Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: W rywalizacji o I ligę pozostały cztery zespoły

II liga M: W rywalizacji o I ligę pozostały cztery zespoły

fot. archiwum

W trzecim dniu turnieju finałowego o awans do I ligi zwycięstwa odniosły zespoły z Zawiercia i Spały. Warta wygrała z Victorią 3:2, a SMS pokonał 3:0 Morze Bałtyk. Szczecinianie oraz Caro Rzeczyca marzenia o awansie do I ligi muszą odłożyć przynajmniej o rok.

Wyniki meczów rozegranych w dwóch pierwszych dniach turnieju spowodowały, że bez względu na rezultat starcia Morza Bałtyk z SMS-em, do końcowego etapu zmagań awansowały Karpaty Krosno. Uczniom ze Spały do osiągnięcia tego celu potrzebna była tylko wygrana w jednej partii w dzisiejszym pojedynku, zaś szczecinianie musieli zwyciężyć w nim 3:0, by marzyć o dalszej rywalizacji o awans do I ligi. Jednak podopieczni trenera Nawrockiego już na początku meczu przejęli inicjatywę na boisku. Błyskawicznie odskoczyli od zachodniopomorskiej ekipy, a później kontrolowali sytuację na boisku. Z każdą kolejną akcją ich przewaga stawała się coraz wyraźniejsza, a pojedyncze udane zagrania zespołu prowadzonego przez Michała Dolińskiego nie były w stanie odwrócić losów premierowej odsłony. W pewnym momencie prowadzenie spalskiej młodzieży zaczęło oscylować wokół dziesięciu oczek, a więc już wówczas stało się jasne, że losy pierwszej części meczu zostały rozstrzygnięte. Ostatecznie padła ona łupem SMS-u 25:16. Stało się jasne, że młodzi adepci siatkówki zagrają w decydującym meczu o awans do I ligi, a szczecinianie będą musieli obejść się smakiem rywalizacji na zapleczu elity.

Na początku drugiej partii powtórzył się scenariusz z pierwszego seta. Podopieczni trenera Nawrockiego szybko odskoczyli od przeciwników na kilka punktów. Wydawało się, że szczecinianie nie mają pomysłu ani siatkarskich argumentów, by przeciwstawić się spalskiej młodzieży. W pewnym momencie ich strata wynosiła już osiem oczek, lecz w środkowej fazie seta ich gra zaczęła się stabilizować, a chwila dekoncentracji w szeregach graczy SMS-u wystarczyła, żeby na świetlnej tablicy pojawił się remis. Jednak w decydujących momentach uczniowie ze Spały wrzucili piąty bieg i ponownie błyskawicznie uciekli Morzu Bałtyk (22:18). Wprawdzie szczecinianie próbowali jeszcze ambitnie walczyć, lecz i tak przegrali drugą część spotkania 22:25.

Pierwsze minuty trzeciej odsłony były znacznie bardziej wyrównane. Co więcej – to szczecinianom udało się w nich uciec rywalom na dwa oczka. Szybko jednak sytuacja na boisku się wyrównała, a w kolejnych minutach obie drużyny walczyły cios za cios. Dopiero w środkowej fazie seta szala zwycięstwa ponownie zaczęła przechylać się na stronę drużyny Nawrockiego, która uzyskała w niej czteropunktowe prowadzenie. Taka sytuacja sprawiła, że w szczecińskich szeregach brakowało już wiary w odwrócenie wyniku chociażby tej partii. Młodzi adepci siatkówki pewnie zmierzali do końcowego sukcesu. Ostatecznie tę część meczu rozstrzygnęli na swoją korzyść 25:18, a cały mecz 3:0. Stało się zatem jasne, że w decydującym spotkaniu o awans do I ligi zagrają z przegranym z pary Victoria – Warta.



CSV Morze Bałtyk Szczecin – SMS PZPS Spała 0:3
(16:25, 22:25, 18:25)


Wprawdzie zarówno Victoria, jak i Warta zapewniły sobie wcześniej awans do decydującej rozgrywki o awans do I ligi, ale ich bezpośrednia konfrontacja nie była bez znaczenia, bowiem jej zwycięzca w niedzielę zmierzy się z Karpatami, zaś przegrany z SMS-em. Początek spotkania był dość wyrównany. Wprawdzie jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli zawiercianie, ale ich rywale szybko odrobili straty. Dopiero w środkowej fazie seta podopieczni trenera Semeniuka odskoczyli od przeciwnika na trzy oczka za sprawą zbicia Mateusza Auguścika (14:11). Wałbrzyszanie nie zamierzali jednak tanio sprzedawać skóry, a asy serwisowe Łukasza Kaczmarka sprawiły, że wynik zaczął oscylować wokół remisu. W decydujących momentach premierowej odsłony lepiej prezentowali się gracze Victorii, zaś w ataku pomylił się Damian Zborowski, przez co bliżej sukcesu była drużyna prowadzona przez Krzysztofa Janczaka. Błędy zawiercian nie pozwoliły im już odwrócić losów tej części meczu, w efekcie czego zakończyła się ona triumfem wałbrzyszan 25:21.

W drugiego seta lepiej weszli podopieczni trenera Janczaka, którzy uzyskali trzy oczka przewagi nad rywalami, ale z biegiem czasu sytuacja na boisku się wyrównała. Wraz z kolejnymi akcjami zmieniała się ona jak w kalejdoskopie. Udany blok Warty spowodował, że odskoczyła ona od rywali na dwa punkty, ale chwilę później to wałbrzyszanie byli w bardziej komfortowej sytuacji, prowadząc 13:11. W kolejnych minutach podopieczni trenera Semeniuka mieli problemy w przyjęciu, co automatycznie przekładało się na ich niższą skuteczność w ataku. To z kolei bezlitośnie wykorzystywali ich rywale, przez co błyskawicznie powiększał się dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami. Obrazu gry Warty nie poprawiły nawet zmiany dokonane przez jej szkoleniowca, a Victoria pewnie rozstrzygnęła drugą część pojedynku na swoją korzyść (25:19).

Na początku trzeciego seta w wałbrzyskie szeregi wkradła się dekoncentracja, a po skutecznej zagrywce Jędrzeja Brożyniaka zawiercianie objęli prowadzenie 4:0. W kolejnych minutach obie drużyny obdzielały się blokami, ale wałbrzyszanie nie mogli znaleźć skutecznej recepty na zbliżenie się do rywali. W dodatku w tej fazie meczu z dobrej strony pokazał się Bartosz Dzierżanowski, po akcji którego przewaga drużyny prowadzonej przez trenera Semeniuka wzrosła do sześciu oczek (15:9). Siatkarze Warty pewnie kroczyli do sukcesu w tej części meczu, zaś gracze Victorii sprawiali wrażenie jakby myślami byli już przy kolejnej odsłonie. W końcówce obraz gry nie uległ już zmianie, a zawiercianie, w dużej mierze dzięki Żmudzie, zwyciężyli 25:14.

Siatkarze Victorii od mocnego uderzenia rozpoczęli czwartą partię. Od jej początku postawili na mocną zagrywkę. Udało im się także zatrzymać w ataku lidera rywali, dzięki czemu odskoczyli od nich na cztery oczka. Wprawdzie zawiercianie próbowali odrabiać straty, ale wciąż inicjatywa była po stronie przeciwników. Dopiero dwa asy serwisowe Dawida Ogórka spowodowały, że wynik zaczął oscylować wokół remisu. W kolejnych minutach trwała zażarta walka, a prowadzenie nieustannie się zmieniało. Dopiero pomyłka w ataku jednego z graczy Warty spowodowała, że bliżej sukcesu w całym spotkaniu byli podopieczni trenera Janczaka. Jednak w decydujących momentach więcej zimnej krwi zachowali zawiercianie, którzy najpierw doprowadzili do remisu, a as serwisowy Żłobeckiego przypieczętował ich triumf w czwartym secie (25:23).

Tie-breaka znakomicie rozpoczął zespół z województwa śląskiego, który dzięki dobrej postawie w polu serwisowym oraz w bloku dość szybko wypracował sobie kilkupunktową przewagę. Wprawdzie podopieczni trenera Janczaka próbowali odrabiać straty, ale byli w stanie zbliżyć się do rywali co najwyżej na trzy oczka. W decydujących momentach meczu resztki nadziei na odwrócenie losów pojedynku odebrała im kolejna punktowa zagrywka zawiercian. Ostatecznie Warta triumfowała 15:10, co oznacza, że jutro zmierzy się z Karpatami, a Victoria podejmie SMS.

Victoria PWSZ Wałbrzych – Aluron Warta Zawiercie 2:3
(25:21, 25:19, 14:25, 23:25, 10:15)

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego II ligi mężczyzn

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved