Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP: Rosjanki lepsze od Turczynek, Belgijki zdeklasowane

WGP: Rosjanki lepsze od Turczynek, Belgijki zdeklasowane

fot. FIVB

Siatkarki z Rosji prowadziły w meczu z Turczynkami 2:0, jednak nie potrafiły przypieczętować swojej wyższości i wygrały dopiero w tie-breaku. W drugim meczu Belgijki zostały zdeklasowane przez Canarinhos, a Japonki zaskakująco łatwo uporały się z Chinkami.

Obie drużyny w dzisiejszym meczu miały coś do udowodnienia. Zarówno siatkarki Sbornej, jak i Turczynki chciały zmazać plamę po porażce z Japonkami. Od samego początku meczu Rosjanki narzuciły swój styl gry, głównie za sprawą dwóch znakomitych zagrywek Tatiany Koszelewej, która nękała rywalki także w bloku i ataku. Massimo Barbolini był zmuszony poprosić o czas przy stanie 2:6. W ekipie tureckiej Gozde Sonsirma nie mogła znaleźć sposobu na zdobywanie punktów. Dopiero przy 10-punktowym prowadzeniu rywalek zawodniczki znad Bosforu przełamały swoją niemoc. Zaraz potem Turczynki ustawiły szczelny blok, zatrzymując Natalię Małyk i zbliżając się do Rosjanek (13:15). Końcówka należała jednak do podopiecznych Jurija Mariczewa, a za wcześniejsze akcje zrehabilitowała się Małyk, zdobywając ostatni punkt w pierwszym secie. Podrażnione takim rezultatem pierwszego seta Turczynki szybko objęły prowadzenie w drugiej odsłonie. Z dobrej strony pokazała się Bahar Toksoy, zatrzymując Irinę Fetisową, a kolejne kilka oczek siatkarki z Turcji zawdzięczają błędom w przyjęciu Rosjanek. Wydawało się, że to podopieczne Barboliniego odzyskały zagubioną gdzieś w pierwszym secie skuteczność, bo na drugiej przerwie technicznej prowadziły 16:13. Nie trwało to jednak długo, tym razem swoje koleżanki do walki natchnęła Natalia Gonczarowa. Jej seria punktów zapewniła Rosjankom prowadzenie 2:0 w meczu.

Podobnie jak w poprzedniej partii, także trzeci set rozpoczął się od dominacji Turczynek na środku siatki. Siatkarki Sbornej miały problem z przyjęciem zagrywki, a rywalki znalazły sposób na obronę niemal każdego ataku Rosjanek. Nawet Koszeliewa straciła pewność siebie, a gra kompletnie nie układała się mistrzyniom Europy. Turczynki wygrały trzeciego seta w imponującym stylu (25:13) i „wróciły” do meczu. Rosjanki nie dały się zaskoczyć przeciwniczkom na początku czwartej partii i dzięki akcjom Małyk objęły prowadzenie 6:3. Zawodniczki znad Bosforu dwoiły i troiły się w obronie, co okazało się doskonałą odpowiedzą na rozpędzone Rosjanki. Turczynki wyszły na trzypunktowe prowadzenie, ale siatkarki prowadzone przez Mariczewa deptały im po piętach. Ostatnie piłki seta przyniosły dużo emocji, bo Rosjanki obroniły aż trzy piłki setowe, dopiero blok Akman na Koszelewej przesądził o tie-breaku.

Będące „na fali” Turczynki dobrze rozpoczęły piątego seta (6:2). Bardzo szybko jednak Rosjanki doprowadziły do wyrównania (8:8), a seria punktów po stronie naszych sąsiadek pozwoliła im nieco odetchnąć. Przy stanie 12:10 sporo kontrowersji wzbudził challenge ataku Sonsirmy, a całą sytuację zinterpretowano na korzyść Rosjanek, które później doprowadziły całe spotkanie do końca.

Turcja – Rosja 2:3
(22:25, 24:26, 25:13, 27:25, 12:15)

Składy zespołów:



Turcja: Sonsirma (29), Akman (17), Toksoy (12), Aydemir (2), Ozsoy (9), Ismailoglu (7), Karadayi (libero) oraz Onal (10), Takatlioglu, Cansu i Karakoyun
Rosja: Szczerban (9), Starcewa (1), Fetisowa (6), Koszelewa (26), Podskalnaja (7), Małyk (16), Małowa (libero) oraz Bawykina (2), Zariażko (1), Pasynkowa, Gonczarowa (8) i Kosianenko (2)


Belgijki próbowały od pierwszych piłek meczu zaskoczyć rywalki, bardzo mocno eksploatując swoją środkową, Laurę Heyrman. Szczególnie we znaki Żółtym Tygrysicom dały się zagrywki Canarinhos i to właśnie głównie za ich sprawą bardzo szybko Brazylijki przejęły inicjatywę (8:5). Faworytki utemperowały ofensywne aspiracje Lisy van Hecke, a Belgijki popełniały błędy, próbując ominąć blok utytułowanych rywalek. Mistrzynie olimpijskie spokojnie zmierzały do triumfu w pierwszym secie. Po ataku ze środka i dwóch punktowych zagrywkach Thaisy o czas poprosił trener Belgijek (19:9). Kropkę nad i atakiem po prostej postawiła Sheilla (25:10).

Środkowa Sollys/Osasco nie miała litości dla przyjmujących reprezentacji Belgii także w dalszej części meczu. Europejki dodatkowo popełniały błędy techniczne, a nieporadność rywalek wykorzystała Fabiana (6:0). Punkt na przełamanie zdobyła Charlotte Leys, ale nic nie wskazywało na to, aby zdobywczynie brązowego medalu mistrzostw Europy zdołały w jakikolwiek sposób zagrozić Brazylijkom. Kanarkowe ani na moment nie straciły koncentracji, choć Belgijki pochwalić można za dobre „czytanie” gry w bloku i klika udanych ataków van Hecke i Helene Rousseaux. Nie zmienia to jednak faktu, że przewaga Canarinhos była druzgocąca, w dwóch ostatnich akcjach zagrywkami, które okazały się za trudne dla belgijskich siatkarek, popisała się Gabi (25:12).

Trener Ze Roberto w trzecim secie pozwolił odpocząć Sheilli, którą zastąpiła Tandara. Przy stanie 2:0 kibice mogli podziwiać najdłuższą akcję meczu. Reprezentantki Brazylii zlekceważyły rywalki i po ataku Rousseaux na tablicy wyników widniał remis 6:6. Piętą achillesową Belgijek pozostawało przyjęcie zagrywki, choć podopieczne Gerta Vande Breoeka poprawiły swoją grę w pozostałych elementach. Później jednak po raz kolejny swoją wyższość udowodniły Brazylijki, a ryzyko podejmowane w ataku przez zwyciężczynie 2. dywizji przyniosło efekt odwrotny do zamierzonego. Jednostronne spotkanie zakończył brazylijski blok.

Brazylia – Belgia 3:0
(25:10, 25:12, 25:12)

Składy zespołów:

Brazylia: Fabiana Claudino (6), Dani Lins (2), Thaisa (13), Jaqueline (9), Sheilla (6), Fernanda Garay (7), Camila Brait (libero) oraz Leia (libero), Adenizia (5), Gabi Braga (1), Tandara (4), Monique Pavao i Fabiola
Belgia: Dirickx (2), Heyrman (4), Leys (3), Aelbrecht (2), van Hecke (9), Rousseaux (5), Curtois (libero) oraz Bland (3), Coolman, Gillis i Van de Vijver

 


 

Zwycięstwo Japonek w spotkaniu z Chinkami znacznie przybliżyłoby gospodynie do sukcesu w tegorocznym cyklu World Grand Prix (zwłaszcza mając na uwadze „wpadkę” Brazylijek w meczu z reprezentacją Turcji). Jednak pojedynki tych dwóch ekip zawsze obfitują w wiele emocji, a siatkarki podchodzą do tej rywalizacji w wyjątkowy sposób i nie inaczej miało być również dzisiaj.

Od samego początku zawodniczki obu ekip nie oszczędzały swojego zdrowia, podbijając piłkę za piłką. Po stronie japońskiej brylowała Saori Kimura, ale szybkim atakiem z krótkiej odpowiedziała jej J. Yang. Chinki zbyt wolno zbierały się do bloku, a bardzo szybkie rozegranie piłki od Miyashity do Nagaoki było nie do powstrzymania. W sukurs swojej koleżance przyszła Ishii i Japonki na pierwszej przerwie technicznej prowadziły 8 do 6. Kiedy z przyjęciem zagrywki Saori Kimury nie poradziła sobie Zeng, o czas poprosiła Lang Ping (13:8). Gospodynie bezbłędnie wykorzystywały każdą nadarzającą się okazję do zdobycia punktów, a rosłe Chinki mozolnie i czytelnie budowały swoje akcje. W drugiej fazie seta przyjezdne zmniejszyły przewagę rywalek, dzięki pojedynczemu blokowi na Ishii i skutecznej grze swojej środkowej (20:23). Nie pozwoliło to jednak na odrobienie strat (25:21).

Drugą partię efektownym blokiem otworzyły Miyashita i Kana Ono, później atak w aut wyrzuciła Chinka i seria punktów powędrowała na konto Japonek (4:0). Atak Nagaoki sprawił, że gospodynie z trzypunktową przewagą zeszły na pierwszą przerwę techniczną. Po niej pełną obron akcję zakończyła Liu i Chinki wciąż pozostawały w grze. Powtórzyła się jednak historia z poprzedniej odsłony, brak perfekcyjnego przyjęcia u Chinek był wodą na młyn dla Japonek, które wyprowadzały zabójcze kontry i po chwili prowadziły 16:12. Poszukując sposobu na obicie rąk Japonek, błąd popełniła Wang H., a dominacja gospodyń nie podlegała wątpliwości (25:19).

Set ostatniej szansy rozpoczął się od walki punkt za punkt, wreszcie zaczął funkcjonować chiński blok i na prowadzenie wyszły Chinki (4:3). Nie cieszyły się z niego jednak zbyt długo, bo Japonki precyzją w dogrywaniu do siatki obronionych piłek przewyższały przeciwniczki i już na pierwszej przerwie technicznej cieszyły się z prowadzenia. Piłki „spod ziemi” wyciągała Yuko Sano, odbierając ochotę do gry Chinkom, którym ten mecz uciekał powoli spod kontroli (9:12). Przyjezdne górowały w walce o piłkę na siatce, ale musiały uznać wyższość przeciwniczek we wszystkich pozostałych elementach siatkarskiego rzemiosła. Japonki drugą część seta rozegrały wręcz koncertowo i rozbiły Chinki 3:0 (25:21).

Chiny – Japonia 0:3
(21:25, 17:25, 21:25)

Składy zespołów:

Chiny: Yang Z. (4), Yang J. (9), Zeng (16), Liu (7), Li (4), Wang N., Shan (libero) oraz Yuan (1), Vang (1), Shen (1) i Weng H. (2)
Japonia: Nagaoka (16), Kimura (16), Ishii (11), Shinabe (7), Ono (6), Miyashita (2), Sano (libero) oraz Uchiseto, Ishida (2) i Takada (1)

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki turnieju finałowego pierwszej dywizji World Grand Prix

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved