Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Dragan Travica: Dla mnie to był cudowny rok

Dragan Travica: Dla mnie to był cudowny rok

fot. archiwum

Dragan Travica, rozgrywający włoskiej reprezentacji, zwycięzca Ligi Mistrzów i Klubowych Mistrzostw Świata z Biełgorodem - będąc w trakcie przygotowań do mistrzostw świata, które odbędą się w Polsce, opowiada o roku spędzonym w rosyjskiej lidze.

O organizacji

W moim klubie, Biełogorie Biełgorod, pracuje sporo kobiet, co jest dosyć niespotykane w siatkówce męskiej. Jest ich więcej niż piętnaście i zajmują się różnymi zadaniami: od administracji po księgowość i organizację meczów. Żebyście lepiej zrozumieli, podam wam przykład: w tym roku moja drużyna organizowała Puchar Rosji. Do koordynowania tego wydarzenia zostały wyznaczone pracownice klubu, które wykonały naprawdę niesamowitą robotę. To było siedem dni czystego widowiska: tancerze, muzycy, orkiestra i pomiędzy jednym a drugim meczem nie brakowało rozrywek. Żeby to wszystko zorganizować, potrzebne są środki pieniężne, ale także, co trzeba podkreślić – dobrze przygotowani profesjonaliści.

W klubie nie ma fizjoterapeuty, który zajmuje się regeneracją zawodników i organizuje chociażby zajęcia na basenie, specjalne czy ćwiczenia, by wrócić do formy. W Rosji każdy zawodnik sam sobie to organizuje. Rosjanie sami sobie zdają sprawę, że to nie jest jakiś marginalny element. W klubie mamy prywatny samolot, ale nie sprzęt do rehabilitacji.



W czasie sezonu właściwie grało się w kółko. Mieliśmy miesiąc przerwy przed Bożym Narodzeniem w związku z Pucharem Wielkich Mistrzów. A w rzeczywistości żadnego tygodnia wolnego. Naprawdę sytuacja masakryczna. Każdy mecz niósł ze sobą duże trudności. Pomiędzy jednym a drugim spotkaniem często jedliśmy gdzieś na lotnisku i oczywiście nie mieli tam menu dla sportowców. Łatwo w ten sposób utyć, także z tego powodu, że w rezultacie spało się niewiele.

O marketingu i komunikacji

Nie wniknąłem dokładnie w ten aspekt, ponieważ było mało dziennikarzy, którzy mówili po angielsku. W Biełgorodzie siatkówka jest sportem numer jeden: w lokalnym dzienniku zawsze dwie do czterech stron były jej poświęcone. Publiczność? Sytuacja tu jest nieco inna niż we Włoszech. U nas kibice są nieco starsi, są wierni i wiele z nich jest kibicami od jakichś 20 lat. Na trybunach jest mniej nastolatków, mimo że, w przypadku wydarzeń organizowanych przez klub, można zauważyć, że przychodzą różni ludzie. Kibice tu są liczni na meczach u nas i podążają za nami do Moskwy i pobliskie mecze wyjazdowe. Na finał Ligi Mistrzów w Ankarze ponadto klub zorganizował prywatny lot i w Turcji naszych kibiców było słychać.

O rozgrywkach ligowych i pucharowych

Podczas sezonu przebyliśmy naszą drogę prawie bezbłędnie i dla mnie to był cudowny rok. Zaczęliśmy bardzo dobrze od wygrania na przewagi Superpucharu Rosji, po tym jak przegrywaliśmy 0:2 w setach z Kazaniem. Odczucia mniej lub bardziej podobne powtórzyły się podczas Pucharu Rosji: to było sześć pięknych dni, kiedy graliśmy przed naszą publiką, krocząc od wygranej do wygranej – wszystkie po 3:0, pokonując w kolejności Nowosybirsk, Kazań i potem w finale Dinamo Moskwa. To naprawdę zapadający w pamięć wyczyn i każdy z zawodników był ważny, graliśmy dobrze każdy mecz.

W tabeli zajmowaliśmy dobrą lokatę, ale później ze względu na Klubowe Mistrzostwa Świata kalendarz rozgrywek został zmodyfikowany i zmieniono zasady rozgrywania play-off. W Final Six przegraliśmy z Kazaniem (aktualny mistrz Rosji) i potem odbudowaliśmy się w meczu o trzecie miejsce. Kazań zagrał w play-off najlepiej, nawet będąc bez Wołkowa i Michajłowa. Jestem pewien, że jeśli nie gralibyśmy więcej niż trzy krótkie sety, ale dłużej, może i my moglibyśmy wygrać, ponieważ mieliśmy większe możliwości manewru na naszej ławce rezerwowych.

Ale bardziej niż inne rozgrywki moja drużyna chciała wygrać Ligę Mistrzów. W to wierzyliśmy i udało nam się to osiągnąć, nie przegrywając ani jednego meczu. Mieliśmy idealną drogę, jedynie z Budvą mieliśmy problemy. Pomimo wygranej w finale potem na Klubowe Mistrzostwa Świata przyjechaliśmy wyczerpani, byliśmy bez formy i nie graliśmy dobrze. To była wygrana osiągnięta sercem przy takiej sobie grze.

Co do samego turnieju to myślę, że trzeba popracować nad tym, by Klubowym Mistrzostwom Świata nadać większą rangę. W Brazylii mieliśmy sporo trudności: zimna woda w prysznicu, długi czas przemieszczania się z jednego miejsca w drugie, powolna obsługa, praca osób zajmujących się marketingiem, o ile w ogóle takie były, dosyć dyskusyjna, bo wydarzenie nie było nagłośnione. Tak pusta hala powoduje, że człowiek bardziej wyczuwa zmęczenie, chociaż muszę powiedzieć, że wypełnienie obiektu na 23 tysiące miejsc nie jest zadaniem łatwym.

O moim życiu w Rosji

Próbowałem nauczyć się rosyjskiego, pomimo że cyrylica jest naprawdę trudna. W drużynie wszyscy moi koledzy mówili po angielsku, ale znajomość rosyjskiego moim zdaniem jest bardzo ważna dla zrozumienia ich poczucia humoru i nie tylko.

Po tym doświadczeniu moja ocena rosyjskiego narodu wzrosła, znając ich lepiej, podziwiam ich bardziej. Uwielbiam ich patriotyzm, są bardzo przywiązani do narodu i widać, że ich serce w środku jest w kolorach flagi. Zawsze dają coś więcej, kiedy muszą zrobić coś dla swojego narodu.

Według stereotypu są oni zimni i zamknięci, z osobistego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że są bardzo emocjonalni między sobą i bardzo gościnni. We Włoszech jeśli się zdarzy, że sportowiec opowiada o sprawach ze swojego podwórka, jest uważany za frajera, w Rosji z kolei nie jest tak (i chciałbym dodać, że dzięki Bogu). Sport mimo wszystko jest pracą, moją i moich kolegów, i dla nich jest normalne rozmawianie o obawach, trudnościach i o tym co wychodzi, a co nie. Na przykład po półfinale Ligi Mistrzów spędziliśmy wolne popołudnie wszyscy razem. Muserskij, Iljinych, Grozer i ja dużo rozmawialiśmy. I o wszystkim. Jestem przekonany, że to pomaga drużynie się rozwijać.

O mojej przyszłości

Mam jeszcze dwa lata kontraktu z Biełgorodem. Szczerze mówiąc, jest mi bardzo dobrze i oni są usatysfakcjonowani z mojej pracy. Biełogorie to silna drużyna. Pewnego dnia chciałbym spróbować czegoś nowego, ale w tym momencie myślę, że pozostanę właśnie tu.

*więcej przeczytasz w serwisie volleyball.it

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved