Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jakub Bednaruk: Niedosyt pozostaje – część 1

Jakub Bednaruk: Niedosyt pozostaje – część 1

fot. Cezary Makarewicz

AZS Politechnika Warszawska ukończył tegoroczne rozgrywki na 6. miejscu. - To i tak jest bardzo dobry wynik, jestem bardzo zadowolony z tego miejsca, ale taki niedosyt jest - mówi trener akademików Jakub Bednaruk, który podsumowuje sezon.

Politechnika zakończyła sezon na szóstym miejscu. Jesteś z tego wyniku zadowolony?

Jakub Bednaruk: Jeszcze mnie trzyma ten mecz w Olsztynie, więc nie mogę być zadowolony, skoro mógłbym mieć piąte miejsce. Ja nie wiem, ile to jeszcze czasu potrwa, bo przez dwie ostatnie noce śnił mi się ten wynik 14:10.

Właśnie się miałam o to spytać, czy śni ci się ten piąty set ostatniego meczu?



Śni mi się, śni, wczoraj nawet leżałem, o 4 w nocy się obudziłem, przypomniałem sobie akcję przy 14:13 i ten challenge nieszczęsny. Później jeszcze podzwoniłem po ludziach, którzy byli na meczu, różne są opinie na temat tej piłki, więc nie będę teraz płakał, ale w zeszłym roku nie mieliśmy szansy na piąte miejsce, a w tym roku piąte miejsce mieliśmy na wyciągnięcie ręki. To i tak jest bardzo dobry wynik, jestem bardzo zadowolony z tego miejsca, ale taki niedosyt jest.

Co do tego challenge’u to padło z twojej strony parę mocnych słów na temat sposobu jego funkcjonowania…

Z pełną stanowczością uważam ten patent za przełomowy. Wiem, że zawodnicy z innych lig zazdroszczą nam tego. Wkurzyłem się na tych dwóch młodych ludzi z nosami przy monitorach. Kamera ma prawo się przewrócić, a ekipa ma obowiązek ją postawić. Przecież mają ciągły podgląd wszystkich kamer. Widzą, że jedna nie działa, proszą sędziego o 20 sekund przerwy i naprawiają. Nie wiem, czy ulegli emocjom i pewnie gdyby nie ta akcja, nikt tego by nie zauważył, ale być może ta jedna akcja decydowała o końcowym miejscu, o pracy przez cały sezon. Dlatego byłem tak wkur….y.

Zastanawiam się, jak to robisz – to jest drugi sezon z rzędu, kiedy zajmujesz szóste miejsce, a wiadomo, jaki jest budżet klubu, jeżeli nie najniższy w lidze, to na pewno jeden z najniższych. Jaki masz na to patent?

Nie wiem, czy w ogóle jakiś patent jest, czy coś takiego istnieje. Faktycznie, ciężko było budować zespół w poprzednim sezonie, kiedy kilku zawodników, których chciałem zostawić, odeszło. Tak prawdopodobnie będzie też w tym roku, więc wszystko trzeba będzie budować na nowo. Z możliwościami, jakie mamy i będziemy mieć, pewnie nie mamy szansy na zorganizowanie chłopaków, którzy zagrali dobry poprzedni sezon albo którzy są w dobrej formie. Szukamy gości takich jak np. Juraj Zat’ko czy Adrian Gontariu, którzy albo nie grali w poprzednich latach w szóstce, albo grali gdzieś na peryferiach siatkówki i później coś kombinujemy. W zeszłym roku to wypaliło szybciej, w tym roku później, ale generalnie chodzi o to, żeby być na sam koniec zadowolonym. Nie wiem, czy w ogóle jakiś patent jest. Na pewno pewne rzeczy, które sobie ustalamy, pewne standardy zachowań w treningu czy w życiu, tego się trzymamy, bez względu na to, czy jest się juniorem, czy najważniejszym zawodnikiem. To przynosiło efekty, bo każdy jest traktowany po równo i chyba to jest ważne.

I tutaj atmosfera na pewno jest ważna.

Na pewno ciężko się buduje atmosferę, jeżeli ma się problemy finansowe, to wiadomo. Ciężko np. było w listopadzie, kiedy przegrywa się pięć meczów i trzeba trzymać atmosferę, ale z drugiej strony, patrząc na ten ostatni mecz, to chyba dobrą robotę zrobiliśmy, bo nikt się nie rozpadł, wszyscy walczyli, każdy, nieważne, czy to był rezerwowy, czy nie. To był piękny widok, więc chyba jakoś nam się udało dobrać tych ludzi. Może tu nie chodzi nawet o dobór, bo ja nie mam możliwości doboru tak jak ja bym chciał, albo pod kątem umiejętności, albo charakterologicznie. Ja biorę tych, z których widzę, że coś tam można wykrzesać, więc późnej to dostosowujemy. Wiadomo, jak to jest w grupie, są różne osoby, ale jednak na sam koniec wychodzi, że po raz kolejny nam się udało.

Wracając właśnie do tego początku sezonu, była to zupełnie inna sytuacja niż rok temu, brakowało tego podstawowego rozgrywającego, trzeba było szukać zastępstwa. To też na pewno miało jakiś wpływ na początek rozgrywek?

Na pewno tak, ale to my teraz możemy tak myśleć. Najważniejsze jest, żeby dobrze grać w play-off, oczywiście najpierw trzeba się do nich dostać. My sami sobie troszkę nerwówki wprowadziliśmy, ale też chyba czuliśmy się w pewnym momencie za pewnie. Zobaczyliśmy, że nikt nas za bardzo nie ściga i poczuliśmy się bezpiecznie, a jak zespół czuje się bezpiecznie, to wtedy takie cyrki wychodzą. Z drugiej strony zakwalifikowaliśmy się do play-off i żadnego meczu nie zagraliśmy w tej fazie słabo. Z zespołem z Bełchatowa przegraliśmy trzy mecze, ale przypominam, że wszyscy z nimi przegrali, wygrywając w sumie dwa sety, nie tylko my, i zdobyliśmy ze Skrą najwięcej małych punktów, a graliśmy naprawdę wyśmienite mecze. Później graliśmy dobre mecze z Radomiem, z Olsztynem, więc dobrze fizycznie wyglądaliśmy przez cały play-off, tylko się cieszyć. Zobaczymy, co będzie teraz, prawdopodobnie trzon zespołu będziemy zmieniać.

A ty w ogóle zostajesz w Warszawie? Na pewno jakieś oferty z innych klubów się pojawiły po takim sezonie.

Nie wiem, ja to się nie podniecam specjalnie tymi opiniami i tym, czy się jakieś oferty pojawiają. Ja miałem dwa sezony, które oceniam pozytywnie, moje szefostwo też je tak ocenia, kibice chyba też są zadowoleni, ale nie chcę się zaraz podniecać, że po dwóch sezonach będę obejmował jakieś zespoły, zmieniał i nagle szukał czegoś nowego. Ja muszę się tutaj uczyć, ten sezon dał mi dużo nowej wiedzy, a nie widzę innego miejsca na kształcenie się, bo jeżeli poradzę sobie w Politechnice, to znaczy, że dam sobie radę w innych klubach. Nie myślę na razie o odejściu, myślę bardziej o tym, że jutro jadę na mecz Wyszków – Siedlce (wywiad został przeprowadzony przed meczami w Siedlach – przyp. red.). Kombinujemy nowych zawodników z I ligi, chciałem tę pierwszą ligę przyatakować troszkę wcześniej, jeżeli będzie taka możliwość, ponieważ ci ciekawsi chłopcy już podpiszą kontrakty, a ja będę w sierpniu znowu kombinował. Nie spodziewam się telefonu od szefowej mówiącej: "masz, będziemy teraz płacić duże pieniądze", spodziewam się raczej, że powie "twórz coś".

Chciałam się właśnie podpytać o pomysły na nowe transfery.

Ja już mam ze dwa nazwiska zawodników, których bym chciał, mam ze trzech młodych chłopaków dokooptować do zespołu, mam też dwa nazwiska obcokrajowców. Wiadomo, że na pewno będziemy szukać rozgrywającego i wszystko wskazuje na to, że atakujących, dwóch nawet. Libero już na pewno nie będę szukał, bo nie ma po co. Fajnie byłoby po dwóch sezonach zmieniać klub i nagle w nowe środowisko wpadać. A tutaj poza sprawami finansowymi to mamy bardzo profesjonalnie zorganizowane życie w zespole, czyli moi współpracownicy, cały sztab, trener przygotowania fizycznego, fizjoterapeuci, lekarze, pod tym względem nie ma się czego wstydzić. Mamy to naprawdę wysokiej klasy, możemy spokojnie pokazywać nasz schemat organizacji, że tu nam się udało zrobić to naprawdę na dobrym poziomie. W ostatnich meczach nie miałem ani jednego kontuzjowanego zawodnika, żadnych problemów zdrowotnych. Było przypadkowe skręcenie kostki u Szalpuka, ale to już była sprawa wcześniejsza, no i mięśnie brzucha u Sacharewicza, ale brzuch to jest brzuch. Cieszę się, bo nieźle to jest zorganizowane, więc co ja będę szukał nowych rzeczy.

Po raz pierwszy w klubie był trener przygotowania fizycznego, któremu zresztą po jednym z meczów w play-off dziękowałeś.

Na początku musieliśmy się dotrzeć, bo nie bardzo się spotkaliśmy z jego pomysłami. To też jest taka sprawa, że ja musiałem szefową bardzo prosić o to, żeby mieć trenera przygotowania, ponieważ ja wyrywam od szefostwa każdą możliwość, ale tak to u nas jest. Ja przychodzę, proszę o różne rzeczy, czegoś nie dam rady wyprosić, innym razem coś tam dla zespołu zorganizuję. Trener od przygotowania był pierwszy raz w Politechnice, trener, który indywidualnie przygotował badania. Na początku musieliśmy się dotrzeć, bo on chciał coś innego, ja czegoś innego. Później musieliśmy się zorganizować i teraz od stycznia naprawdę zawodnicy fizycznie wyglądają bardzo dobrze. To, w jaki sposób Marcin Nowak grał dwadzieścia cztery sety, 39-latek, to też jest zasługa Michała Garnysa, ale też zasługa Roberta Kozłowskiego, naszego fizjoterapeuty, który ma smykałkę do tego, żeby chłopaków tak przygotować, żeby na sobotę byli zdrowi. Trochę nam Maciek Pawliński padał w końcówce, ale bolała go noga, zaś Marcin Nowak, który ma 39 lat i którego ja widzę tutaj czwarty sezon, to fizycznie wyglądał chyba najlepiej w tym roku na przestrzeni tych czterech lat.

Szczerze mówiąc, takiego Marcina Nowaka jak w tym sezonie to jeszcze nie widziałam. Tu już nawet nie chodzi o jego grę, bo niektóre akcje naprawdę były niesamowite, ale chodzi też o to, że się zmienił, mentalnie bardzo też trzymał tę drużynę.

Marcin wie, jaka jest jego rola w zespole i spełnia się w tym. W szatni czy w autobusie trzyma porządek, w tym roku ani razu się nie spóźnił na trening, poza tym ja zauważyłem, jaką frajdę w tym roku sprawia mu w ogóle rywalizacja i jeżeli sprawia mu to frajdę, a jest zdrowy, to niech gra dalej. Jak będzie chciał w Warszawie grać, to ja widzę dla niego miejsce, bo czasami nawet 22-latek wygląda na bardziej zmęczonego życiem niż Marcin, którego to cieszy. Ja się cieszę, że znaleźliśmy jakiś sposób porozumienia, że on mi pomaga.

Skoro jesteśmy przy zawodnikach, to chciałam się spytać o Juraja Zat’ko. W jednym z wywiadów przyznałeś, że to zupełnie inny zawodnik niż Fabian Drzyzga, który miał dużą swobodę, on sobie wymyślał, jak zagra, natomiast Juraja, cytuję: "przez cały mecz trzeba prowadzić za rączkę". To trzymanie za rączkę chyba jednak przyniosło efekty?

Jurek się o to na mnie obraził z tego względu, że zawodnicy nie lubią, jak się mówi, że trzeba ich prowadzić za rączkę, a niestety z Jurkiem trzeba było tak w tym roku, bo na przykład to rozwiązywanie końcówek albo sytuacji stresowych nie było moim zdaniem najbardziej optymalne. Często Marcin na boisku czy ja mu podpowiadałem co grać mniej więcej. Ja w zeszłym roku miałem Fabiana, który miał dużo swobody, ale też widziałem, że on ma jakiś styl i tego stylu się trzymał, ja go wspierałem w tym, a w tym roku musieliśmy ten styl dopiero wypracować. To, co w tym roku zrobiliśmy z Jurkiem, jaką pracę wykonaliśmy, jakim on był człowiekiem we wrześniu, kiedy do nas przyjechał, a jakim jest teraz, to jestem bardzo zadowolony z tej pracy.

Kolejne moje pytanie będzie dotyczyło atakujących – na początku to Gontariu był raczej tym pierwszym, a potem to już chyba było wymiennie, raz zaczynał Gontariu, raz Adamajtis.

Jeżeli chodzi o atakujących, to na pewno lepszym zawodnikiem był na początku Adi. Dla Pawła Adamajtisa to jest drugi sezon w PlusLidze i ja to widzę, że rzadko pierwszoligowy zawodnik przestawia się w pierwszym roku na granie plusligowe, bo to jest inna siatkówka, inny przeciwnik, inna presja, dochodzi mnóstwo taktyki. My powiększyliśmy wachlarz zagrań Adamajtisa o dwieście procent, on był dobrym zawodnikiem, jak przyszedł, ja lubię dostawać zawodników od Sławka Gierymskiego, bo on robi świetną robotę w pierwszej lidze i to widać w finale. My musieliśmy mu pokazać wiele innych rzeczy, bo on był bardzo fizycznym i jednostronnym siatkarzem, a ten wachlarz mu się powiększał, a później od grudnia to sprawdzałem w tygodniu, który lepiej wygląda. Teraz na przykład zagrałem ostatni mecz z Adim, bo widziałem, że lepiej się prezentuje. Tylko i wyłącznie sprawy formy w tygodniu decydowały u mnie, kto gra, a z drugiej strony to nie są tacy zawodnicy, którzy grają tylko od początku albo grają tylko jak wchodzą, to są zawodnicy, na których w każdym momencie można liczyć, więc ja sobie tylko decydowałem, który mi będzie bardziej pasował i z obu jestem zadowolony. Adi Gontariu, który zeszły sezon połowę zagrał we Francji, później miał zerwany kontrakt, potem połowę sezonu zagrał w Konstancy, tak szukał tego miejsca, ale na pewno bardzo nam się przydał, to taki bardzo emocjonalny zawodnik, a Adamajtis, jeżeli teraz podpisze nowy kontrakt w innym klubie, to ja się będę cieszył, że wyciągnąłem chłopaka, o którym nikt nie wiedział. Mnie nawet mój ojciec pytał się po roku, czy on jest z Grecji czy z Łotwy, więc to był taki dosyć nieznany zawodnik, a teraz już sobie jakąś tam markę wyrobił.

O Szalpuka nie ma się chyba co pytać – morze atramentu wylano na temat tego chłopaka, a jest to na pewno największe zaskoczenie sezonu?

Oczywiście pojawiły się achy i ochy, komentarze, że jest fantastyczny, że to następca Bartosza Kurka, różne takie głupoty, ale muszę stwierdzić, że kompletnie nie zauważyłem, że ten chłopak w ogóle nie daje odczuć, że jest jakieś zamieszanie wokół niego. Cały czas jest skromny, pracowity, nie ma żadnych problemów wychowawczych z 19-latkiem, który też jest emocjonalny. Ja walczę z jedną rzeczą u niego – on bardzo szybko bierze do siebie każdy błąd, nie jest w stanie o nim zapomnieć, dostanie asa przy stanie 1:1 i on pamięta to do wyniku 10:10, a że ja się przyjaźnię z jego rodzicami, to on jeszcze wraca do domu i po treningu pamięta, że dwa asy w łeb dostał. Bardzo to rozpamiętuje i nad tym pracowaliśmy bardzo dużo, nad tym uśmiechem, nad tą głową podniesioną do góry, bo tamto tylko przeszkadzało i jak się pozbędzie tego, to będzie materiał na gracza wielkiego kalibru, ale to przede wszystkim dlatego, że jemu palma nie odbiła, bo to może być tak, że niejeden 19-latek przeczyta, jakim jest wielkim zawodnikiem, i powie, że teraz pójdę do Skry albo do Rzeszowa, a on nie. On chce trenować, chce grać, bardzo mu zależało na tym, żeby pojechać z nami na ten piąty mecz do Olsztyna. To jest naprawdę fajny chłopak i ja się śmieję, że jak stary Drzyzga mnie trenował, to mały Fabian latał po sali, podawał piłki, a potem miałem jego syna na treningu. Latał po sali mały Szalpuk, kiedy graliśmy w Legii Warszawa razem ze starym Szalpukiem, to małe biegało gdzieś, teraz go prowadzę. Cieszy mnie to.

Zobacz również:
Jakub Bednaruk: W tym sezonie instynkt mnie nie zawiódł – część 2

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved