Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Trenerski debiut marzenie Miguela Falaski

Trenerski debiut marzenie Miguela Falaski

fot. Joanna Skólimowska

O takim debiucie marzy każdy z trenerów. Miguel Falasca w swoim pierwszym sezonie w roli szkoleniowca zdobyło mistrzostwo Polski. - Marzy mi się taki początek jak u Miguela - powiedział niedawno Stephane Antiga, selekcjoner reprezentacji Polski.

Początki na pewno nie były łatwe. Po kiepskim sezonie 2012/2013 było już pewne, że w drużynie dojdzie do prawdziwej rewolucji. Klub pożegnał się z kilkoma zawodnikami i zaczął budowę drużyny niemal od początku. Do Bełchatowa przyszło aż siedmiu nowych zawodników, a o powrót na szczyt zespół miał walczyć pod batutą „żółtodzioba” Miguela Falaski. Hiszpan, były rozgrywający PGE Skry, akurat zakończył karierę zawodniczą i nawet chciał nieco odpocząć od siatkówki… kiedy do akcji wkroczył prezes PGE Skry Konrad Piechocki. Wystarczył jeden telefon i Falasca stawił się w Bełchatowie, już w nowej roli.

Wątpliwości było na pewno sporo. Tak naprawdę nikt nie wiedział, czy eksperyment wypali. Po cichu mówiło się, że sukcesem będzie już awans do najlepszej czwórki PlusLigi. Nikt nie oczekiwał od Hiszpana cudów. Dostał czas i spokój, jakże cenne dla początkujących (i nie tylko) trenerów. Rozpoczęła się budowa nowej PGE Skry.

Współpraca na linii trener-zawodnicy od początku układała się wzorcowo. Na efekty tej symbiozy nie trzeba było długo czekać. Już w sparingach bełchatowianie rozstawiali po kątach kogo chcieli. – Miguel cały czas nam powtarza, że za każdym razem, kiedy gramy, musimy wygrywać – powiedział po jednym z meczów towarzyskich Facundo Conte. To zdanie powtarzali wszyscy siatkarze, bez wyjątku. Ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, kibice zaczęli sobie obiecywać po tym sezonie więcej. Nie zawiedli się.



PGE Skra w cuglach wygrała PlusLigę i całkowicie zasłużenie wróciła na tron. Pod wodzą hiszpańskiego szkoleniowca zawodnicy nabrali, jakże niezbędnej w sporcie, pewności siebie. – Przy nim uwierzyłem w siebie. Zawsze od nas dużo wymaga, ale każdy jest zadowolony – powiedział Jędrzej Maćkowiak. Siatkarze za swoim szkoleniowcem rzuciliby się w ogień, a on za nimi. – Czujemy się dobrze nie tylko na boisku, ale również poza nim – mówił Paweł Zatorski. Miguel Falaska stworzył prawdziwy kolektyw.

Przy Falasce każdy z zawodników dostał skrzydeł. Mariusz Wlazły powrócił na swoją nominalną pozycję i prezentował się jak na kapitana przystało – doskonale. Nicolas Uriarte stał się najlepszym rozgrywającym naszej ligi i prawdziwym mózgiem drużyny. Kiedy Miguel przychodził do polskiej ligi, potrzebował roku, aby zaaklimatyzować się w drużynie i pokazać pełnię swoich możliwości. Argentyńczyk z miejsca stał się dyrygentem drużyny. Wskazówki od swojego trenera, byłego rozgrywającego, musiały być bezcenne. Hiszpan idealnie poukładał te klocki. W jego układance każdy był ważny, każdy wnosił coś do drużyny. – Marzy mi się taki początek jak u Miguela – powiedział niedawno Stephane Antiga, selekcjoner reprezentacji Polski. Trudno się z Francuzem nie zgodzić.

źródło: skra.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved