Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. I: Azjatyckie derby dla Japonii, Serbki pokonały Chinki

WGP, gr. I: Azjatyckie derby dla Japonii, Serbki pokonały Chinki

fot. FIVB

Kiedy spotykają się dwie azjatyckie drużyny, bardzo często obserwujemy pięciosetową, długą batalię. Tak też było w meczu Japonek z Koreankami. Nieznacznie lepsze okazały się te pierwsze. W drugim meczu grupy I Serbki po tie-breaku pokonały ekipę Chin.

W pierwszym secie początkowo była wyrówna walka. Na pierwszej przerwie technicznej Japonki prowadziły jednym punktem, a po udanej kiwce Risy Schinnabe odskoczyły już na dwa. Dobra zagrywka Koreanek, a także udany blok spowodowały jednak, że to one miały punkt przewagi, a po ataku swojej gwiazdy, Kim Yeon-Koung już dwa (12:10). Zagrywka bardzo ułatwiała grę Koreankom, kiedy Japonki przyjęły serwis na drugą stronę, o czas poprosił ich trener (11:14). Dobrze grające w ataku Koreanki na przerwie technicznej miały już cztery oczka w zapasie, po autowym ataku Ebaty. W ekipie japońskiej błędów w ataku było dość sporo, co w połączeniu z dobrą gra rywalek powodowało, że cały czas utrzymywała się kilkupunktowa strata (13:17). Japonki za sprawą skutecznej zagrywki zbliżyły się na jeden punkt (18:19), a po chwili był już remis. Po błędzie rywalek było 24:22 dla Koreanek, a po chwili sędzia odgwizdał koniec seta.

Koreanki znakomicie rozpoczęły też kolejną partię (7:4), na przerwie technicznej prowadziły 8:6 po udanym ataku ze środka. Walki, pięknych obron i długich akcji na parkiecie nie brakowało, ale cały czas to Koreanki były o jeden, dwa punkty lepsze. Po bloku na Risie Schinnabe było już 13:10 dla Koreanek. Japonki odrobiły jednak straty jeszcze przed kolejną przerwą techniczną przy zagrywce Saori Kimury, ale z jednym punktem przewagi zeszły na nią rywalki. Tuż po niej siatkarki z Korei Płd. popisały się punktową zagrywką. Wynik jednak wciąż był sprawą otwartą, zespoły walczyły punkt za punkt, ale po bloku na Kim Yeon-Koung to Japonki miały dwa oczka w zapasie (20:18). Znakomita gra w obronie i ataku pozwoliła Japonkom prowadzić 24:20 i wkrótce w meczu był już remis 1:1.

Znakomity blok pozwolił Japonkom rozpocząć trzecią partię od stanu 2:0, ale po ataku Kim Yeon-Koung na tablicy już był remis 2:2. Czujna gra na siatce i znakomita dyspozycja liderki pozwoliła Koreankom na przerwie technicznej prowadzić 8:4. Po powrocie na parkiet zagrywka i dobry atak umożliwiła Japonkom nie tylko doprowadzenie do remisu 9:9, ale i wyjście na prowadzenie. Koreanki jednak wrzuciły raz jeszcze wyższy bieg i zdołały wypracować sobie cztery punkty przewagi (16:12). Prowadzone przez swoją liderkę, Kim Yeon-Koung (która do stanu 19:15 miała na koncie 27 punktów), Koreanki w pełni kontrolowały boiskowe wydarzenia, utrzymywały swoje prowadzenie. Obie ekipy oczywiście znakomicie broniły, ale blok i skuteczniejszy atak pozwalał Koreankom prowadzić 22:17. Japonki zbliżyły się co prawda na 20:23, ale po dwóch błędach własnych przegrywały już w meczu 1:2.



W czwartym secie Koreanki odskoczyły na 3:1, Japonki jednak szybko odrobiły straty, a nawet wyszły na niewielkie prowadzenie. Wynik cały czas oscylował wokół remisu. Na przerwie technicznej, po ataku Ebaty, Japonki miały dwa punkty w zapasie. Po niej przy zagrywce Schinnabe dołożyły do tego jeszcze dwa kolejne oczka (10:6). Taka różnica punktowa utrzymywała się przez dłuższy czas, należy oczywiście wspomnieć, iż akcje rzadko kończyły się w pierwszym uderzeniu, jak to bywa w przypadku zespołów azjatyckich. Po przerwie Koreanki zmniejszyły straty do dwóch punktów i dalej nie zwalniały tempa (16:17). Ich determinacja, kolejne ataki Kim, która miała w tym momencie na koncie już ponad 30 punktów spowodowały, że zrobiło się 19:19, a po autowym ataku rywalek już 20:19. Zacięta końcówka okazała się szczęśliwa dla Japonek.

W tie breaku początkowo wynik oscylował wokół remisu. Kiedy jednak Japonki odskoczyły na 6:4, koreański szkoleniowiec poprosił o przerwę. Twarda gra Japonek pozwoliła im przy zmianie stron prowadzić 8:5. Po zmianie stron utrzymywały one swoje prowadzenie, a nawet podwyższyły je do czterech oczek. Po błędzie w ataku rywalek Koreanki co prawda zbliżyły się dzięki dobrej zagrywce na 11:12, ale ostatecznie po ataku Schinnabe Japonki mogły cieszyć się z wygranej.

Japonia – Korea Płd. 3:2
(22:25, 25:21, 20:25, 27:25, 15:13)

Składy zespołów:
Japonia: Nagaoka (23), Kimura (18), Yamaguchi (2), Schinnabe (13), Ebata (22), Miyashita (4), Tsutsui (libero) oraz Nakamichi, Ishida, Ishii i Ono (4)
Korea Płd.: Lee Hyo-Hee (2), Kim Yeon-Koung (37), Park (21), Han (8), Bae (4), Kim Hee-Jin (7), Kim Hae-Ran (libero) oraz Baek, Nam i Lee Dayeong (2)


Początek spotkania był wyrównany, ale dobra zagrywka Sanji Malagurski pozwoliła Serbkom prowadzić 6:3, a na przerwie technicznej było 8:4 dla ekipy z Europy. Serbki w dużej mierze dzięki dobrej zagrywce i skutecznej grze w ataku utrzymywały swoje prowadzenie. Chinki jednak walczyły i zbliżyły się na 9:11, a kilka minut później przegrywały już tylko 13:14. Chinki problemy z przyjęciem nadrabiały skutecznym atakiem, ale po piekielnie mocnym ataku Mihajlović przegrywały na przerwie technicznej 14:16. Po powrocie na boisko Chinki nie tylko doprowadziły do remisu, ale dzięki dobrej grze w ataku i obronie prowadziły 19:18. Końcówka premierowej odsłony była zacięta. Serbki zdołały odskoczyć jednak na 22:20. Blok na Mihajlović spowodował ze było 24:24, a po dobrej zagrywce to Chinki miały piłkę setową, a po chwili podopieczne Jenny Lang Ping wygrały kolejną akcję i całego seta.

Dzięki dobrej grze Brankicy Mihajlović, a także błędom rywalek Serbki rozpoczęły drugiego seta od stanu 5:1. Chinkom udało się nieco zniwelować straty (5:6), a wkrótce na tablicy był już remis. W dużej mierze dzięki dobrej zagrywce Malagurski Serbki na przerwę techniczną zeszły z dwoma punktami w zapasie. Wynik jednak cały czas oscylował wokół remisu, zespoły popisywały się mocnymi zbiciami, dobrymi obronami, ale nie unikały także błędów własnych. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Na przerwę techniczną z minimalną przewagą zeszły Chinki, które na pewno nieco skuteczniej prezentowały się w bloku. Bardzo dobrze w ekipie serbskiej radziła sobie Sanja Malagusrski, która wraz z Mihajlović była liderką zespołu w ataku (17:16). Pomyłka w ataku spowodowała, że Chinki w końcówce odskoczyły na 21:19. Dobry blok i błędy Chinek chwilę później pozwoliły Serbkom prowadzić 23:21. Azjatki determinacją w obronie i skutecznością w ataku doprowadziły jednak do remisu 23:23. Do tego dołożyły także dobrą zagrywkę i miały piłkę setową. Ostatecznie jednak błąd Chinek spowodował, że w meczu było 1:1.

Trzeci set początkowo był wyrównany, ale dobra zagrywka pozwoliła Serbkom prowadzić 6:3. Chinki próbowały odrabiać straty, ale wciąż dobrze radziła sobie Mihajlović i Serbki cały czas utrzymywały niewielką przewagę. Udany blok i błąd rywalek spowodował, że europejski zespół miał już cztery oczka w zapasie (12:8). Chinki robiły, co mogły, broniły niemal każda piłkę, zadziałał blok, pomagały także rywalki, atakując po autach (12;13). Po przerwie na życzenie Zorana Terzicia zapunktowała kolejna z liderek, Sanja Malagurski. Skuteczny blok pozwolił Serbkom prowadzić na przerwie technicznej (16:13). Chinki po raz kolejny niebezpiecznie się zbliżyły, ale sprawy w swoje ręce wzięła Mihajlović (17:15). Problemy z przyjęciem spowodowały, że kilka minut później zrobiło się 20:17 dla Serbek. Błędy Europejek sprawiły jednak, że na tablicy po raz kolejny był remis, a po chwili atak Chinek pozwolił im prowadzić 21:20. Gra Serbek kompletnie się załamała i po bloku na Malagurski było już 23:20. Takiej przewagi Azjatki już nie zmarnowały.

Po dobrej zagrywce Mai Ognjenović na tablicy było 3:0. Chinki dzielnie walczyły, aby odrobić straty, ale na przerwie technicznej podopieczne Jenny Lang Ping przegrywały 5:8. Po niej jednak szybko doprowadziły do remisu. Serbki jednak ponownie odskoczyły (10:8), a po udanej akcji w bloku w pełni odbudowały prowadzenie (12:9). Chinki miały kłopoty ze skończeniem ataku, a Serbki wykorzystywały kontrataki, skutecznie także blokowały (15:10). Serbki z kolei kończyły piłki nawet z najtrudniejszych sytuacji, zwłaszcza Sanja Malagurski (17:11). W pełni kontrolowały one boiskowe wydarzenia, w tym fragmencie meczu prezentowały się w każdym elemencie zdecydowanie lepiej od rywalek (20:13) i wszystko wskazywało na to, że zwycięzcę wyłoni tie-break. Chinki w końcówce dzięki dobrej zagrywce i słabszemu przyjęciu rywalek mocno zniwelowały straty (19:22). Ostatnie akcje seta należały do Sanji Malagurski i Brankicy Mihajlović.

Po wyrównanym początku dzięki dobrej grze w bloku i błędom rywalek Serbki odskoczyły na 4:2, a po ataku Mihajlović na 5:2. Dobra zagrywka pozwoliła Chinkom odrobić straty i to Zoran Terzić poprosił o czas. Przy zmianie stron, po bloku na Jelenie Nikolić to Chinki nieznacznie prowadziły. Blok działał w ekipie chińskiej bardzo dobrze, przekonały się o tym m.in. Sanja Malgurski i Brankica Mihajlović (11:8). Kompletnie pogubione Serbki zaczęły popełniać błędy w ataku i wszystko zmierzało ku temu, że to Chinki zwyciężą w tym meczu (13:9). Serbki jednak się nie poddawały i dzięki dobrej zagrywce Jeleny Nikolić i błędom rywalek doprowadziły do remisu 13:13. Dobra zagrywka Żivković i kończący atak Mihajlović pokazały, że w siatkówce wszystko jest możliwe.

Chiny – Serbia 2:3
(26:24, 26:28, 25:21, 20:25, 15:17)

Składy zespołów:
Chiny: Ting (24), Junjing (10), Chunlei (14), Yunli (18), Ruoqi (8), Na (1), Zhan (libero) oraz Xinyue (3), Fangxu, Xiaotong (4) i Huimin (1)
Serbia: Malagurski (25), Krsmanović (9), Mihajlović (23), Ognjenović (7), Nikolić (8), Rasić (18), Cebić (libero) oraz Żivković, Malesević, Molnar i Bjelica

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki i tabela gr. 1 World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved