Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Marek Mierzwiński: Sportowo nie bylismy gorsi od nikogo

Marek Mierzwiński: Sportowo nie bylismy gorsi od nikogo

fot. archiwum

Roltex Zawisza Sulechów rozgrywki na zapleczu  ORLEN Ligi zakończył na piątej pozycji. Trener Marek Mierzwiński sezon ocenił pozytywnie, choć przyznał, że mogło być lepiej. W klubie trwają teraz prace nad budżetem i składem na nowy sezon.

Roltex Zawisza Sulechów nie zdołał awansować do fazy play-off, ale trener Marek Mierzwiński wystawił pozytywną opinię na temat zakończonego sezonu. – Oczywiście nasze indywidualne ambicje były troszeczkę większe. Sportowo nie byliśmy gorsi od nikogo. Wewnątrz zespołu ustalaliśmy sobie dodatkowy cel w postaci awansu do czwórki. Uważam, że moją drużynę było na to stać i konsekwentnie do tego dążyliśmy. Niestety nie udało się. Na pewno mogło być lepiej, ale trzeba patrzeć na to, że wygraliśmy jedenaście z osiemnastu spotkań – powiedział szkoleniowiec.

Co więc zadecydowało o tym, że sulechowskiego zespołu nie oglądaliśmy w czołowej czwórce? Marek Mierzwiński przyzaje, że po części był to po prostu pech. Na początku stycznia Zawisza przegrał dwa mecze – z Karpatami i Developresem, ale zdaniem trenera ważne były też przegrane w Murowanej Goślinie i Toruniu. – W końcowym rozrachunku byliśmy gorsi od Budowlanych Toruń o zaledwie jeden punkt. Tamta drużyna ma od nas mniej zwycięstw, ponadto triumfowała w mniejszej liczbie setów i więcej ich przegrała. Taki paradoks – zastanawiał się Marek Mierzwiński. – Nasza rywalizacja z tym zespołem mogła wyglądać inaczej. Na koniec sezonu okazało się, że konfrontacja z Budowlanymi decydowała, kto zajął czwartą lokatę. Ostatni mecz rundy zasadniczej wygraliśmy z nimi dość łatwo. Natomiast wcześniej, kiedy jechaliśmy do Torunia, na trasie zastał nas orkan „Ksawery”. Wówczas czas jazdy do Grodu Kopernika wydłużył nam się z pięciu godzin do trzynastu. W dniu meczu, po nieprzespanej nocy, o szóstej rano byliśmy dopiero w Bydgoszczy. Przegraliśmy 1:3. Być może gdyby nie ta podróż, mecz mógłby wyglądać inaczej – analizuje szkoleniowiec Zawiszy.

Zawisza Sulechów zresztą w minionym sezonie przeżyła wiele perturbacji od wspomnianej wcześniej podróży, po cieknący dach, awarię prądu i co chyba najistotniejsze – kontuzje. – Faktycznie zdarzały nam się takie perturbacje. Straciliśmy także jedną z dobrych zawodniczek. Asi Kocembie coraz bardziej doskwierał ból kręgosłupa, konieczna była operacja. Od połowy sezonu w zasadzie nie mogliśmy korzystać z jej usług. Całą odpowiedzialność na swoje barki musiała brać grająca na tej pozycji Kasia Bury – mówił Mierzwiński. Trener pokusił się także o ocenę dokonanych przed sezonem transferów. Czy były one udane? – W zdecydowanej większości tak. Dziewczyny udowadniały to cały czas na boisku. Ściągnęliśmy je z pełną świadomością. Z drugoligowego zespołu teraz w pierwszej szóstce grały dwie, góra trzy siatkarki. Mam swoje przemyślenia co do postawy każdej z zawodniczek. To jednak sprawa między mną i zespołem – uciął Mierzwiński.



Obecnie zespół przechodzi okres roztrenowania, w klubie trwają prace nad budżetem na nowy sezon i składem zespołu.

 

źródło: Gazeta Lubuska, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved