Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Siła na papierze, ale i na boisku – podsumowanie sezonu

Siła na papierze, ale i na boisku – podsumowanie sezonu

fot. archiwum

Gdy w kwietniu 2013 roku Chemik Police wygrywał finał I ligi kobiet, już wtedy dysponował składem, który mógł powalczyć w ekstraklasie. Zamiast wprowadzić kilka wzmocnień, w Policach przyjęto zgoła inną taktykę - jak działać, to z rozmachem.

 

W okresie transferowym, w kontekście każdej z drużyn, przewijają się najróżniejsze nazwiska potencjalnych zawodniczek. W przypadku Chemika nie było inaczej. Jedyna różnica jest taka, że większość tych znanych zawodniczek ostatecznie trafiła do beniaminka ORLEN Ligi. Ze składu, który wywalczył awans, pozostały tylko: Katarzyna Mróz, Lucie Muhlsteinova, Izabela Kowalińska, Justyna Raczyńska, Aleksandra Krzos oraz powracająca do gry po kontuzji Dominika Sobolska. Z kolei Joanna Mirek pozostała w klubie, pełniąc jednak funkcję menadżera. Cele, jakie stawiano drużynie, czyli mistrzostwo Polski oraz zwycięstwo w Pucharze Polski, jasno nakreśliły politykę transferową klubu. Takim to sposobem do Polic z drugiego końca kraju przeniosły się Anna Werblińska, Agnieszka Bednarek-Kasza i Katarzyna Gajgał-Anioł. Na rozegraniu o miejsce w wyjściowej szóstce z Muhlsteinovą walczyć miała sprowadzona z Wrocławia Maja Ognjenović, zaś po przekątnej Mariusz Wiktorowicz miał do dyspozycji obok Kowalińskiej Anę Bjelicę. Klub zdecydował się także zakontraktować libero Agatę Sawicką, która o miejsce w składzie miała rywalizować z Aleksandrą Krzos. Szansę nauki od najlepszych polskich siatkarek otrzymała Anna Grejman, uważana za jedną z najbardziej uzdolnionych zawodniczek młodego pokolenia. Największy hit, przysłowiową wisienkę na torcie, działacze beniaminka zostawili na koniec okresu transferowego. Chociaż o powrocie do Polski Małgorzaty Glinki-Mogentale mówiło się przez dłuższy czas, sama siatkarka nie wykluczała zakończenia kariery. Decyzję o ewentualnym podpisaniu kontraktu warunkowała m.in. wyrównanym zespołem, w którym cały ciężar gry nie będzie spoczywał na jej barkach, a drużyna będzie walczyć o najwyższe cele.

Patrząc na skład beniaminka z Polic, bez wątpienia można było stwierdzić, że na Pomorzu Zachodnim powstaje nowa potęga polskiej ligi. Kibice, jak i eksperci często powtarzają, że nazwiska nie grają, a grupa nawet największych gwiazd może nie stworzyć skutecznie grającego zespołu. Jeśli dodać do tego dużą presję i spore oczekiwania – przepis na rozczarowanie gotowy.



Siatkarki Chemika jednak już na samym początku sezonu pokazały, że nic takiego w Policach nie będzie miało miejsca. Chociaż wielu kibiców miało obawy, czy młody, nie dysponujący dużym doświadczeniem szkoleniowiec, Mariusz Wiktorowicz, zdoła zapanować nad zespołem złożonym z gwiazd, wyniki z początku sezonu pokazały, że są one bezpodstawne. Policzanki pierwszego seta straciły bowiem dopiero w 6. kolejce, w międzyczasie odprawiając medalistów poprzedniego sezonu. W efekcie już na początku rozgrywek stało się jasne, że sezon 2013/2014 upłynie pod znakiem Chemika Police.

O tym, jak dużą siłą dysponuje policki zespół, świadczyć może to, że nawet gdy zespół „dopadł kryzys” – objawiał się on pięciosetowymi pojedynkami z późniejszymi medalistami – Impelem Wrocław (wygrany 3:2) oraz Treflem Sopot (przegrana 2:3). W kontekście późniejszych wydarzeń wręcz sensacyjna przegrana z Naftą Piła w trzech setach może zostać uznana za „wypadek przy pracy”. Słabsza dyspozycja zespołu pod koniec 2013 roku wystarczyła jednak, by włodarze klubu zdecydowali się na zmianę na stanowisku szkoleniowca. Tym sposobem w Policach pojawił się Giuseppe Cuccarini, który w przeszłości prowadził największe w Europie kluby – Foppapedretti Bergamo, Medinex Reggio Calabria, Eczacibasi Stambuł czy Lokomotiv Baku.

Pomimo zmiany na ławce trenerskiej początek roku upłynął ekipie beniaminka pod znakiem zaciętych meczów. Najbliżej niespodzianki było w półfinale Pucharu Polski, w którym to policzanki przegrywały już 1:2 z BKS-em Bielsko-Biała, by ostatecznie zwyciężyć, i w tym meczu, i w całym turnieju.

Od turnieju w Ostrowcu Świętokrzyskim siatkarki z Polic pewnie kroczyły do realizacji kolejnego, wyznaczonego celu – mistrzostwa Polski. Po serii dziewięciu zwycięstw i ten cel podopieczne trenera Cuccariniego osiągnęły, zgarniając w sezonie 2013/2014 podwójną koronę.

Drużyna Chemika Police w minionym sezonie tworzona była z myślą o zgarnięciu całej puli – mistrzostwa oraz Pucharu Polski. Patrząc na skład, każde inne rozwiązanie niż realizacja tych celów byłaby nie tyle niespodzianką, co wręcz sensacją. Jak inaczej można mówić o drużynie, która będąc w słabszej dyspozycji, wciąż wygrywa mecze ligowe oraz triumfuje w Pucharze Polski?

W przypadku drużyn składających się z wielu doświadczonych i spełnionych sportowo zawodniczek zachodzi niebezpieczeństwo, że nie będą w stanie stworzyć zgranego teamu. Takiej sytuacji w Policach w tym sezonie jednak nie było. Co więcej, indywidualne umiejętności sprawiły, że w decydujących momentach znajdowała się zawodniczka, która mogła wziąć ciężar gry na swoje barki. Działaczom i sztabowi szkoleniowemu udało się jednocześnie stworzyć drużynę, w której gra nie opierała się na jednej zawodniczce (chociaż potencjalnych odtwórczyń tej roli nie brakowało).

Oceniając sezon 2013/2014 pod kątem całej drużyny, trzeba przyznać, że był on w pełni udany. Mówiąc o tym, trudno wystrzec się komplementów, skoro opisujemy ekipę, która w całym sezonie przegrała zaledwie 2 mecze. Polityka transferowa okazała się być skuteczna. Przede wszystkim udało się stworzyć drużynę, a nie zbiór gwiazd. Same siatkarki także „stanęły na wysokości zadania”, w większości prezentując poziom, którego od nich oczekiwano.

Malkontenci mogliby narzekać, że po zawodniczce pokroju Małgorzaty Glinki-Mogentale można byłoby oczekiwać, że będzie najjaśniejszą postacią nie tylko drużyny, ale całej ligi. Tymczasem była reprezentantka Polski w przyjęciu radziła sobie przeciętnie (25,63% przyjęcia perfekcyjnego i 30. lokata spośród 37 sklasyfikowanych w rankingu przyjmujących zawodniczek), a jej zmiana z nominalną libero, Aleksandrą Krzos, stała się już niemal tradycją. Z kolei jej dorobek punktowy nie był znacząco większy niż pozostałych siatkarek beniaminka. Jeśli jednak przypomnieć słowa zawodniczki sprzed sezonu, a także spojrzeć na strategię budowania wyrównanej ekipy, śmiało można stwierdzić, że najbardziej utytułowana polska siatkarka w pełni wywiązała się z pokładanych w niej nadziei.

Najsłabszym elementem w grze policzanek było przyjęcie zagrywki. Ekipa Chemika zanotowała 32% przyjęcia perfekcyjnego w tym sezonie, co daje jej i tak wysokie, 3. miejsce (ex aequo z BKS-em) w klasyfikacji drużynowej. Zarówno Maja Ognjenović, jak i Lucie Muhlsteinova potrafiły jednak wykorzystać ogromną siłę ognia polickiego zespołu, skutecznie prowadząc grę (rozgrywające Chemika zostały sklasyfikowane na dwóch pierwszych miejscach w rankingu najskuteczniej rozgrywających zawodniczek ORLEN Ligi). Niewątpliwym atutem Chemika była wysoka skuteczność w ataku (jako jedyne uzyskały 40% skuteczności w tym elemencie). Co ciekawe, najwięcej punktów zdobywały przyjmujące – Werblińska (254) i Glinka-Mogentale (283). Najbardziej wyrównaną grę prezentowały jednak środkowe polickiej ekipy. Po przyjściu dwóch reprezentantek, Agnieszki Bednarek-Kaszy oraz Katarzyny Gajgał-Anioł wydawało się, że to one będą „pewniakami’ w meczowej szóstce. Tymczasem Katarzyna Mróz rozegrała chyba najlepszy w życiu sezon, punktując 257 razy, w tym 89 razy w bloku. W ataku cała trójka prezentowała bardzo dobry i wyrównany poziom. Wystarczy wspomnieć, że to właśnie te trzy zawodniczki przewodzą w tabeli najskuteczniej atakujących siatkarek ligi.

In minus ten sezon zaliczyć będzie mogła Izabela Kowalińska, która po zdobyciu tytułu MVP Pucharu Polski przed dwoma sezonami miała po powrocie do ekstraklasy być wyróżniającą się zawodniczką. W praktyce atakująca często musiała oglądać mecz z perspektywy kwadratu dla rezerwowych, ustępując miejsca Anie Bjelicy. Jeszcze mniej szans na grę miała Anna Grejman. Dla tej młodej siatkarki możliwość treningu z gwiazdami polskiej i europejskiej siatkówki była ogromną lekcją, jednak brak regularnej gry może wpłynąć na rozwój jej kariery.

Bez wątpienia jednak sezon dla Chemika Police był bardzo udany. Już dziś działacze zapowiadają, że to dopiero początek. Z pewnością zakończone rozgrywki stanowią ku temu znakomity fundament. Czy powstanie na nim siatkarska potęga na miarę podboju europejskich parkietów? Czas pokaże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved