Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > ŁKS Łódź – początek nowej ery?

ŁKS Łódź – początek nowej ery?

fot. archiwum

Siatkarski ŁKS wywalczył awans do I ligi i jest to ogromna szansa na powtórkę sukcesów z przeszłości. Ta jednak, podobnie jak w przypadku innych sekcji klubu, nie była usłana różami. - Trudno nie pamiętać tych czasów - powiedział Jerzy Matlak.

Łódzki Klub Sportowy został założony w 1908 roku, a pierwsze poważne kroki w kierunku drużyny siatkarskiej zostały postawione dopiero 21 lat później, kiedy to wyodrębniono oddzielną drużynę z inicjatywy Klaudiusza Lityńskiego. Sekcja nie działała jednak prężnie, a w konsekwencji upadła. Reaktywował ją w 1958 roku Eugeniusz Krupiński, a trenerem siatkarek ŁKS-u został Ryszard Felisiak. Jego zespół potrzebował dziesięciu lat, by uzyskać historyczny awans do ekstraklasy. Swoje lata świetności siatkarski ŁKS przeżywał w latach 80., kiedy to pod wodzą Jerzego Matlaka zawodniczki zdobyły jedyne w historii sekcji mistrzostwo Polski (1983 rok). Oprócz tego jeszcze pięciokrotnie stawały na podium i trzy razy zdobywały Puchar Polski. – Trudno nie pamiętać tych czasów – mówi Matlak, który był m.in. trenerem reprezentacji Polski, a ŁKS prowadził w latach 1981-1986. – Wspominam je bardzo dobrze, bo zdobyłem wówczas swój pierwszy złoty medal mistrzostw Polski. W Łodzi były same sukcesy – dodał szkoleniowiec.

W 1993 roku siatkarki ŁKS-u spadły z ekstraklasy, a seniorki zostały wycofane z rozgrywek. Pięć lat później młode zawodniczki wywalczyły awans do ówczesnej II ligi (dziś zaplecze ekstraklasy). Niestety w 2004 roku znów musiały pożegnać się z I ligą, a ostatni sezon na zapleczu ekstraklasy rozegrały dwa lata później.

Zmartwychwstanie ŁKS-u



W kolejnych sezonach klub zaczął borykać się z poważnymi problemami, przede wszystkim finansowymi. W 2010 roku ŁKS mógł nie dokończyć już rozgrywek w I lidze, jednak z pomocą przyszedł Hubert Hoffmann, współwłaściciel firmy Commercecon. Jego pomoc finansowa sprawiła, że klub dokończył sezon, jednak wciąż pozostały ogromne zadłużenia wobec wierzycieli sekcji.

Hoffmann oraz trzech innych pasjonatów: Michał Cichy, Krzysztof Świta i Bartosz Wencław zdecydowało się więc założyć oddzielne stowarzyszenie, które będzie kontynuowało tradycje ŁKS-u. – Sekcja siatkarek była mocno zadłużona i chcieliśmy zrobić coś nowego, zdrowego i stąd pomysł na powołanie stowarzyszenia. Dużą rolę odegrał Krzysztof Świta, któremu bardzo zależało na tym klubie. Dzięki temu to wszystko się odrodziło, bo siatkówka w ŁKS-ie kilkakrotnie już upadała i w 2010 roku mogła być powtórka. Jesteśmy osobnym stowarzyszeniem, ale w ŁKS-ie niemal każda sekcja to oddzielny podmiot prawny. Jesteśmy jednak jedną rodziną, jaką jest Łódzki Klub Sportowy i współpracujemy z piłkarzami czy koszykarkami – powiedział Bartosz Wencław z zarządu Stowarzyszenia ŁKS Siatkówka Żeńska.

ŁKS szedł jak burza

Klub zgłosił jednak również drużynę seniorek do III ligi, po czym szybko uzyskał awans szczebel wyżej. Niewielu kibiców jednak spodziewało się, że po czterech latach istnienia stowarzyszenia młode siatkarki zagrają na zapleczu ekstraklasy. Awans zapewniły sobie w kwietniu podczas turnieju w Łodzi. – Zakładaliśmy ten awans i przed sezonem budowaliśmy taką drużynę, żeby go uzyskać. W rundzie zasadniczej myśleliśmy o tym, żeby awansować do play-off i poprawić wynik z ubiegłego sezonu. Wówczas zajęliśmy trzecie miejsce, a w tym sezonie chcieliśmy zagrać w turnieju półfinałowym. Wtedy jeszcze nie było wiadomo, że będzie to jednocześnie turniej finałowy. Awans nas bardzo cieszy, zarówno dziewczyny, działaczy, jak i wszystkie osoby związane z ŁKS-em. Dostaliśmy gratulacje od sekcji koszykarzy, piłkarzy. To promocja dla całego ŁKS-u. Dla naszych dziewczyn, oprócz Katarzyny Jaszewskiej, która grała w ekstraklasie, oraz Agnieszki Wołoszyn, Kamili Łuczak i Gabrysi Borawskiej, które miały styczność z I ligą, jest to największe osiągnięcie sportowe – dodał Wencław.

Pierwszym problemem dla drużyn, które w naszym kraju awansują szczebel wyżej, są finanse na przyszły sezon. Nie trzeba przypominać, jak trudno w dzisiejszych czasach jest pozyskać takiego sponsora, który zapewni spokojny ligowy byt. Zarząd ŁKS-u podkreśla jednak, że nie zamierza oddać swojego miejsca w I lidze. – Przed sezonem nie wiedzieliśmy, czy będzie nas stać na grę na zapleczu ekstraklasy. Po rozpoczęciu fazy play-off w zarządzie stwierdziliśmy, że podejmiemy wyzwanie, a pieniędzy wystarczy. Zostaje z nami tytularny sponsor, a liczymy też na pomoc miasta. Działamy w ten sposób, że zanim się czegoś podejmiemy, to mamy wszystko zabezpieczone. Wiemy, że stać nas na I ligę, ale nie będzie to największy budżet. Zobaczymy, jaki skład uda nam się skompletować, ale na pewno nie będziemy żyli ponad stan i nie zadłużymy klubu – zaznaczył Wencław.

ŁKS stał się siatkarską marką

W związku z awansem, ŁKS będzie musiał wzmocnić zespół, by bić się o coś więcej niż tylko utrzymanie. W klubie zapowiadają jednak, że zmiany nie będą duże. – To jednak nieuniknione. Chcemy wzmocnić zespół tak, by uplasować się w środku tabeli. Rozmawiamy z trenerami, na jakie pozycje potrzebujemy nowych zawodniczek. Mieliśmy jednak bardzo fajny zespół w tym sezonie, który się sprawdził. Z opinii innych trenerów wiemy, że już teraz, przy takim zestawieniu dziewczyny dałyby sobie radę w I lidze. Co prawda walczyłyby o utrzymanie, ale raczej by pozostały na zapleczu ekstraklasy. Chcemy zostawić trzon drużyny – powiedział Wencław.

Duży udział przy awansie ŁKS-u miały przede wszystkim wcześniej wspomniane Jaszewska, Wołoszyn, Łuczak i Borawska. Szczególnie pierwsza z zawodniczek, która wzmocniła drużynę w trakcie sezonu, znacznie pomogła w odniesieniu sukcesu młodego klubu. – Byłam po ciężkiej kontuzji kręgosłupa i wydawało się, że w ogóle nie wrócę do siatkówki. Łódź jest jednak moim miastem, a ŁKS moim klubem i spróbowałam powalczyć. Jak widać, dałam radę i pomogłam dziewczynom – powiedziała zawodniczka. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Jaszewska zostanie na przyszły sezon w ŁKS-ie. – Propozycje są, ale jestem po wstępnych rozmowach z prezesem i zostanę w Łodzi. Nie zamierzam robić już wielkiej kariery, a gra na najwyższym poziomie w ekstraklasie wymaga codziennych treningów i wielu wyrzeczeń. To może być dla mnie zbyt duże obciążenie fizyczne – dodała Jaszewska.

Wrócić do pięknych czasów

Wencław podkreśla, że wspólnie z prezesem klubu myślą długofalowo. Czy w swoich planach mają awans do ekstraklasy? – ORLEN Liga została teraz zamknięta i nie jest łatwo do niej awansować. Tym bardziej że na najwyższym szczeblu grają już Budowlani, a miasta nie stać na dwa kluby siatkarskie na najwyższym poziomie. Powiem więcej: uważam, że jest problem już z jedną drużyną w ORLEN Lidze i ogólnie finansowaniem sportu w Łodzi. Dla nas priorytetem będzie młodzież. Chcemy, by zawodniczki łapały doświadczenie w I lidze. Marzy nam się, by wychować taką siatkarkę, by stać ją było na grę w ekstraklasie i wówczas bardzo chętnie przekażemy ją do ekipy Budowlanych, by mogła się dalej realizować – zauważył Wencław.

O awansie ŁKS-u oczywiście wiem i bardzo cieszę się, że siatkówka w tym klubie się odrodziła. Jestem mile zaskoczony. Być może to jest właściwy tor i za parę lat wrócimy do dawnych, pięknych czasów – zakończył Jerzy Matlak.

* więcej w serwisie lodz.sport.pl
* autorem artykułu jest Maciej Nowocień (lodz.sport.pl)

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved