Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Filip Despotovski: Jeszcze nie wszystko stracone

Filip Despotovski: Jeszcze nie wszystko stracone

fot. Łukasz Krzywański

Na półmetku eliminacji do ME 2015 najsłabszą drużyną w grupie A są siatkarze Macedonii, którzy mają na koncie tylko 1 oczko. - Jedziemy do Słowenii wygrać z gospodarzami i Łotwą. Z Polską nie mamy szans - przyznał rozgrywający Macedonii, Filip Despotovski.

Po pierwszym spotkaniu, w którym postawiliście się Słowenii, wiele osób upatrywało w was czarnego konia tego turnieju. Mecz z Łotyszami wam nie wyszedł i jedziecie do Słowenii z jednym punktem na koncie. Jesteście rozczarowani?

Filip Despotovski: – Nie jestem zadowolony z zakończenia turnieju w Polsce, ponieważ do meczu z Łotwą przystępowaliśmy z jasnym celem – wygrać to spotkanie. Mimo porażki wciąż uważam, że jesteśmy drużyną lepszą, a w tym meczu zawiodło nasze przyjęcie. To, że naszym przyjmującym nie najlepiej szło w przyjęciu, dobrze obrazuje fakt, że Nikola Gjorgiew z pozycji atakującego został wprowadzony na przyjęcie. To była ostatnia deska ratunku i ona też nie wypaliła.



Wasz lider i kapitan, Nikola Gjorgiew, starał się jak mógł, jednak widać było, że nie grał na swojej pozycji.

– Czegoś w jego grze zabrakło, ale to nic dziwnego, bo on nie jest przyjmującym. Na treningach skupia się nad szlifowaniem umiejętności na swojej nominalnej pozycji po przekątnej z rozgrywającym. Jesteśmy mu za to bardzo wdzięczni, że chciał pomóc, że starał się załatać tę dziurę, ale niestety nie wystarczyło to na zgarnięcie trzech albo choćby dwóch punktów. Nasz drugi atakujący, Simowski, zagrał świetny mecz i szybko odnalazł się na boisku, za co również należą mu się wielkie brawa.

Mecze twojej reprezentacji i kadry Łotwy ze Słowenią, a także wasze bezpośrednie starcie pokazało, że w siatkówkę grać potraficie i nie jesteście outsiderami za jakich niektórzy mogli was brać przed startem rozgrywek.

– Dziękuję za pochwałę (śmiech). Nie wiem co mogę powiedzieć w tej kwestii. Z Łotyszami graliśmy już wielokrotnie, wygrywaliśmy z nimi wiele razy, ale tym razem nam się nie udało. Może przyczyną tego niekorzystnego wyniku był fakt, że u naszych rywali grało kilku zawodników starszych od nas i być może przez to bardziej doświadczonych. Bardziej szkoda nam chyba spotkania ze Słowenią, bo tam faktycznie pokazaliśmy, że nie jesteśmy chłopcami do bicia i mogliśmy sprawić małą niespodziankę, wygrywając 3:1 czy 3:2. Wciąż mamy szanse na dobry wynik w tych eliminacjach i jeszcze nie wszystko jest stracone.

Nie wszystko stracone, ale trzeba to powiedzieć jasno – wasza sytuacja nie jest korzystna. Wierzycie w zajęcie drugiego miejsca gwarantującego walkę o mistrzostwa Europy w barażach?

– Teraz pozostaje nam jechać do Słowenii i skupić się na tym, by wygrać za trzy punkty spotkania z gospodarzami i z Łotyszami. O meczu z Polską w ogóle nie mówię, bo tam nie przewiduję, żebyśmy mieli większe szanse na zwycięstwo czy urwanie seta. Liczą się dla nas tylko te dwa spotkania i w nich musimy zagrać na 100 procent naszych możliwości.

W niedzielę polska publiczność oraz grupa twoich rodaków dzielnie was wspierali. Okrzyki i doping w wyjazdowym turnieju chyba trochę podnoszą na duchu?

– To było bardzo miłe. Wydaje mi się, że było tak dlatego, że jesteśmy w pewnym sensie nową drużyną, która pojawia się na europejskich parkietach. Większość kibiców nas nie zna, więc wspierała nas jako tych słabszych czy po prostu bardziej anonimowych. Było też kilku naszych rodaków, którzy mieszkają we Wrocławiu. W kwestii kibicowania i całej atmosfery w Polsce powiem tylko tyle – nigdy wcześniej w mojej karierze nie spotkałem się z czymś tak fenomenalnym, jak podczas sobotniego spotkania z reprezentacją Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved