Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Paweł Zagumny: To mój ostatni turniej reprezentacyjny

Paweł Zagumny: To mój ostatni turniej reprezentacyjny

fot. archiwum

Siatkarskie mistrzostwa globu rozpoczną się za 2 dni na Stadionie Narodowym w Warszawie. Polacy w meczu otwarcia zagrają z Serbami. - Jeśli wygramy, nabierzemy wtedy wiatru w żagle i pojedziemy na nim dalej - przyznał Paweł Zagumny.

Czy podoba się panu pomysł rozgrywania meczu na stadionie piłkarskim? Czy nie jest to zbyt duże ryzyko?

Paweł Zagumny: – Zwykle tak bywa przy dużych imprezach, że nikt nie pyta zawodników o zdanie. Z kim, czy gdzie gramy – nie było to z nami ustalane. Myślę jednak, że dla obu stron będą w miarę równe szanse. Tyle tylko, że możemy odczuwać większą presję, gramy przecież u siebie i to ciśnienie będzie jednak inne niż dla serbskich zawodników. Mam tylko nadzieję, że rozegramy spotkanie w optymalnych warunki dla siatkówki, że nie będzie wiało, nie pojawią się kłopoty z odpowiednią temperaturą, ani nie spotkają nas inne niespodzianki.

Nie grał pan w Lidze Światowej, później nadrabiał pan braki, trenując indywidualnie. Czy jest pan gotowy na mundial pod względem fizycznym?



– Myślę, że tak. Niczego mi nie brakuje. Ewentualnie może trochę gry, ale mogę ją przecież dostać na mundialu. Trener lubi zmieniać zawodników, jesteśmy ja i Fabian Drzyzga, więc jeszcze się nagramy. Dla każdego tej gry wystarczy, a ja mam nadzieję, że to wszystko wyjdzie z pozytywnym skutkiem.

W ostatnich dwóch meczach kadry pan był podstawowym rozgrywającym. Czy to oznacza, że podobnie się zdarzy w sobotnim meczu otwarcia z Serbami?

– Być może będzie tak, że to ja zacznę na Stadionie Narodowym w podstawowym składzie. Być może trener postawi właśnie na mnie. A jeśli się tak stanie, postaram się swoją postawą poprowadzić zespół do jak najlepszej gry. Gdyby noga mi się powinęła, jest przecież Fabian, który wchodzi i może zagrać jeszcze lepiej. Nie muszę się teraz bać, bo nie będzie powtórki z mistrzostw świata w Japonii, gdy praktycznie cały czas miałem świadomość, że jestem bez zmiennika.

A na co stać obecnie naszą reprezentację? Mamy drużynę na medal?

– To jest duża niewiadoma i tak naprawdę po raz pierwszy w życiu nie jestem w stanie przewidzieć, na co naprawdę stać tę drużynę. Nie próbuję być jakimś hurraoptymistą, ale też nie zamierzam okazywać pesymizmu. Bardzo dużo będzie zależało od wyniku pierwszego spotykania z Serbami. Jeśli wygramy, nabierzemy wtedy wiatru w żagle i pojedziemy na nim dalej.

Czyli stawka sobotniego spotkania z Serbią jest ogromna. Może lepiej było wybrać innego rywala na początek, a nie najgroźniejszego w naszej grupie?

– Inauguracja z Serbią to jest pokerowa zagrywka, bo w przypadku porażki będziemy nadal grać z nożem na gardle. Ale może tkwi w tym jakiś sposób, by pozostać maksymalnie skoncentrowanym, a nie być na zbyt dużym luzie? Jeśli jesteś zbyt rozluźniony, wówczas może się zdarzyć, że prześpisz jakiś ważny mecz, a potem już nie ma gdzie i kiedy tego odrobić.

Jakie ma pan przeczucia przed startem mistrzostw?

– Na pewno mam przeczucie, że to już mój ostatni turniej. Od tego nie ma odwołania. Reprezentacyjny ostatni, mogę to powiedzieć na sto procent. A przeczucia? Nie mam, nigdy nie miałem. A jak już miałem, to nigdy z nimi nie trafiałem. Nie chcę gdybać, bo jakoś nigdy nie byłem w stanie przewidzieć ani medali, ani nawet wyników poszczególnych meczów. Po prostu wychodzę na mecz, gram, a co ma być, to będzie.

*cały wywiad Kamila Składowskiego w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved