Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Status quo zachowany – podsumowanie sezonu Budowlanych Łódź

Status quo zachowany – podsumowanie sezonu Budowlanych Łódź

fot. orlenliga.pl

Zespół Budowlanych Łódź z roku na rok spisuje się coraz gorzej i kibice ciągle liczą, że ta tendencja się odwróci. Po udanej pierwszej połowie fazy zasadniczej łodzianki liczyły na poprawę wyniku sprzed roku, ale ostatecznie skończyły sezon na siódmej pozycji.

Po niezwykle udanym debiucie w ORLEN Lidze i zajęciu czwartego miejsca oraz zdobyciu Pucharu Polski łódzkie Budowlane przez dwa kolejne sezony kończyły swoje występy w drugiej połówce tabeli, zajmując odpowiednio szóste i ósme miejsce. Rok temu wprawdzie uplasowały się o oczko wyżej, ale po raz kolejny przegrały wszystkie mecze fazy play-off. Sezon 2013/2014 miał być przełomowy. Nowym trenerem łodzianek został Adam Grabowski, który po zdobyciu mistrzostwa Polski z Atomem Treflem Sopot miał tchnąć nowe życie w łódzki zespół. Także pozyskanie nowego sponsora tytularnego dawało nadzieję na odbudowanie potęgi, jaką stanowił klub z Łodzi w swoim debiutanckim sezonie. – Od dwóch lat, od 2011 roku, kiedy ze sponsorowania tytularnego wycofała się firma Organika, trwały poszukiwania – mówił na konferencji prasowej poświęconej podpisaniu sponsorskiego kontraktu z firmą BeefMaster, prezes Budowlanych Łódź, Marcin Chudzik. Kolejnym krokiem było więc skompletowanie składu na nowy sezon. W historii rozgrywek ORLEN Ligi niejednokrotnie potwierdziło się, że włodarze Budowlanych Łódź mają szczęście do odkrywania prawdziwych perełek na rynku transferowym. Katarzyna Zaroślińska, Helene Rousseaux czy Courtney Thompson – to siatkarki, które stanowiły o sile zespołu w kolejnych sezonach. Tym razem pozyskano siatkarki, które w swoich dotychczasowych drużynach występowały głównie w roli rezerwowych, ale trener Grabowski dostrzegał w nich duży potencjał. Do Budowlanych Łódź dołączyły Natalia Nuszel, Noris Cabrera, a także Anita Kwiatkowska, czyli zawodniczki, które miały już okazję pracować z nowym szkoleniowcem Budowlanych Łódź, czy to w Sopocie, czy w Stali Mielec. O miejsce na pozycji rozgrywającej miały rywalizować Ewa Cabajewska i Magdalena Śliwa. Jako ostatnie do zespołu dołączyły Ukrainka Olga Trach i Kanadyjka Tabitha Love. Szczególnie wobec tej drugiej oczekiwania były bardzo duże. – Mam nadzieję, że będzie to wiodąca zawodniczka, bardzo bym tego chciał, ale nie mamy pewności, czy tak będzie – mówił przed sezonem Adam Grabowski. U boku bardziej doświadczonych zawodniczek doświadczenie zdobywała Martyna Grajber, dla której był to debiut w ORLEN Lidze.

Tuż przed początkiem sezonu zespół Budowlanych Łódź dobrze zaprezentował się na turnieju w Belgii, zajmując w nim trzecią lokatę, a także w dwóch meczach sparingowych z Legionovią Legionowo (w obu padł remis 2:2 – przyp. red.). Pierwszymi ligowymi rywalkami łodzianek były bielszczanki. Budowlane wprawdzie nie zdołały sprawić niespodzianki i przegrały po pięciu setach w Bielsku-Białej, ale potwierdziły swoje wysokie aspiracje w kontekście kolejnych spotkań. Bardzo szybko jednak, już w drugim meczu sezonu ORLEN Ligi dla drużyny z Łodzi, siatkarki wrocławskiego Impelu, zwyciężając 3:0, ostudziły apetyty łódzkich kibiców, ujawniając wszystkie mankamenty w grze podopiecznych Adama Grabowskiego. Kolejny pojedynek z ekipą z Piły był pierwszym, w którym to łodzianki stawiane były przez ekspertów w roli faworytek. Jednak kolejne kontuzje, z którymi borykał się zespół, nie pozwalały mieć pewności co do rezultatu tego starcia, ze składu „wypadły” Sylwia Pycia, Dorota Ściurka i Aleksandra Sikorska. Choć wiele elementów nie funkcjonowało w meczu z pilankami tak, jak powinno – cel został zrealizowany i pierwsze punkty w sezonie powędrowały na konto Budowlanych Łódź. Po meczu z Chemikiem Police okazało się, że kontuzja Aleksandry Sikorskiej jest poważniejsza niż zakładano i zawodniczka musiała pauzować niemal do końca sezonu.

W kolejnych tygodniach łodzianki konsekwentnie pięły się w górę tabeli. Zwycięstwo nad Pałacem Bydgoszcz i szczególnie cenna wygrana w Arenie Legionowo w pełnym zwrotów akcji meczu sprawiły, że łodzianki oddaliły się od strefy spadkowej i nieco spokojniej mogły przystępować do kolejnych spotkań. Wydawało się także, że trener Adam Grabowski w końcu odnalazł optymalne ustawienie dla swoich podopiecznych, a Tabitha Love została przesunięta z pozycji przyjmującej na atak. Łodzianki kontynuowały swoją dobrą grę, opartą przede wszystkim na walecznej postawie w obronie i wysokim bloku. Zespół z Łodzi sprawił sensację, zwyciężając z MKS Dąbrowa Górnicza, a pokonanie drużyny z Muszyny na nowo rozbudziło apetyty kibiców. Pewnym cieniem na grze Budowlanych kładły się wysoko przegrane partie, w których często łodzianki nie przekraczały granicy 15 punktów. Na półmetku sezonu Budowlani Łódź z dorobkiem 14 punktów plasowali się na piątym miejscu w tabeli, jednak bielszczanki wyprzedzały łódzką ekipę jedynie dzięki lepszemu bilansowi setów.



W rewanżowym pojedynku z ekipą prowadzoną przez Mirosława Zawieracza łodzianki miały już zwycięstwo „w garści”, ale nagle oddały inicjatywę i przegrały to spotkanie 2:3. Kolejna porażka we Wrocławiu sprawiła, że mecz z Naftą Piła miał być papierkiem lakmusowym dla łodzianek. Pilanki podbudowane ogromną sensacją, jaką była wygrana z Chemikiem Police, nie wykorzystały jednak swojej szansy i po tie-breaku schodziły z boiska pokonane. Łodzianki od tej pory wyraźnie przegrywały wszystkie mecze z wyżej notowanymi rywalkami, a styczniowe zwycięstwo z Legionovią Legionowo na własnym terenie było ich ostatnim w sezonie… Jednym z największych rozczarowań był występ Budowlanych Łódź w Pucharze Polski. – Te mecze, które do tej pory rozegrałyśmy, pomogły nam w zgraniu, ułożeniu naszej gry. Na pewno wygląda ona już zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu. Mam nadzieję, że przełoży się to również na mecze Pucharu Polski – mówiła przed starciami z PTPS-em Piła Anita Kwiatkowska, atakująca łodzianek. Dotkliwa porażka na 0:3 w Pile nie dawała jednak dużych nadziei na awans do kolejnej rundy i Budowlani Łódź bardzo szybko pożegnali się z rozgrywkami o Puchar Polski. Łodzianki nie potrafiły odbudować swojej gry zarówno w spotkaniu z dąbrowiankami, jak i muszyniankami, przez co spadały na coraz niższe pozycje w ligowej tabeli. – Zagrałyśmy bardzo słabo. Ta nasza gorsza dyspozycja ciągnie się za nami od kilku meczów – mówiła po jednym ze spotkań Sylwia Pycia. W rywalizacji play-off z sopociankami nie dawano siatkarkom z Łodzi większych szans i boisko potwierdziło, że te przewidywania były słuszne. Prawdziwym celem dla zespołu prowadzonego przez Adama Grabowskiego miało być zajęcie piątego miejsca, które dawałoby szansę na grę w europejskich pucharach. Nie pomogły jednak kolejne rozmowy z zawodniczkami i Budowlane dwukrotnie musiały uznać wyższość podopiecznych Bogdana Serwińskiego. Wydawało się, że jesteśmy w stanie zakończyć sezon na wyższej pozycji niż siódma. Niestety, kibice i zarząd nie mogą być zadowoleni. Oczywiście miałyśmy lepsze i gorsze momenty, ale więcej było tych słabszych chwil – oceniła po zakończonym sezonie Agata Durajczyk, jedyna z łodzianek, która otrzymała powołanie do kadry narodowej. Receptą na lepsze wyniki Budowlanych Łódź mogłoby być szkolenie młodzieży, warto więc może przytoczyć słowa Marcina Chudzika, które padły jeszcze przed rozpoczęciem minionego sezonu. – Chcielibyśmy, żeby juniorki trenowały już tutaj, w Atlas Arenie, z profesjonalnym sztabem. Niestety to szkolenie w Łodzi jest zaniedbane i nie wyławiamy tych talentów. Mam nadzieję, że za 3-4 lata doczekamy się łódzkich dziewczyn na parkietach ORLEN Ligi. Czy tak się stanie? Na razie żadnych przesłanek w tym kierunku nie ma, a przecież już czas budować zespół na kolejny sezon…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved