Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Maja Tokarska: Tę drużynę stać na walkę o złoto

Maja Tokarska: Tę drużynę stać na walkę o złoto

fot. Cezary Makarewicz

Dwa lata wystarczyły Mai Tokarskiej, aby na mapie podróży zatoczyć koło i powrócić do Sopotu. Reprezentacyjna środkowa przyznaje, że po grze w lidze włoskiej bardziej zaczęła doceniać występy w Polsce.

Zawodniczka uważa, że PGE Atom Trefl Sopot jest lepiej zorganizowanym klubem niż te z Półwyspu Apenińskiego, a do tego wciąż tak silny, jak w 2012 roku, kiedy z niego odchodziła. – Tę drużynę stać na walkę o złoto. Zebrała się całkiem fajna ekipa, jest bardzo dobry trener i ma to szansę zaskoczyć – mówi Tokarska.

Odchodziła z PGE Atomu Trefla po historycznym sukcesie, jakim było zdobycie przez klub pierwszego mistrzostwa Polski. 21-letnia wówczas siatkarka była po sezonie, w którym rywalizowała o miejsce w składzie z doświadczonymi Eleonorą Dziękiewicz czy Niemką Coriną Ssuschke-Voigt. Pochodząca z Gdańska Tokarska postanowiła po raz kolejny udać się po doświadczenie w inne rejony Polski. Trafiła do Tauronu Dąbrowa Górnicza, z którym w rozgrywkach 2012/2013 również dotarła do finału. Tam zatrzymał ją zespół… z Sopotu. Następnie na rok wylądowała w lidze włoskiej, w drużynie Igor Gorgonzola Novara. – Dostałam pewną dawkę doświadczenia. Jakikolwiek zagraniczny wyjazd uczy wiele. To nie są dwutygodniowe wakacje, tylko trzeba sobie radzić przez dłuższy okres czasu – łamać barierę językową, rozwiązywać problemy przy pomocy różnych ludzi. Ogólnie pozwala to dojrzeć, nie tylko siatkarsko. Dzięki temu także bardziej doceniam Polskę i to, że mogę tu grać – mówi środkowa.

Wystarczył rok na obczyźnie, aby gdańszczanka zatęskniła za krajem oraz rodzinnymi stronami. Kiedy pojawiła się propozycja z PGE Atomu Trefla, postanowiła z niej skorzystać. – Przede wszystkim w Sopocie jest wysokiej klasy trener. Do tego klub jest dobrze poukładany organizacyjnie. Porównując go do tych włoskich, to na pewno Atom Trefl wygląda lepiej. W Sopocie panuje przyjazna atmosfera ku temu, żeby się rozwijać. Stwierdziłam również, że trochę już podróżowałam, byłam w różnych klubach w Polsce, jak i we Włoszech i warto wrócić bliżej domu. Zwłaszcza że jest tutaj taki fajny klub – twierdzi Tokarska.



W Sopocie dostanie szansę kontynuowania rozwoju pod okiem włoskiego szkoleniowce. Już po pierwszych zacięciach środkowa docenia kunszt trenerski Lorenzo Micelliego.Nie zważałam na to, że trener jest Włochem. Nasz szkoleniowiec jest po prostu dobry w tym, co robi. Widać to po pierwszych treningach. Potrafi zmieniać detale, a ja właśnie w taki sposób poznaję klasę trenera. Wie, jak na nie wpłynąć, a do tego potrafi inspirować do pracy. Za przykład może służyć chociażby korekta postawy. Każe przesunąć nogę 5 cm w bok czy do przodu, inaczej przenieść ciężar ciała, czy ułożyć rękę. Fajnie, że dostrzega takie rzeczy – dodaje.

Tokarska nie może jeszcze jednak w pełni uczestniczyć w treningu. Podczas okresu reprezentacyjnego nabawiła się kontuzji. – Ze zdrowiem jest coraz lepiej. W czwartek idę na kontrolne USG i mam nadzieję, że w piątek zacznę już atakować. Na razie próbowałam spokojnej, ofensywnej gry. Trochę się to już niestety przeciąga. Dojście do zdrowia miało trwać dwa tygodnia, a mijają już dwa miesiące. Sama się już niecierpliwię, kiedy powróci pełna sprawność – mówi Tokarska.Chciałam jak najszybciej wrócić na World Grand Prix, trenowałam pod te mecze, ale jak się okazało, zaczęłam nieco za wcześnie. Bardzo zależało mi na szybkim powrocie do kadry, ale wyszło jak wyszło – dodaje.

Autor: Marcin Dajos, więcej w serwisie sport.trojmiasto.pl

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved