Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Silesia już w II lidze, Dębowianka jeszcze powalczy

Silesia już w II lidze, Dębowianka jeszcze powalczy

fot. archiwum

Po rocznej nieobecności siatkarki Silesii Volley II wracają na parkiety drugiej ligi. Mysłowiczanki awans wywalczyły w Tychach. Szanse zachował także zespół z Dębowca, który powalczy w barażach z MKS-em Dąbrowa Górnicza.

W ostatni weekend kwietnia w Tychach rozegrany został jeden z czterech turniejów finałowych o awans do II ligi. Po wycofaniu się zespołu Spartakusa Lniano o awans biły się trzy drużyny ze Śląska: Silesia Volley Mysłowice, UKS Dębowianka Dębowiec i gospodynie, TKS Tychy. Przez trzy dni rozgrywek nie zabrakło emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji, jednak finalnie awans wywalczyły faworytki z Silesii.

Początek z przytupem

Zarówno siatkarki z Dębowca, jak i z Mysłowic od początku sezonu nie ukrywały swoich drugoligowych aspiracji. Pewne zwycięstwa w grupach, pozycje lidera i awans do turnieju finałowego o mistrzostwo III ligi tylko potwierdzały wysoką formę zawodniczek obu zespołów. W ostatecznym rozrachunku lepsze okazały się podopieczne Rafała Kalinowskiego, które mimo porażki z ekipą z Radzionkowa uplasowały się na najwyższym stopniu podium i mogły cieszyć się ze złotych medali ligi wojewódzkiej. Siatkarki z Dębowca zakończyły turniej na trzeciej pozycji, ale to dało im szansę na dalszą walkę o upragniony awans.



Z półfinałów do… wspólnego finału

Półfinały zespoły z Mysłowic i Dębowca zakończyły odpowiednio na drugiej i pierwszej pozycji i… spotkały się po raz kolejny, tym razem w bezpośredniej walce o przepustkę do gry w drugiej lidze. Stawkę uzupełniła drużyna z Tychów, która wykorzystała niezgłoszenie się do rozgrywek zespołów z innych województw.

Z nieba do piekła i z piekła do nieba za sprawą tyszanek

Gdy w premierowej odsłonie pierwszego spotkania mysłowiczanki pewnie pokonały rywalki z Tychów do 22, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Podopieczne Krzysztofa Pałki nie zamierzały jednak poddać się bez walki i kolejną partię wygrały 25:23. Trzecia odsłona to już pełna dominacja Silesii, ale w czwartej po raz kolejny tyszanki się postawiły, co zaowocowało emocjonującą końcówką. Ostatecznie więcej chłodnej głowy zachowały przyjezdne, które zwyciężyły 26:24 i 3:1 w całym meczu.

Drugie spotkanie pokazało, jak wyrównane są zespoły z Dębowca i Mysłowic. Te pierwsze, po dwóch wcześniejszych porażkach z ekipą Silesii, chciały się wreszcie zrewanżować, z kolei drugie – przypieczętować awans do II ligi. Początek spotkania był bardzo zacięty, ale skuteczniejsze na siatce były podopieczne Włodzimierza Habarty i to one prowadziły w setach 2:0. Trzecia partia przyniosła zdecydowanie najwięcej emocji, bowiem gdy mysłowiczanki przegrywały już 1:8… wykluczenie otrzymał ich szkoleniowiec, Rafał Kalinowski. Jak później przyznał, musiał „wstrząsnąć zespołem”, gdyż od tego momentu silesianki zaczęły grać sprytniej, a co za tym idzie skuteczniej, i dogoniły przeciwniczki przy stanie 17:17. Siatkarki z Mysłowic nie zmarnowały tej szaleńczej pogoni i wygrały seta 25:22, a idąc za ciosem także kolejnego, 25:21. Po wyrównanym początku w decydującej partii, przy zmianie stron dwupunktową przewagę zdołały uzyskać podopieczne Rafała Kalinowskiego, jednak chwila dekoncentracji spowodowała, że na prowadzenie wysunęły się siatkarki z Dębowca. Końcówka to walka punkt za punkt, jednak mniej błędów własnych popełniły zawodniczki trenera Habarty i to one cieszyły się ze zwycięstwa. – Po nieudanym meczu z Dębowcem czułam niedosyt i sportową złość, ponieważ zabrakło dosłownie kilku punktów do najważniejszej wygranej w sezonie – mówiła po spotkaniu atakująca mysłowickiej ekipy, Angelika Tomanek. Cały czas myślałam, co było nie tak i gdzie popełniłyśmy błąd, chciałam za wszelka cenę to poprawić, lecz było za późno i mogliśmy tylko mówić co by było gdyby – opowiadała siatkarka. – Tak czy owak było to dobre widowisko z obu stron, tylko że niestety to my musiałyśmy pogodzić się z przegraną. Mimo wszystko nic nie stawia na nogi bardziej niż porażka – dodała.

W trzecim dniu po przeciwnych stronach siatki stanęły drużyny z Dębowca i Tychów. Biorąc pod uwagę wynik sobotniego spotkania, każdy z zespołów miał o co walczyć, gdyż jeszcze każdy mógł zakończyć turniej na pierwszej pozycji. Spotkanie lepiej otworzyły podopieczne Włodzimierza Habarty, wygrywając pierwszego seta 25:22, jednak gospodynie nie złożyły broni i pewnie wygrały dwie kolejne partie. Podrażnione przyjezdne nie dały szans rywalkom w czwartej odsłonie i zwyciężając 25:18, doprowadziły do tie-breaka. Mimo że w tym momencie tyszanki straciły już szansę na awans, nie straciły woli walki. Podopieczne Krzysztofa Pałki po emocjonującej końcówce wygrały 15:13, co dało mysłowiczankom bezpośredni awans do drugoligowych rozgrywek. Atakująca tyskiej ekipy, Monika Szynczewska, zapytana o ewentualne mysłowicko-tyskie układy z uśmiechem odparła. – Układy? Nie chcemy przegrywać u siebie, taki jest układ.

Z przebiegu rywalizacji zdecydowanie najbardziej zadowolone mogą być siatkarki Silesii Volley II, które po długim i wyczerpującym sezonie będą miały zasłużony odpoczynek. – Spotkała nas niesamowita niespodzianka, gdyż mimo porażki z Dębowianką udało nam się awansować do II ligi – mówiła zaskoczona i szczęśliwa Angelika Szostok. – Jestem przeszczęśliwa, gdyż w końcu udało nam się zrealizować cel założony przed sezonem. Co więcej, wywalczony awans jest w pewnym sense otarciem łez po nie do końca udanym występie w mistrzostwach Polski juniorek – podsumowała przyjmująca mysłowickiej drużyny. – Z uśmiechem na twarzy możemy zakończyć ten bardzo długi i, przede wszystkim, męczący sezon i wreszcie trochę odpocząć – dodała.

Nie da się ukryć, że największymi wygranymi tego turnieju są mysłowiczanki, jednak ani siatkarki z Dębowca, ani z Tychów nie mogą zaliczyć tego turnieju do nieudanych. Podopieczne Włodzimierza Habarty powalczą jeszcze w barażach z MKS-em Dąbrowa Górnicza o prawo gry w II lidze i z pewnością nie są w tej rywalizacji bez szans. Z kolei tyszanki udowodniły sobie i swoim kibicom, że w siatkówkę grać potrafią. Tym razem szczęście uśmiechnęło się do siatkarek Rafała Kalinowskiego, ale jak to mówią – szczęście sprzyja lepszym.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved