Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > KMŚ M: Biełogorie Biełgorod i Al-Rayyan zagrają o złoto

KMŚ M: Biełogorie Biełgorod i Al-Rayyan zagrają o złoto

fot. CEV

Klubowe mistrzostwa świata mężczyzn wkroczyły już w fazę finałową. W pierwszym meczu półfinałowym Biełogorie Biełgorod zgodnie z planem pokonało argentyński UPCN. W finale nie zagrają gospodarze, Sada Cruzeiro okazała się słabsza od Al-Rayyan.

Początek pojedynku między Biełogorie Biełgorod a UPCN San Juan rozpoczął się dosyć spokojnie, a każdy z zespołów chciał po cichu wybadać rywala. Jako pierwsi do ofensywy przeszli zawodnicy z Argentyny, którzy doskonale bronili ataki przeciwników. Podbite piłki na siatce wykorzystywał Theo Lopes oraz Bogdan Olteanu i dzięki ich akcjom UPCN prowadził 10:8. Kolejne akcje również korzystnie ułożyły się dla zespołu z Ameryki Południowej, w którym dobrze zaczęła funkcjonować zagrywka (16:11). Nieco przygaszeni podopieczni trenera Szypulina nie byli w stanie skontrować rywali, a ich gra momentami wyglądała trochę nieporadnie. Pierwszą piłkę setową UPCN miał już przy stanie 24:19 i już przy pierwszej próbie partię zakończył Javier Filardi. Porażka w premierowej partii rozjuszyła lidera Biełogorie, Gyorgy Grozera. Niemiecki atakujący na starcie seta numer dwa posłał w kierunku rywali serię potężnych zagrywek, z których dwie były punktowe (5:2). Z piłki na piłkę Rosjanie byli coraz pewniejsi siebie i tuż przed drugą przerwą techniczną wygrywali 14:7. W decydującej części seta Argentyńczycy nie byli w stanie oprzeć się naporowi Biełogorie i po blokach Muserskiego i Grozera przegrali do 14.

Pojawienie się na boisku Dmitrija Ilinycha poprawiło przyjęcie zespołu z Rosji i dzięki temu mistrzowie Europy w błyskawicznym tempie zbudowali sobie czteropunktową przewagę (13:9). Coraz lepiej po rosyjskiej stronie wyglądała też praca blokiem, z którym coraz trudniej walczyło się wszystkim atakującym UPCN. „Czapa” Theo Lopesa oraz błąd dotknięcia siatki Bogomołowa zmniejszyły dystans do dwóch oczek (22:20), jednak Rosjanie mieli w swoich szeregach Grozera, który pewnie zakończył trzy posłane do niego piłki i wyprowadził Rosjan na prowadzenie (25:21). Równa gra w czwartym secie trwała do stanu 7:6 dla Biełogorie i wtedy spektakularnym blokiem na Olteanu popisał się Grozer (8:6). Gracze z Argentyny lepiej spisywali się w pierwszym ataku, jednak zawodziła u nich zagrywka i blok i z tego powodu nie byli w stanie zmniejszyć dystansu do rywali (11:13). W najważniejszej części seta błysk geniuszu pokazał Ilinych, który wyprowadził swój zespół na trzypunktowe prowadzenie (22:19), a kilka minut później przypieczętował awans do finału (25:20).

UPCN San Juan – Biełogorie Biełgorod 1:3
(25:19, 14:25, 21:25, 20:25)



Składy zespołów:
UPCN: Theo Lopes (15), Gonzalez (1), Olteanu (7), Filardi (9), Junior (8), Ramos (10), Garrocq (libero) oraz Fernandez, Tell (1) i Peres Lopes
Biełogorie: Bogomołow (5), Pantelejmonienko (3), Tietieuchin (8), Grozer (18), Muserskij (15), Travica (2), Bragin (libero) oraz Kosariew, Chtiej (1), Bagriej i Ilinych (15)


Już w pierwszej odsłonie drugiego półfinału widać było, że będzie to mecz z dużym ładunkiem emocjonalnym. Blok Yoandy Leala i skuteczny atak Felipe Ferraza dały Sadzie skromne, dwupunktowe prowadzenie (7:5), które utrzymało się do połowy seta (13:11). Mocne i precyzyjne zagrywki Mubaraka Daniego oraz Michaela Sancheza wyrównały stan pojedynku tuż przed drugim czasem technicznym (15:15). Katarczycy poszli za ciosem i wypracowali sobie trzy oczka przewagi (21:18), jednak seria udanych zagrywek Douglasa Cordeiro pozwoliła Sadzie nabrać tlenu w płuca (21:21). W końcówce o swojej obecności na boisku znów przypomniał Ferraz, który zakończył seta punktowym zbiciem (25:21). W drugiej partii zespół Al-Rayyan nie pozwolił Brazylijczykom na tak szybką ucieczkę i to on odskoczył na 6:3. Po nieco kontrowersyjnym asie serwisowym Simona przewaga zespołu z Azji wzrosła do pięciu punktów (11:6). Starania podopiecznych Marcelo Mendeza nie przynosiły żadnych efektów, a wręcz przeciwnie – Katarczycy stopniowo powiększali dzielący obie drużyny dystans (13:7, 15:7). W końcówce gospodarze turnieju rzucili się do rozpaczliwego ataku, ale byli w stanie ugrać jedynie 18 punktów (18:25).

Trzecia partia rozpoczęła się od wymiany błędów z obu stron. Z tej niezbyt miłej dla oka wymiany zwycięsko wyszli gracze z Kataru, którzy osiągnęli trzypunktowe prowadzenie (8:5). Kubańczyk Leal jako jedyny starał się gonić rywali, jednak po drugiej stronie siatki był Matej Kazijski, który tego dnia spisywał się fenomenalnie (12:8). Jego soczyste ataki oraz dobre zagrywki Simona i Sancheza zwiększyły lukę między zespołami do sześciu punktów (20:14). Przed końcem odsłony podźwignąć zespół z Belo Horizonte starał się Wallace Souza, jednak jego wysiłki pozwoliły Sadzie zdobyć 21 oczek i po raz drugi w tym meczu uznać wyższość Al-Rayyan. Atakujący reprezentacji Brazylii podtrzymał dobrą dyspozycję na starcie czwartego seta, jednak zawodnikiem nie do powstrzymania okazał się być Robertlandy Simon. Świetne wyczucie w bloku oraz potężne „gwoździe” Kubańczyka ze środka siatki były tego dnia zbyt mocnym argumentem, by przeciwstawił mu się zespół Sady. Przegrywając 12:18, aktualni mistrzowie świata nie wierzyli już chyba w ostateczny sukces i spuścili głowy w dół. Wykorzystał to Sanchez, który dopełnił dzieła i zapewnił Al-Rayyan pierwszy finał klubowych mistrzostw świata w historii zespołu (25:18).

Sada Cruzeiro – Al-Rayyan 1:3
(25:21, 18:25, 21:25, 18:25)

Składy zespołów:
Sada: William Arjona, Wallace Souza (14), Leal (10), Isac Santos (2), Eder (3) Ferraz (9), Sergio (libero) oraz Margarido (1), Douglas (7), Paulo Silva (3) i Luis Diaz (3)
Al-Rayyan: Kazijski (17), Sanchez (14), Raphael (3), Bairami (6), Simon (16), Mubarak (7), Alan (libero)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved