak – więcej w serwisie wroclaw.sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved