Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Polskie kluby zaczęły liczyć, reforma pucharów nieunikniona

Polskie kluby zaczęły liczyć, reforma pucharów nieunikniona

fot. archiwum

Polskie kluby solidarnie odmówiły wzięcia udziału w rozgrywkach Challenge Cup. Na osiem zespołów, którym zaproponowano grę i które walczyły u udział w europejskich pucharach, nie zdecydował się na to żaden. Dlaczego i jaka przyszłość czeka te rozgrywki?

Po klubach niemieckich, które zrezygnowały z udziału w Pucharze Challenge, również polskie kluby – AZS Olsztyn i BKS Bielsko-Biała nie zdecydowały się na grę w tych rozgrywkach w przyszłym sezonie. – Jest to moja decyzja po konsultacji z trenerem Krzysztofem Stelmachem. Przeanalizowaliśmy wszystkie za i przeciw. Nasz sponsor strategiczny firma Indykpol po udanym tegorocznym sezonie zwiększa finansowanie drużyny na kolejny rok. Pomimo tego wsparcia mieliśmy dylemat, czy w budżecie na sezon 2014/2015 zaplanować wydatki na start w europejskich pucharach, czy też zakontraktować dobrych zawodników. Wybór padł na zawodników. Będziemy mieli w nowym sezonie mocną drużynę, jednak skupimy się na grze w PlusLidze, tym bardziej że coraz głośniej mówi się o powiększeniu ligi do czternastu drużyn. Myślę, że dopóki siatkarskie rozgrywki pucharowe nie będą produktem takim jak piłkarska Liga Mistrzów czy Liga Europejska, kluby będą rezygnować ze startów w pucharach. Chciałbym przeprosić olsztyńskich kibiców za tę sytuację. Być może w niedalekiej przyszłości, jeżeli ponownie otworzy się nam furtka do rozgrywek europejskich, a obowiązywać będą inne zasady finansowania tych rozgrywek, to z niej skorzystamy – wyjaśnia swoją decyzję p.o. prezesa zarządu AZS Olsztyn Tomasz Jankowski.

W związku z odmową AZS-u Olsztyn PZPS zaproponował udział warszawskiej Politechnice, ale ta też odmówiła. Dlaczego? – Jednym powodem są względy finansowe, a drugim fakt, że dopiero ważą się losy drużyny, nie wiadomo, jak ona będzie wyglądała. W tej chwili nie jesteśmy przygotowani na grę w Pucharze Challenge – tłumaczy prezes Politechniki Jolanta Dolecka. W sezonie 2011/12 Politechnika awansowała aż do finału Pucharu Challenge, w którym uległa Tytanowi AZS Częstochowa. – I uprzedzam pytanie – ten sukces się na nic nie przełożył – mówi Dolecka. – Myślałam, że zwiększy zainteresowanie sponsorów drużyną, ale tak nie było. Na mecze też nie przychodziły tłumy, bo w Pucharze Challenge nie grają atrakcyjne zespoły – dodaje. W podobnym tonie wypowiadano się również w Radomiu po rezygnacji z propozycji w klubie WKS Czarni.

Na grę w Pucharze Challenge nie zdecydował się również Bialski Klub Sportowy ani zespół z Muszyny, który z BKS-em prowadził wyrównany bój o… prawo startu w europejskich pucharach. – Puchar Challenge to rozgrywki, do których się tylko dopłaca. Nie ma on prestiżu, nie są przeprowadzane relacje telewizyjne. Jednak gdybyśmy wywalczyli piąte miejsce w końcowej klasyfikacji ekstraklasy, to byśmy wystartowali. Jednak przegraliśmy walkę o nie z drużyną z Bielska-Białej – powiedział trener MKS-u Muszyna Bogdan Serwiński. W podobnym tonie wypowiadają się prezesi innych klubów, którzy również twierdzą, że gdyby awansowali, to na pewno by zagrali. W kuluarach jednak potwierdzają, że niekoniecznie byłoby ich na to stać. – Nie powinno być tak, że zespoły muszą wciąż do startu w pucharach dokładać. Mam nadzieję, że rezygnacja naszych klubów przyśpieszy reformę. Nowe pomysły są przygotowywane, ale prace nad nimi w CEV idą zbyt wolno – ocenił w wypowiedzi dla PAP prezes PZPS-u Mirosław Przedpełski.Podniesienie rangi zmagań Pucharu CEV i Challenge na pewno pomoże przyciągnąć potencjalnych sponsorów. Pojawiła się także propozycja stworzenia ligi złożonej z przedstawicieli czołowych rozgrywek krajowych – dodał szef PZPS-u.



źródło: indykpolazs.pl, onet.pl, sport.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved