Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > LE M: Czarnogóra najlepszym zespołem rozgrywek

LE M: Czarnogóra najlepszym zespołem rozgrywek

fot. archiwum

Reprezentacja Czarnogóry po raz drugi okazała się lepsza od Grecji i tym samym wygrała tegoroczną edycję Ligi Europejskiej. W drugim meczu finałowej rywalizacji do zwycięstwa Czarnogórcy potrzebowali czterech setów.

Drugie spotkanie Greków z Czarnogórcami, rozgrywane w ramach finałów Ligi Europejskiej, rozpoczęło się od gry punkt za punkt. Minimalnie lepiej w mecz weszli gospodarze i to oni byli krok dalej, przy jednopunktowym prowadzeniu. Na reakcję Greków nie trzeba było długo czekać, ręki w ataku nie zwalniał Mitar Tzourits, a przy czujności w bloku po powstrzymaniu ataku Culaficia w ekspresowym tempie Grecy przejęli kontrolę nad partią (5:6). W odpowiedzi na kolejne zagrania Bozidara Cuk po stronie miejscowych w szeregach gości nie mylił się Tzourits i to właśnie kolejne zagranie asa Greków przyniosło podopiecznym trenera Drikosa dwupunktową zaliczkę na pierwszej przerwie technicznej. Przyjezdni nie ustrzegli się jednak błędów własnych, pozwalając rywalom wrócić do gry na styku (8:8). W szeregach gospodarzy do dobrze dysponowanego Cuka dołączył Culafić, kolejno męcząc rywali zagrywką. Wciąż jednak utrzymywała się gra na styku przy zmianie prowadzenia. W tej części meczu żadna z drużyn nie była w stanie wypracować wyższej niż jednopunktowa przewagi. Zbliżając się do kluczowej fazy seta, sygnał do ataku reprezentantom Grecji dał nie kto inny, a Mitar Tzourits. Lider Greków do efektywnych zagrań w ataku dodał punktową zagrywkę i na drugiej przerwie technicznej to goście byli w lepszej sytuacji. Jak się szybko okazało, był to początek serii Greków, po powrocie na boisko swoje statystyki poprawił jeszcze Tzourits, wsparciem dla swojego kolegi był Kokkinakis i goście wypracowali trzypunktową przewagę – 20:17. Nie rezygnując jednak, przy serwisie Culaficia gospodarze zbliżyli się jeszcze do rywali (19:20). W końcówce seta nie brakowało nerwowości i kontrowersyjnych decyzji sędziowskich. I tak po jednej z takich akcji po ataku Pelekoudasa ze środka, po uznaniu przez sędziego autu było po 22. Chcąc uspokoić grę swojego zespołu, Sotrios Drikos poprosił jeszcze o czas, po przerwie zagrania Tzouritsa z Kokkinakisem w ataku oraz czujność w bloku Greków okazały się kluczowe. Nie dopuszczając już rywali do głosu, goście wygrali tę partię 25:22.

Po imponującym finiszu początki odsłony kolejnej zdecydowanie nie należały do Greków. Nerwowość w poczynaniach gości bezlitośnie wykorzystywali Czarnogórcy (2:0). Grecy wciąż jednak mogli liczyć na swojego lidera i dzięki skutecznym atakom Tzouritsa wrócili do gry na styku (2:2). W tej części meczu efektywne zagrania w ataku przeplatały błędy w polu serwisowym. Szybciej do swojej gry wrócili Grecy i po bloku na Caciciu prowadzili 7:5. Czarnogórcy zrewanżowali się rywalom blokiem na Tzioumakasie. Jednak po bloku rywali środkowy reprezentacji Grecji niefortunnie upadł na piłkę i doznając urazu, musiał opuścić boisko. Kolejne zagrania uśpiły czujność gości, a cierpliwa gra Czarnogórców opłaciła się, bo jeszcze przed drugą przerwą techniczną gospodarze doprowadzili do remisu (10:10). Duet Cacić/Cuk nie mylił się w ataku i przy stanie 13:11 dla miejscowych trener Drikos przywołał swoich zawodników do siebie. Był to dopiero początek problemów, jakie czekały Greków. W polu serwisowym pojawił się Culafić i przy kolejnych punktowych serwisach Czarnogórca oraz problemach gości z przyjęciem miejscowi zanotowali imponującą, sześciopunktową serię – 17:11. Na tle rozpędzonych podopiecznych trenera Boskana Grecy sprawiali wrażenie bezradnych. Kiedy czarnogórski blok znalazł metodę nawet na Tzouritsa, goście nie mieli sportowych argumentów dających nadzieję na wygraną w tej partii (19:13). Przy problemach przyjezdnych z wyprowadzeniem efektywnego ataku miejscowym punkty przynosiły niemal wszystkie zagrania, po kiwce Simo Dabovicia z drugiej piłki było już 21:14. Sytuację swojej drużyny próbował ratować jeszcze Kokkinakis, jednak kontrolując przebieg partii, gospodarze wygrali pewnie 25:18, wyrównując stan zmagań.

Odsłona kolejna początkowo była bliźniaczo podobna do partii wcześniejszej. Nerwowość w poczynaniach Greków i kolejne nieporozumienia znalazły odzwierciedlenie na tablicy wyników (3:1). Na reakcję trenera Drikosa nie trzeba było długo czekać i przy stanie 5:2 szkoleniowiec Greków poprosił o czas. Po przerwie przyjezdni przystąpili do niwelowania dystansu punktowego, Dmitro Filippov uaktywnił swoich środkowych, nie zapominając przy tym o Tzouritsu. Na pierwszej przerwie technicznej wciąż jednak, po ataku Cacicia, w lepszej sytuacji byli Czarnogórcy (8:5). Wydawało się, że po bloku na Caciciu Grecy są na najlepszej drodze do wyrównania stanu zmagań (8:7), jednak w tym momencie rywalom o swojej obecności przypomniał Jecmenica i Czarnogórcy znów odskoczyli rywalom na kilka oczek (10:7). Brak siły w ataku po greckiej stronie siatki i bezsilność nawet Tzouritsa musiała znaleźć swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Wykorzystując niemoc rywali, miejscowi podwyższyli swoje prowadzenie do czterech oczek (16:12). Brak skuteczności na siatce as Greków nadrabiał w polu serwisowym i tak dzięki kolejnym kontrom wykańczanym przez Kokkinakisa goście ponownie wrócili do gry, niemal całkowicie odrabiając straty (16:15). Gospodarze mogli jednak liczyć na Bozidara Cuka, który popisał się kolejnymi widowiskowymi atakami z drugiej linii i Czarnogórcy odzyskali cztery oczka przewagi (19:15). Podopieczni Slobodana Boskana imponowali konsekwencją i skutecznością, podczas gdy Grecy po raz kolejny byli tłem dla znakomicie grających rywali. W końcówce partii niemalże na kolana swoim serwisem posłał rywali Culafić (23:17). Partię krótko później autowym atakiem zakończył Mitar Tzourits (25:18).



Mimo nie najlepszej sytuacji Grecy nie rezygnowali, w odsłonie kolejnej podejmując walkę już od pierwszych akcji. Rękę rywalom podał też Bozidar Cuk oddając kolejne oczka po błędach w ataku (3:6). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i po kontrach Czarnogórców dystans dzielący obie ekipy zmniejszył się (6:7). Do skuteczności z odsłony premierowej wrócił co prawda Tzourits, jednak przy pojedynczych efektywnych zagraniach na skrzydłach przyjezdni oddawali rywalom kolejne punkty po autowych zagrywkach. Tym samym, podobnie jak w partii wcześniejszej, podopieczni trenera Boskana najpierw wyrównali stan seta (11:11), aby po chwili przy błędzie podwójnego odbicia Greków prowadzić 21:11. Był to dopiero początek kolejnej serii w wykonaniu Czarnogórców, Grecy nie mogli już liczyć nawet na skuteczność Tzouritsa. Wysoki poziom efektywności utrzymywał natomiast Cacić, a po bloku na Pelekoudasie było już 19:13. W tej części meczu zdobywanie tak cennych oczek przychodziło Grekom z trudem, podczas gdy swobodnie grający miejscowi nie zrażali się pojedynczymi błędami. Wydawało się, że po punktowej zagrywce Kokkinakisa sytuacja Czarnogórców może się skomplikować (20:17), Slobodan Boskan poprosił więc o czas. Po przerwie miejscowi wrzucili kolejny bieg, duet Cacić/Culafić był nie do zatrzymania (21:17, 24:21). Po greckiej stronie siatki zapunktował jeszcze Protopsaltis, jednak zagranie skrzydłowego gości zmniejszyło tylko rozmiar porażki. Odsłonę i cały mecz zakończył Milos Culafić (25:21). Wygrywając 3:1 i 2:0 w dwumeczu, Czarnogórcy zyskali tytuł triumfatora tegorocznej Ligi Europejskiej.

Czarnogóra – Grecja 3:1
(22:25, 25:18, 25:18, 25:21)

Składy zespołów:
Czarnogóra:
Dabović (4), Cuk G. (8), Cacić (10), Cuk B. (16), Jecmenica (8), Culafić (20) Vukasinović (libero), oraz Strugar i Babić
Grecja: Tzourits (15), Filippov (1), Kokkinanakis (11), Protopsaltis (11), Takouridis (13), Pelekoudas (1), Efraimidis (libero) oraz Tzioumakas, Koumentakis, Dalakouras i Kanellos (8)

Zobacz również:
Wyniki fazy finałowej Ligi Europejskiej mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-07-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved