Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Przed MŚ: Albicelestes wreszcie pod wodzą mistrza Velasco

Przed MŚ: Albicelestes wreszcie pod wodzą mistrza Velasco

fot. archiwum

Argentyńczycy to obok Serbów najtrudniejsi rywale reprezentacji Polski w pierwszej fazie grupowej MŚ. Drużyna z Ameryki Południowej jest nam dobrze znana, ale do tego turnieju przystąpi najsilniejsza od wielu lat.

W dodatku w turnieju rozgrywanym w naszym kraju poprowadzi ją legendarny argentyński trener – Julio Velasco, który do tej pory święcił wielkie triumfy, pracując poza ojczyzną.

Największym osiągnięciem albicelestes w mistrzostwach świata jest brązowy medal zdobyty w 1982 roku przed własną publicznością. Później zajmowali miejsca między innymi szóste (1990 i 2002), siódme (1986) i dziewiąte (2010). W pozostałych startach plasowali się poza czołową dziesiątką. Na własnym kontynencie Argentyńczycy przez cały czas żyją w cieniu Brazylijczyków. W czempionacie Ameryki Południowej aż dwunastokrotnie zdobyli srebrny medal i niczym Adaś Miauczyński z filmu „Nic Śmiesznego” Marka Koterskiego są „ciągle drudzy”. Wygrali tylko raz – 50 lat temu – kiedy rywale zza miedzy nie wzięli udziału w turnieju. Z nową generacją siatkarzy i utytułowanym trenerem u steru z pewnością będą chcieli pokrzyżować szyki Brazylii i wreszcie pokonać ich w rozgrywkach kontynentalnych, a podczas mundialu zamieszać w stawce i pokusić się o niespodziankę w postaci awansu do trzeciej fazy grupowej.

Patrząc na statystyki, śmiało można stwierdzić, że reprezentanci Polski nie powinni obawiać się konfrontacji z przybyszami zza oceanu. Nie będzie też przesady w konstatacji, że nasi siatkarze znają się z nimi jak „łyse konie”. Od 2002 roku w samej Lidze Światowej mierzyliśmy się z tą ekipą aż dwudziestokrotnie (jedynie z Brazylią rozegraliśmy więcej meczów – 33) i tylko dwa razy schodziliśmy z parkietu pokonani (bilans setów 54:23). Jednak czas, w którym kibice nad Wisłą mogli już przed meczem dopisać biało-czerwonym 3 punkty, minął. W tegorocznej Lidze Światowej Argentyńczycy bez kłopotów wygrywali z Niemcami, potrafili także pokonać Francję i niewiele zabrakło im do wyjścia z grupy (zajęli drugie miejsce za ekipą trójkolorowych). W meczach kontrolnych przed polskim czempionatem udało im się napsuć krwi odwiecznym konkurentom – Brazylii (wyniki sparingów – 1:4, 3:2, 1:3). Obecnie z Argentyną powinien liczyć się każdy – nawet drużyny ze ścisłej światowej czołówki.



Wzajemna znajomość siatkarzy Polski i Argentyny to niestety broń obosieczna. Nasi grupowi oponenci wiedzą o nas zapewne nie mniej aniżeli my o nich. Swoją wiedzę budowali nie tylko podczas wielu konfrontacji na arenie międzynarodowej, ale także w PlusLidze. Ostatnimi czasy nasza najwyższa klasa rozgrywkowa to prawdziwa argentyńska kolonia. W ubiegłym sezonie na naszych parkietach występowało sześciu reprezentantów tego kraju: Cristian Poglajen i Bruno Romanutti (obaj Effector Kielce), Facundo Conte i Nicolas Uriarte (obaj PGE Skra Bełchatów), Jose Luis Gonzalez (BBTS Bielsko-Biała) oraz Pablo Bengolea (Indykpol AZS Olsztyn). Trzech z nich (Conte, Gonzalez i Uriarte) znalazło się w ostatecznej kadrze Julio Velasco na mistrzostwa świata. Wspomniani zawodnicy pełniący zazwyczaj wiodące role w swoich zespołach i wyróżniający się na tle innych „stranierich” z pewnością nie omieszkali podzielić się z selekcjonerem wiedzą zdobytą podczas gry w naszej lidze. Wynika z tego, że podopieczni Stephane’a Antigi będą musieli mocno się postarać, by ich czymś zaskoczyć i uzyskać swego rodzaju wartość dodaną do prezentowanych umiejętności indywidualnych.

Chcąc wskazać gwiazdę albicelestes, wcale nie należy szukać wśród siatkarzy (np. Luciano De Cecco czy Facundo Conte). Liderem tej ekipy bez wątpienia jest Julio Velasco. Ostatni raz pracował ojczyźnie ponad 30 lat temu i jako asystent selekcjonera zdobył wówczas jedyny dotychczas medal tej imprezy dla swojego kraju. Następnie wyjechał do Europy i stał się prawdziwym symbolem potęgi reprezentacji Włoch w latach dziewięćdziesiątych. Azzurri pod jego wodzą byli wręcz niepokonani. W latach 1989-1996 Velasco zapisał na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata, trzy tytuły mistrza Europy, Puchar Świata, pięć triumfów z Lidze Światowej oraz srebrny medal olimpijski. Z powodzeniem prowadził też klub – Pallavolo Modena (4 mistrzostwa Serie A). W minionej dekadzie pracował głównie w drużynach serie A, ale także z reprezentacjami Czech czy Hiszpanii. Ponownie głośno zrobiło się o nim podczas tegorocznej Ligi Światowej, kiedy to swoją siłę objawiła światu drużyna z Iranu. Nie jest tajemnicą, że podwaliny pod świetnie spisujący się zespół znad Zatoki Perskiej położył właśnie Velasco (prowadził Irańczyków w latach 2011-2014). Po trwających przez trzy dekady wojażach ten jeden z najbardziej utytułowanych szkoleniowców na świecie wrócił do ojczyzny, by poprowadzić do sukcesu swoich rodaków.

Materiał do obróbki ma bardzo wdzięczny. Argentyna doczekała się nowej generacji siatkarzy, która daje nadzieje na rychły awans na nieco wyższą półkę w siatkarskiej hierarchii. Potomkowie gwiazd z lat osiemdziesiątych – Hugo Conte, Jona Uriarte (notabene selekcjoner reprezentacji Australii) czy Daniela Quirogi, czyli Facundo Conte, Nicolas Uriarte i Rodrigo Quiroga wreszcie stali się dojrzałymi zawodnikami i mogą podjąć próbę nawiązania do sukcesów swoich ojców. Ponadto Conte, Uriarte a także Sebastian Sole to brązowi medaliści mistrzostw świata juniorów sprzed pięciu lat.

Argentyńczycy mogą pochwalić się prawdziwym bogactwem, jeśli chodzi o rozegranie. Dość powiedzieć, że uważany przez wielu za najlepszego rozgrywającego PlusLigi Nicolas Uriarte prawdopodobnie będzie tylko zmiennikiem Luciano De Cecco – zawodnika trzeciej drużyny ostatniej kampanii w Serie A – Copry Piacenza. To zdecydowanie najsilniej obsadzona pozycja w reprezentacji naszych rywali. Nieźle prezentują się także w przyjęciu. Tutaj prym wiodą Facundo Conte – gwiazda PlusLigi i lider PGE Skry Bełchatów na finiszu minionego sezonu oraz Rodrigo Quiroga, który po wielu latach występów w Europie postanowił wrócić na swój kontynent do rosnącej w siłę ligi brazylijskiej. Na środku siatki rządzi gracz Trentino Volley – Sebastian Sole. Partnerować mu będą Pablo Crer, Martin Ramos i weteran – Gustavo Porporatto. Na pozycji atakującego Velasco postawił na parę doświadczonych zawodników – występującego w lokalnej lidze 33-letniego Santiago Darraidou i młodszego o 4 lata znanego z występów w BBTS-ie Bielsko-Biała Jose Luisa Gonzaleza. Libero Sebastian Garrocq to również siatkarz starszego pokolenia (ur. 1979). Co ciekawe – jest on jednym z najniższych zawodników, którzy wystąpią podczas mundialu (170 cm).

Jak widać, Julio Velasco postawił głównie na zawodników młodych, ale już bardzo doświadczonych (Conte, De Cecco, Sole, Uriarte, Quiroga) i występujących poza granicami kraju, ale dodał też szczyptę rutyny w postaci zaawansowanych wiekowo graczy stanowiących o sile ligi argentyńskiej (Darraidou, Porporatto, Garrocq). Czy trener dobrał odpowiednie proporcje? Czy jego podopiecznym uda się zaspokoić ten panujący w Argentynie od wielu lat głód sukcesu? Przekonamy się podczas rozpoczynającego się 30 sierpnia mundialu. Reprezentacja Polski zmierzy się z albicelestes 7 września. Będzie to nasz ostatni mecz w pierwszej fazie grupowej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved