Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP: Rosjanki z brązem, Turczynki tuż za podium

WGP: Rosjanki z brązem, Turczynki tuż za podium

fot. FIVB

Ostatni dzień finałów World Grand Prix w Tokio rozpoczął się od przegranej chińskiej drużyny z reprezentacją Rosji 2:3. Wygrana dała Sbornej 3. miejsce. Turczynki wymęczyły natomiast zwycięstwo z reprezentacją Belgii.

Mecz rozpoczęły wyrównane wymiany, kończone na korzyść raz jednej, raz drugiej drużyny. Na pierwszą przerwę techniczną Rosjanki schodziły z dwupunktowym prowadzeniem po ataku po skosie Aleksandry Pasenkowej (6:8). Ich niewielka przewaga utrzymywała się przez kilka kolejnych akcji, ale przed drugim czasem technicznym sytuacja się odwróciła. Chinki, grające bardzo dobrze w obronie, zaczęły wykorzystywać nadarzające się kontry, a szybko rozegrane piłki nie były zagrożone przez wysoki rosyjski blok (14:12). Przewaga reprezentacji Państwa Środka powiększyła się w końcówce po zagrywkach punktowych Na Wang (22:18). Rosjanki starały się jeszcze zagrozić rywalkom, gdy zdobyły blokiem trzy „oczka”, jednak podopieczne Lang Ping dzielnie się broniły. Z czterema punktami przewagi nad zespołem rosyjskim zakończyły pierwszą partię i równie pewnie rozpoczęły drugą odsłonę spotkania (4:1). Sborna popełniła na początku kilka poważnych błędów, ale z czasem je ograniczyła, co poprawiło jej zdobycz punktową (7:6). Wyrównana gra nie trwała długo, bo pod presją trudnej zagrywki Rosjanki nie potrafiły wyprowadzić skutecznej akcji w ataku. Ich rywalki natomiast grały konsekwentnie i mocno trzymały się taktyki, co pozwoliło im na uzyskanie sześciopunktowego prowadzenia (18:12). Wysokie zwycięstwo Chinek przypieczętowała Wang asem serwisowym (25:14).

W trzecim secie Rosjanki powróciły do skutecznej gry na skrzydłach i nie odstawały od przeciwnika na siatce. Wyrównana walka toczyła się do pierwszej przerwy technicznej, którą rozpoczął atak blok-aut Natalii Gonczarowej. Po niej Sborna zaczęła dominować na boisku (11:7). Chinki, które w poprzednim secie grały jak natchnione, teraz popełniały błędy nie tylko w ataku, ale również w przyjęciu. Rosjanki natomiast wykorzystywały słabsze elementy przeciwnika oraz własne atuty, a tym z pewnością był ich blok. Oczywiście miały też swoją liderkę na skrzydle w postaci Gonczarowej, która punktowała na wysokiej skuteczności (20:14). Pomimo prób w polu serwisowym Zeng Chunlei Chinkom nie udało się odwrócić losów tej partii (21:23). Rosjanki zakończyły seta na własną korzyść, ale na początku kolejnego nie były już tak skuteczne i chiński zespół prowadził z nimi wyrównaną walkę. Podopieczne Lang Ping ograniczyły swoje błędy własne i ponownie zaczęły grać trudną zagrywką. Jednak Sborna pomimo niedokładnego przyjęcia odwracała akcję na własną stronę, dzięki bardzo skutecznej grze w ataku i bloku, co powiększyło jej prowadzenie do czterech punktów na drugiej przerwie technicznej (16:12). Po regulaminowym czasie Chinki wzięły się za odrabianie strat, jednak na niewiele starczyło im sił i rosyjski zespół wyrównał stan rywalizacji (19:17, 25:20).

Chinki rozpoczęły tie-breaka z problemami w przyjęciu i z przebiciem się przez rosyjski blok. Po drugiej stronie siatki również nie było kolorowo, bowiem liderka z poprzedniego seta nie była już tak skuteczna, więc grę Sbornej ciągnęła jedynie Tatiana Koszeliewa (8:5). Po zmianie stron chiński zespół odbudował swoją skuteczność i doprowadził do remisu 9:9. Walka punkt za punkt toczyła się do końca spotkania. O ostatecznym wyniku zadecydował podwójny blok Rosjanek na Zeng (13:15).



Chiny – Rosja 2:3
(25:21, 25:14, 22:25, 20:25, 13:15)

Składy zespołów:
Chiny: Yuan (14), Yang (9), Zeng (18), Liu (19), Wang N. (5), Li (13), Chen (libero) oraz Wang H. (2), Shen i Yang (5)
Rosja: Pasenkowa (15), Starcewa, Fetisowa (10), Koszeliewa (28), Podskalnaja (8), Małych (4), Małowa (libero) oraz Zariażko (2), Gonczarowa (13), Kosjanienko (3) i Szczerban


Turczynki pewnie rozpoczęły spotkanie w ataku, a Belgijki nie potrafiły tych ataków wybronić. Na pierwszej przerwie technicznej podopieczne Massimo Barboliniego prowadziły trzema „oczkami” po błędzie Lisy Van Hecke (5:8). Jej zagrywka za to pomogła jej drużynie odrobić straty (11:11). Gra punkt za punkt w kolejnych akcjach doprowadziła do drugiej przerwy technicznej, którą zarządziła Helene Rousseaux, atakując blok-aut (16:15). Po czasie żaden z zespołów nie mógł wypracować sobie bezpiecznego prowadzenia. Dopiero w decydującej fazie seta drużyna z Turcji zagrała lepiej blokiem, a ich przeciwnik popełnił kilka prostych błędów, prezentując im ważne punkty (24:21). Kiedy wydawało się, że pewnie zwyciężą Turczynki, ich rywalki po raz kolejny zagrały lepiej w ataku i odrzuciły od siatki trudną zagrywką. Belgijki doprowadziły do wyrównania, a w grze na przewagi okazały się lepsze w elemencie bloku (26:24).

Drugi set rozpoczęły wymiany punkt za punkt. Turczynki miały problem ze swoją pierwszą akcją, często były wyblokowywane, a Belgijki dobrze spisywały się w kontrach. Podobnie jak w pierwszej partii gra była bardzo wyrównana. Oba zespoły miały swoje słabsze momenty, ale przez to żaden z nich nie mógł wyjść na wyższe niż dwupunktowe prowadzenie. Dopiero na drugiej przerwie technicznej Turczynkom udała się ta sztuka – zdobyły bowiem przewagę trzech „oczek” po udanym ataku Gozde Sonsirmy (16:13). Belgijki po raz kolejny odrobiły straty, jednak w końcówce popełniły za dużo błędów i tym razem turecki zespół był bezlitosny. Neriman Ozsoy jak dobrze zakończyła seta, tak równie dobrze rozpoczęła kolejnego atakiem z szóstej strefy. Belgijki nie były skuteczne na początku trzeciej partii. Popełniały błędy własne i miały problemy z przyjęciem, co determinowało prostą i czytelną grę Frauke Dirickx. Poprawiły jednak swoją grę i na pierwszej przerwie technicznej prowadziły 8:7, a po niej powiększyły prowadzenie do trzech „oczek”. Nie trwało to długo. Turczynki odrobiły straty i w kolejnej fazie seta gra falowała, a prowadzenie co chwilę się zmieniało. W końcówce Kubra Akman i Neriman Ozsoy zapewniły zwycięstwo reprezentacji Turcji.

Gra obu zespołów nie zmieniła się również w czwartej partii. Do pierwszej przerwy technicznej nikt nie potrafił zapewnić sobie bezpiecznego prowadzenia. Dopiero po regulaminowym czasie Belgijki, dzięki skuteczności Lisy van Hecke, odskoczyły na cztery punkty. Taka sytuacja okazała się bardzo niewygodna dla zmęczonych Turczynek, które nie chcąc grać tie-breaka, rzuciły wszystkie swoje siły do walki i to one schodziły na drugą przerwę techniczną z przewagą jednego „oczka”. Po błędach belgijskich skrzydłowych przewaga ich rywalek wzrosła (22:17). Gozde Sonsirma wzięła na swoje barki ciężar gry w ataku w końcowej fazie seta, a ostatni punkt sprezentował Turczynkom belgijski zespół.

Belgia – Turcja 1:3
(26:24, 21:25, 23:25, 20:25)

Składy zespołów:
Belgia: Dirickx (6), Heyrman (10), Leys (7), Aelbrecht (9), Van Hecke (21), Rousseaux (10), Courtois (libero) oraz Coolman (4), Van De Steene, Van De Vijver, Biebauw (2) i Bland (1)
Turcja: Sonsirma (17), Akman (6), Toksoy (8), Aydemir (2), Ozsoy (32), Ismailoglu (8), Dalbelar (libero) oraz Onal, Tokatlioglu (5), Karakoyun, Karadayi (libero) i Cansu (1)

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki turnieju finałowego pierwszej dywizji World Grand Prix

 

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved