Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Już nie mistrzynie, ale wciąż na podium – Atom Trefl Sopot

Już nie mistrzynie, ale wciąż na podium – Atom Trefl Sopot

fot. orlenliga.pl

W poprzednich dwóch sezonach Atom Trefl Sopot mógł fetować zdobycie mistrzostwa Polski i przed zakończoną niedawno edycją ORLEN Ligi również liczono, że uda się powtórzyć sukces. Skończyło się brązowym medalem i wielkim rozczarowaniem w PP.

Odkąd w sezonie 2010/2011 Atom Trefl Sopot wszedł na salony polskiej żeńskiej siatkówki regularnie nie schodził z podium. Po srebrnym medalu przyszły dwa tytuły mistrzowskie z rzędu. W Trójmieście liczono, że uda się ustrzelić hat-tricka. – Siedzi w nas zwycięstw duch. Dołożyć chcemy trzecią gwiazdkę do tych dwóch! …Bo jak nie my, to kto? – śpiewały siatkarki i pracownicy klubu w piosence nagranej przed fazą play-off. Ostatecznie po złoto sięgnęła inna drużyna, a sopocianki musiały zadowolić się brązem.

Ale od początku….

Po zakończonej fecie z okazji drugiego mistrzostwa Polski z rzędu prace nad budową zespołu na sezon 2013/2014 ruszyły niemal natychmiast. Kluczowe było pytanie, czy uda się zatrzymać zdecydowanie najlepszą zawodniczkę, liderkę zespołu – Rachel Rourke. Australijka zdecydowała się jednak przyjąć ofertę Rabity Baku. Szeregi Atomu Trefla opuściła Brazylijka Erika Coimbra, a także Anita Kwiatkowska, Dorota Wilk, Dorota Pykosz, Noris Cabrera i Sylwia Wojcieska. Zatrudniono z kolei Zuzannę Efimienko, Holenderkę Judith Pietersen, Belgijkę Charlotte Leys, Kimberly Hill – reprezentantkę USA. Do zespołu dołączyła także młoda rozgrywająca, Natalia Gajewska i znana reprezentantka Serbii – Briżitka Molnar. W trakcie sezonu ściągnięto także Bojanę Radulović. Najważniejsza zmiana zaszła jednak na stanowisku trenera, gdzie Adama Grabowskiego zastąpił Teun Buijs. Atom Trefl Sopot sezon rozpoczął od porażki z naszpikowanym gwiazdami beniaminkiem z Polic, porażką zakończyło się także ich spotkanie z Impelem Wrocław, a na przełomie roku przyszedł słabszy okres, okrzyknięta wówczas sporą niespodzianką porażka z zespołem z Muszyny i słabszy mecz w Dąbrowie Górniczej. Cztery porażki i czternaście zwycięstw w fazie zasadniczej pozwoliły obrończyniom tytułu wystartować do fazy play-off z pozycji wicelidera.



Już ta część sezonu pokazała, że niektóre transfery okazały się chybione. Judith Pietersen dość szybko przegrała rywalizację z Anną Podolec, ale ani jedna, ani druga nie były w stanie zastąpić Rourke. O ile Holenderka miała momenty dobrej gry, o tyle Briżitka Molnar jeżeli tylko pojawiała się na parkiecie, to…dość szybko okazywało się, że jest do zmiany. Kimberly Hill miała różne momenty, ale ogólnie bardzo pomagała zespołowi. Niewątpliwie jednak jednym z najważniejszych ogniw zespołu była Charlotte Leys, Belgijka rzadko kiedy schodziła poniżej pewnego poziomu i walnie przyczyniła się do wielu zwycięstw. Wzmocnieniem Atomu Trefla okazała się także Zuzanna Efimienko, która była jedną z najlepszych blokujących ligi, zajęła drugie miejsce w tej klasyfikacji. Wielokrotnie utrudniła także wyprowadzenie akcji rywalkom swoją trudną zagrywką.

W fazie play-off „Atomówki” na początku trafiły na Beef Master Budowlanych Łódź i na pewno były w niej zdecydowanym faworytem. Za cały komentarz tej rywalizacji najlepiej posłuży fakt, iż podopieczne Teuna Buijsa nie straciły w niej ani jednego seta. –  Jestem szczęśliwa, że rywalizacja zakończyła się w trzech meczach, bo jej przedłużanie byłoby dla nas niekorzystne. Możemy być zadowolone i skupiamy się na kolejnej fazie play-off – powiedziała potem Izabela Bełcik. W półfinale poprzeczka została postawiona nieco wyżej i nazywała się Impel Wrocław. Ekipie z Trójmiasta nie udało się jej przeskoczyć. Już pierwszy mecz, wygrany przez Impel 3:0, pokazał, że to wrocławianki zamierzają rozdawać karty w tej rywalizacji. Atom Trefl co prawda wyrównał stan półfinału, ale na własnym boisku siatkarki z Wrocławia były już zdecydowanie lepsze. Atomowi Treflowi nie wyszedł zwłaszcza mecz numer trzy. Po tych spotkaniach trenera Teuna Bujsa, który sam zrezygnował, zastąpił Tomasz Wasilkowski. Pod okiem młodego szkoleniowca ustępujące mistrzynie Polski, które warto wspomnieć, niemal od połowy sezonu grały bez Julii Shelukhiny, która w jednym ze spotkań Ligi Mistrzyń, przeciwko Eczacibasi Stambuł doznała poważnej kontuzji kolana, w trzech meczach zdołały pokonać Tauron Banimex MKS Dąbrowa Górnicza i zawiesić na szyjach brązowe medale. – Z mojej strony chciałem bardzo podziękować zwłaszcza zawodniczkom, bo ja jestem młody, a Iza jest bardzo doświadczona, a ta współpraca układała się znakomicie i chcieliśmy zdobyć ten medal – powiedział potem Tomasz Wasilkowski.

Pucharowa katastrofa…

Oprócz ORLEN Ligi Atom Trefl Sopot przystąpił także do rozgrywek Pucharu Polski. W walce o awans do turnieju finałowego podopieczne Teuna Buijsa spotkały się z ekipą z Muszyny. Można było się spodziewać, że podopieczne Bogdana Serwińskiego postawią trudne warunki. W pierwszym meczu sopocianki musiały się sporo natrudzić, aby wygrać. Z Muszyny wracały jednak zadowolone. Kiedy wydawało się, że wynik drugiego meczu jest tylko formalnością, raz jeszcze okazało się, jak pełną niespodzianek grą potrafi być siatkówka. Sopocianki w rewanżu momentami były zupełnie bezradne i po porażce 0:3 marzenia o zdobyciu Pucharu Polski musiały odłożyć przynajmniej do przyszłego sezonu.

Zderzenie z turecką siłą..

Atom Trefl Sopot był również reprezentantem Polski w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń i o ile Dinamo Romprest Bukareszt i VDK Gent Dames nie były dla polskiego zespołu wielką przeszkodą, o tyle mecze z zespołami z Turcji pokazały, że do najlepszych jeszcze trochę brakuje. W grupowych meczach z Vakifbankiem Stambuł sopocianki tylko momentami były w stanie nawiązać wyrównaną walkę. Zespół fazę grupową zakończył na drugim miejscu i po raz kolejny w swojej historii awansował do fazy play-off. W niej los skojarzył Atom Trefl Sopot… oczywiście z zespołem z Turcji, tym razem Eczacibasi. Neshlihan i spółka były oczywiście zdecydowanymi faworytkami i pokazały to już w pierwszym, wygranym 3:0 meczu. W rewanżu, w Stambule, sopocianki rozpoczęły koncertowo, rozbiły rywalki w pierwszym secie 25:16, ale jak się okazało, były to miłe złego początki. Momenty wyrównanej walki nie wystarczyły. To właśnie w tym meczu pechowej kontuzji doznała Shelukhina. – Pewnie jest trochę złości, ale to w związku z tym, że wciąż myśli się o akcjach, które można było rozegrać trochę inaczej. Z podniesioną głową nie ma co przesadzać, chociaż jako jedyny polski zespół drugi rok z rzędu poradziłyśmy sobie dobrze z awansem do dalszej fazy rozgrywek. Myślę, że w każdym meczu starałyśmy się dać z siebie jak najwięcej, do przygotowań i samych spotkań przykładałyśmy się dobrze. Swoją pracę wykonałyśmy tak, jak umiałyśmy. To jest chyba najważniejsze – podsumowała te rozgrywki Anna Podolec. Wynik, jaki Atom Trefl Sopot osiągnął w LM, biorąc pod uwagę trudne losowanie, można na pewno ocenić jako przyzwoity.

Gra skończona, ale co dalej?

Sezon 2013/2014 jest już zakończony i zawsze w takiej sytuacji rodzi się pytanie, co dalej? – W dużej mierze chcemy bazować na zespole, który grał w tym sezonie. Na pewno najpierw musimy obsadzić stanowisko trenera i nad tym w tej chwili trwają prace. Jeżeli chodzi o zawodniczki, to na pewno jakaś weryfikacja nastąpi. Wierzę jednak, że trzon zespołu pozostanie taki sam – przyznał prezes Roman Szczepan Kniter. Już jednak pojawiają się pogłoski, iż z zespołu może odejść Izabela Bełcik, bardzo głośno mówi się także o przenosinach do Polic Marioli Zenik, którą miałaby zastąpić Agata Durajczyk. Wciąż nie wiadomo także, kto poprowadzi zespół w przyszłym sezonie. Mówi się o szkoleniowcu z Włoch. Wszystko jednak wyjaśni się w swoim czasie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved