Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Grand Prix > WGP, gr. A: Kolejne tie-breaki, wygrane USA i Turcji

WGP, gr. A: Kolejne tie-breaki, wygrane USA i Turcji

fot. FIVB

Po wczorajszym horrorze i porażce z Turczynkami siatkarki ze Stanów Zjednoczonych zrehabilitowały się. Po emocjonującym, pełnym zwrotów akcji meczu Amerykanki pokonały rywalki z Japonii. Także drugie spotkanie tej grupy musiał rozstrzygnąć tie-break.

Mecz rozpoczął się od wyrównanej walki obu drużyn. Jako pierwsze nieznaczną przewagę osiągnęły Amerykanki, które na pierwszą przerwę techniczną schodziły z dwupunktowym prowadzeniem. Po powrocie na boisko Japonki poprawiły skuteczność w ataku i chwilę później na tablicy widniał wynik 11:9. Siatkarki USA nie pozwoliły im jednak powiększyć przewagi, a co więcej, zaczęły odrabiać straty, a nawet zdołały wyjść na prowadzenie 21:19. Wtedy jednak przydarzył im się kolejny już w tym secie przestój i chwilę później to ich rywalki miały pierwszą piłkę setową (22:24). Co prawda kilka akcji później to zawodniczki z USA miały szansę zakończyć seta na swoją korzyść (25:24), jednak to Japonki, zdobywając trzy punkty z rzędu, wygrały 27:25.

Podobnie jak pierwsza partia, także i druga rozpoczęła się od gry punkt za punkt. Ponownie na pierwszej przerwie technicznej nieznacznie lepsze były Amerykanki, prowadząc dwoma punktami. Tym razem nie pozwoliły rywalkom na odrobienie strat. Po powrocie na boisko w ataku znakomicie prezentowała się Rachael Adams, która dorzuciła trudną zagrywkę, a Alisha Glass skutecznie gubiła blok rywalek. W efekcie Amerykanki pewnie wygrały 25:17.

Także w trzeciej odsłonie początek partii należał do Amerykanek, które po atakach Kelsey Robinson miały trzypunktową przewagę. Japonki nie pozwoliły im jednak jej powiększyć, sukcesywnie odrabiając straty, a po serii zagrywek Saori Kimury na tablicy pojawił się remis 18:18. Końcówka należała jednak do siatkarek z Ameryki Północnej, które zwyciężyły 25:22.



Podrażnione porażką Japonki rozpoczęły czwartą partię od mocnego uderzenia, na pierwszej przerwie technicznej prowadząc 8:6. Wraz z biegiem seta powiększały swoją przewagę (16:10). Amerykanki pokazały jednak, że nie spisały jeszcze tej partii na straty i przy trudnych zagrywkach Adams zdobyły 10 punktów, wychodząc na prowadzenie 20:17. Japonki podjęły rękawicę rzuconą przez rywalki i po nerwowej końcówce cieszyły się z wygranej 26:24.

Tie-break rozpoczął się od trzypunktowego prowadzenia drużyny USA, w efekcie czego trener Masayoshi Manabe zmuszony był poprosić o czas. Po powrocie na boisko jego podopieczne odrobiły straty, a nawet wyszły na prowadzenie 5:4. Przez chwilę trwała walka punkt za punkt, jednak końcówka należała do zawodniczek USA, które wygrały 15:11 i w całym meczu 3:2.

Japonia – USA 2:3
(27:25, 17:25, 22:25, 26:24, 11:15)

Składy zespołów:
Japonia: Nagaoka (14), Nakamichi, Kimura (16), Yamaguchi (1), Shinnabe (9), Ebata (11), Sano (libero) oraz Ishida, Ishii (2), Ono (10), Miyashita (4) i Uchiseto (1)
USA: Glass (3), Gibbemeyer (1), Murphy (21), Hill (14), Robinson (15), Adams (14), Banwarth (libero) oraz Thompson (1), Lichtman (1), Dixon (16) i Klineman (1)


Już w przedmeczowych zapowiedziach pojedynek Rosjanek z Turczynkami zapowiadał się wyjątkowo interesująco. Kibice obserwujący rywalizację obu ekip nie mieli powodów do rozczarowania, w spotkaniu nie brakowało bowiem emocji i zwrotów akcji. Znakomity start zanotowały gospodynie, dość szybko odskakując rywalkom na kilka oczek (3:2, 6:2). Przy grze na styku na etapie pierwszej przerwy technicznej wciąż w lepszej sytuacji były Turczynki. Prowadzone przez swoją niekwestionowaną liderkę, Neriman Ozsoy, miejscowe nie zwalniały tempa, podczas gdy Rosjanki wyraźnie zgubiły swój rytm. Po kolejnej serii punktowej rywalek trener Mariczew poprosił o czas dla swojego zespołu (11:5). Problemów w ataku nie miały Ozsoy i Sonsirma, systematycznie poprawiające swoje noty. Cierpliwa gra Rosjanek pozwoliła im jeszcze zbliżyć się do rywalek (20:18), jednak w szeregi przyjezdnych wkradł się kolejny przestój i przy serii punktowej Turczynki zakończyły partię wygraną 25:23.

Odsłonę kolejną rozpoczęła gra punkt za punkt. Tym razem o krok dalej były jednak Rosjanki, które na pierwszej przerwie technicznej prowadziły 8:6. Turczynki mogły jednak liczyć na Neriman Ozsoy i Gozde Sonsirmę, dzięki którym odzyskały kontrolę na przebiegiem zmagań (9:8). Mimo efektownej gry obronnej przyjezdne wciąż nie były w stanie znaleźć recepty na powstrzymanie Ozsoy. Przy grze na styku utrzymywała się dwupunktowa przewaga Turczynek (16:14). Konsekwencja w ataku opłaciła się i w decydującym fragmencie seta miejscowe miały komfort pięciu oczek zaliczki punktowej (22:17). Nie był to jednak koniec emocji, pościg Rosjanek, prowadzonych przez Podskalnaję, doprowadził do remisu po 24. Przyjezdne miały nawet w górze piłki setowe, jednak boleśnie przekonały się o tym, jak mszczą się niewykorzystane szanse. Skuteczności w kluczowym momencie nie brakowało Turczynkom, które wygrały 29:27.

Siatkarska „wojna” trwała. W odsłonie trzeciej, podobnie jak we wcześniejszych fragmentach meczu, lepszy start zanotowały Turczynki (8:7). Dobra dyspozycja Gonczarowej pozwoliła Rosjankom odzyskać prowadzenie – 11:9. Wyciągając wnioski z odsłon poprzednich, podopieczne trenera Mariczewa tym razem nie pozwoliły rywalkom na zbyt wiele. Miejscowe sprawiały wrażenie jakby złapały zadyszkę. Tym samym od stanu 16:12 na drugiej przerwie technicznej Turczynki zdobyły już tylko dwa oczka, ulegając rywalkom 14:25. Efektowny finisz Rosjanek to w znacznym stopniu zasługa duetu Bawikina/Pasynkowa. Dobrą dyspozycję przyjezdne utrzymały w partii kolejnej, rozpoczynając mocnym akcentem przy prowadzeniu 4:0. Kiedy Rosjanki prowadziły 11:4, trener Massimo Barbolini przywołał swoje zawodniczki do siebie. Reprymenda szkoleniowca na niewiele się zdała, tym razem to Rosjankom wychodziło praktycznie wszystko i na drugiej przerwie technicznej przyjezdne prowadziły 16:10. Tej przewagi Rosjanki nie roztrwoniły i wygrały 25:18.

Tym razem nie sprawdziło się siatkarskie powiedzenie mówiące o zespole, który przy prowadzeniu 2:0, nie wygrywając meczu w trzech partiach, przegrywa go po tie-breaku. Partia decydująca należała bowiem do Turczynek. Miejscowe zdominowały rywalki już od pierwszych akcji seta (6:1). Problemy Rosjanek w ataku i przyjęciu bezlitośnie wykorzystywała Ozsoy. Nadzieję sympatykom reprezentacji Rosji przywróciła jeszcze Podskalnaja (9:7). Gospodynie nie pozwoliły jednak rywalkom na więcej, wygrywając 15:10 i cały mecz 3:2.

Turcja – Rosja 3:2
(25:23, 29:27, 14:25, 18:25, 15:10)

Składy zespołów:
Turcja: Sonsirma (16), Akman (13), Toksoy (8), Ozsoy (26), Ismailoglu (6), Karakoyun (6), Karadayi (libero) oraz Alikaya, Basa (1) i Cansu (1)
Rosja: Pasynkowa (13), Kosialenko (1), Fetisowa (6), Koszelewa (12), Podskalnaja (15), Małych (9), Małowa (libero) oraz Szczerban (5), Bawikina (9), Zariażko (2), Gonczarowa (12) i Starcewa (3)

 

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki oraz tabela gr. 1 World Grand Prix

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Grand Prix, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-08-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved