Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Marcin Prus: Nie zmarnujmy tej pracy

Marcin Prus: Nie zmarnujmy tej pracy

fot. archiwum

W ramach projektu "Lubię siatkę", promującego tegoroczne mistrzostwa świata, Marcin Prus odwiedził ponad 30 katowickich szkół. Wielokrotny reprezentant Polski zapraszał na mundial do Spodka, odpowiadał na pytania i prowadził krótkie treningi dla uczniów.

Czym dla pana, jako ambasadora, jest projekt „Lubię siatkę”?

Marcin Prus: Jest fragmentem mojego życia, takiej sytuacji jeszcze nigdy nie miałem. Zawsze moje podejście do siatkówki było trochę inne, gdyż jako zawodnik pełniłem zupełnie inną funkcję. Jako ambasadorowi powierzono mi dotarcie do 12 tys. młodych ludzi. Jest to ogromne wyzwanie ze względu na to, że ci młodzi ludzie są w różnym wieku, mają różne oczekiwania, różne poglądy, ale przede wszystkim chcą zobaczyć kogoś, kto pokaże im, że można czegoś dokonać w przyszłości. Projekt „Lubię siatkę”, który powstał przy współpracy miasta Katowice i Polskiego Związku Piłki Siatkowej, to wydarzenie, które powinno mieć miejsce w każdym większym mieście w Polsce. Oczywiście nie można zapominać o tych mniejszych jednostkach, ponieważ tam również są dzieci i talenty, które chcą uprawiać szeroko rozumiany sport. Mnie bardzo cieszy, że mogę być twarzą tego projektu i docierać do osób, które tego potrzebują.

Odwiedził pan już wiele szkół, czy podczas tych wizyt coś pana szczególnie zaskoczyło?



Szkoły, które obserwujemy, różnią się w kwestii posiadanego sprzętu, zaplecza, hal i nie wszystkie dzieci mają możliwość skorzystania z dużych obiektów sportowych. Niektóre szkoły mają dramatyczną sytuację, inne z kolei mają perfekcyjnie logistycznie wszystko rozwiązane. Myślę, że powinno iść to w stronę, żeby wyrównywać te warunki. Trzeba dać po pierwsze możliwości, a po drugie ktoś musi się do tego przyłożyć na tyle mocno, żeby tego młodego człowieka wyedukować. Wtedy siatkówka pójdzie szybko do przodu.

Czy SOS-y są rozwiązaniem tego problemu? Na papierze wygląda to znakomicie, uczniowie mają ogromne możliwości rozwoju, jednak w rzeczywistości często jest zupełnie inaczej.

Za moich czasów SOS-ów nie było i można jedynie pozazdrościć, że tego typu inicjatywy w Polsce się pojawiają i że są na to pieniądze. Na pewno w różnych miejscach różnie to wygląda, trzeba mieć szerokie pojęcie na ten temat, aby obiektywnie odpowiedzieć na to pytanie. Ze względu na to, że ja tym projektem się nie zajmowałem do tej pory, nie mogę jednoznacznie stwierdzić, jak to wygląda. Natomiast sama inicjatywa jest potrzebna i dobrze, że powstała, chociażby dlatego, że siatkówka jest moim ukochanym sportem i im więcej młodzi ludzie mają możliwości, tym lepiej dla rozwoju tego sportu.

Dzieci zadają dużo różnych pytań, na któreś szczególnie trudno było odpowiedzieć?

Te pytania w większości przypadków są robione pod publiczkę, ktoś chce zaistnieć w świecie, troszeczkę się pośmiać z osoby, która przyjdzie i będzie musiała na te pytania odpowiadać. Ujmę to tak – parę szkół już przerobiłem i wiem, w jaki sposób się zachowywać – wziąć na spokojnie, dać się wyszumieć, a potem inteligentnie odpowiedzieć na pytanie. Ja na szczęście jestem w miarę bystrym chłopakiem, więc radzę sobie z pytaniami właśnie w taki sposób. Były pytania o lęki przed teletubisiami, które nijak się mają do siatkówki, natomiast po odczekaniu spokojnie można odpowiedzieć, że człowiek się nie lęka takich rzeczy i to w jednym krótkim zdaniu zakończyć. Wtedy to wszystko przestaje być śmieszne i ludzie zdają sobie sprawę, że pytanie jest nietrafione.

Czyli nie tylko siatkówka jest sportem dla inteligentnych, ale też promocja siatkówki jest „sportem” dla inteligentnych.

Tak, trzeba zwrócić uwagę przede wszystkim na to, że ten projekt, w tym akurat konkretnym momencie, jest powierzony jednej osobie, czyli mnie. Ja, z punktu widzenia ambasadora, nie mogę pozwolić sobie na jakąkolwiek wpadkę, bo wtedy na tym leży cały projekt. Jeżeli uda się zakończyć to w taki sposób, że wszyscy dyrektorzy ze szkół, do których dojedziemy, będą zadowoleni, będzie to świetny temat do tego, żeby prowadzić rozmowy na przyszłość. Jeżeli wszystko będzie w porządku, sądzę, że też podejmę się dalszej współpracy. Zobaczymy, jakie będą cele, ale jeżeli jakaś praca została już wykonana, to nie warto tego zmarnować i po prostu trzeba pójść do przodu.

Patrząc z perspektywy czasu, zgodzi się pan z zespołem Dżem, że „w życiu piękne są tylko chwile”?

Życie każdy kreuje sobie takie, jakie sobie wymyśli. Jeżeli ktoś chce to życie zmarnować, to wybierze najprostszą drogę do tego, aby mu się nigdzie nie poukładało. Wydaje mi się, że można tę ilość chwil zdecydowanie zwiększyć, poprzez wykonywanie pracy, aby stawać się coraz lepszym i wraz z upływem czasu powodować, że tych chwil, z których będzie się zadowolonym, będzie znacznie więcej, a tych negatywnych coraz mniej. To jest chyba jedyna słuszna droga. Byłem zawodnikiem, juniorem zdobywającym mistrzostwo świata, które w rzeczywistości tak naprawdę nic nie daje, bo nikt tego nie docenia. Oczywiście dla dzieciaka jest to sukces ogromny, który dał potem możliwość rozwoju. To były naprawdę piękne chwile, potem były piękne chwile bycia reprezentantem Polski i okazuje się, że to już są dwie piękne chwile, które trwały ładnych kilka lat. Potem były kolejne piękne chwile związane z rozgrywkami klubowymi, w których przez pięć lat zdobyłem cztery mistrzostwa Polski. I nagle się okazuje, że uzbierało się kilkanaście lat tych pięknych chwil, także ja chyba bym tak bardzo nie dramatyzował. Wszystko zależy od tego kto w którą stronę będzie układał swoje życie, wtedy można tę piosenkę i ten cytat wykorzystać.

Humorystycznie kończąc, ostatnio Usain Bolt próbował w rekordowym czasie podpisywać autografy, ma pan też takie tricki w zanadrzu?

Nie, natomiast mam krótkie nazwisko (śmiech). Powiem szczerze, że mam sporą praktykę, bo jeżeli przemnożymy 33 szkoły przez 300 dzieciaków, to średnia wychodzi całkiem spora i sądzę, że powolutku będziemy dobijali gdzieś do 10 tysięcy rozdanych autografów, zdjęć i tym podobnych rzeczy. Na pewno w ciągu tych dwóch czy trzech miesięcy udałoby się ustalić pewnego rodzaju rekord. W którą stronę to pójdzie w przyszłości – bladego pojęcia nie mam, natomiast bardzo mi się to podoba i nie ukrywam, że uwielbiam kontakt z dzieciakami, z młodymi ludźmi, którzy podchodzą do tego równie pozytywnie jak ja. Jeżeli to wszystko się fajnie zazębia, to dlaczego tego nie kontynuować.

Kto zdobędzie mistrzostwo świata?

To jest bardzo ciężkie pytanie. Obiektywnie rzecz ujmując, jest kilka równorzędnych zespołów i bardzo ciężko będzie wytypować zwycięzcę. Natomiast z punktu widzenia człowieka, który wierzy we własną drużynę, chciałbym, żeby to była reprezentacja Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved