Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > ORLEN Liga uratowana – podsumowanie sezonu PGNiG Nafty Piła

ORLEN Liga uratowana – podsumowanie sezonu PGNiG Nafty Piła

fot. Bogusław Krośkiewicz

Chaos na początku sezonu, zmiana trenera po czterech ligowych kolejkach, niespodziewane wygrane z faworytami, nieudana pogoń za ósemką i w końcu walka o utrzymanie zakończona sukcesem - tak wyglądał sezon w wykonaniu siatkarek Nafty Piła.

Zespół PTPS-u Piła sezon 2013/2014 zakończył na 6. pozycji, a do nowego sezonu przystąpił pod wodzą Dariusza Luksa, którego sztab szkoleniowy wzmocnił Dominik Kwapisiewicz. Trudno nie rozpocząć analizy ubiegłego sezonu drużyny pilskiej od polityki transferowej. Pilanki przede wszystkim musiały zmierzyć się z odejściem podstawowych środkowych – Moniki Martałek oraz Małgorzaty Lis, które wybrały ofertę zespołów z Wrocławia i z Bielska-Białej. Doszło również do roszady na pozycji libero, choć należy przyznać, że Marta Kuehn-Jarek to gwarancja solidnego przyjęcia i obrony, zatem odejście Katarzyny Wysockiej nie odbiło się aż tak na formie zespołu. Niestety, w niektórych przypadkach mieliśmy jednak do czynienia z transferami  „last minute”, które okazały się dość kosztowne w skutkach. Takim posunięciem na pewno było zakontraktowanie Kanadyjki Tricii Mayby, która do tej pory zdobywała szlify w ligach uniwersyteckich, a w Pile miała po raz pierwszy styczność z ligą profesjonalną. Jak się okazało, przepaść ta była zbyt duża i z Kanadyjką pożegnano się jeszcze w trakcie sezonu po siedmiu kolejkach, sprowadzając na jej miejsce z I ligi obiecującą Magdaleną Hawryłę. W dość dziwnych okolicznościach, głównie na łamach prasy, dyskutowano o powrocie Tijany Malasević, którą w Pile chcieli ujrzeć wszyscy z wyjątkiem samej zawodniczki. Telenowela wokół jej kontraktu zakończyła się dość szybko wraz z parafowaniem umowy w czeskim Agelu Prostejov. Innymi zawodniczkami, które zasiliły zespół z Piły, były środkowa Faimie Rose Kingsley, przyjmujące Agata Babicz oraz Coleen Ward, a także środkowa z Azerbejdżanu Anna Kudakowa. Obserwując cały sezon, trudno jednak pokusić się o stwierdzenie, że któraś z zawodniczek zagranicznych okazała się transferową rewelacją. Gra pilskiego zespołu opierała się głównie na Polkach, a „stranieri” okupowały raczej role drugoplanowe.

Pilanki spisywały się dobrze w turniejach przedsezonowych. Trzecie miejsce w Jarocinie sugerowało, że być może pilanki nie będą walczyły o strefę medalową, ale spokojnie mogą pokusić się o środek tabeli. Przegrane zespołu w konfrontacji z Impelem Wrocław oraz Chemikiem Police 0:3 było na pewno mało satysfakcjonujące dla zespołu, ale rezultat taki był wkalkulowany. Dalsze przegrane z zespołem z Łodzi, ale przede wszystkim dotkliwa porażka z dość młodym zespołem z Bydgoszczy spowodowały w Pile trzęsienie ziemi, bowiem PGNiG Nafta po czterech kolejkach zajmowała ostatnie miejsce w tabeli. Już wcześniej z posadą szkoleniowca pożegnał się trener Dariusz Luks, który zrezygnował z prowadzenia zespołu. Jego miejsce zajął Wiesław Popik – doświadczony szkoleniowiec uspokajał i apelował o cierpliwość, ale przyzwyczajona do sukcesów i świetlanej przyszłości pilska publiczność oczekiwała rezultatów. Przełamanie przyszło w spotkaniu z Legionowem, w którym pilanki odniosły zwycięstwo 3:2. – Dziękuję kibicom, którzy wierzą w nas mimo porażek. My cały czas w siebie wierzymy. Nie zaczęliśmy tego meczu za dobrze, ale cieszę się, że zespół zaczął walczyć. Dziewczyny muszą walczyć o każdą piłkę. Na pewno będą nam się zdarzały przestoje, bo mamy zespół słaby pod względem technicznym – analizował sceptycznie pierwszą wygraną szkoleniowiec. Patrząc na dalsze poczynania podopiecznych, można przypomnieć sobie jedną ze scen polskiego filmu, w którym główna aktorka wypowiada zdanie „Jak kochać to księcia, jak kraść to miliony”. Parafrazując to zdanie w kontekście zespołu z Piły, można przegrać z młodzieżowym zespołem z Bydgoszczy, aby następnie sensacyjnie odprawić z kwitkiem tuzy z Wrocławia oraz Polic. W obu przypadkach należy powiedzieć, że o wygranej zadecydowała przede wszystkim fantastyczna dyspozycja podopiecznych trenera Popika, którego praca zaczęła przynosić pierwsze efekty.

Powoli zaczęła również krystalizować się szóstka zespołu z grodu Staszica. Główną reżyserką gry została Emilia Kajzer, wspomagana przez przyjmującą Darię Paszek grającą po równo z Agatą Babicz. Niepodważalne miejsce w szóstce miała Joanna Kuligowska, ale młode koleżanki w trakcie sezonu „zaatakowały” i jej pozycję. Natomiast najciekawsza rywalizacja rozgrywała się na pozycji atakującej, gdzie o palmę pierwszeństwa toczyły walkę Magdalena Wawrzyniak oraz Natalia Krawulska. W spotkaniach z Chemikiem Police oraz z Impelem Wrocław z dobrej strony pokazała się Agata Babicz, której trudno uwierzyć było w końcowy rezultat. – Dla nas to też był pewnego rodzaju szok. Ja dalej nie jestem w stanie uwierzyć, że wygrałyśmy z Chemikiem Police. Mam nadzieję, że teraz będziemy „zbierać” punkty w każdym meczu. Będziemy się bardzo starały, aby tak było. Wiadomo, że brakuje nam tych punktów i musimy je zdobywać. Zwycięstwo nad zespołem z Legionowa było swego rodzaju promykiem nadziei i dało pilankom przez moment ósme miejsce, ale ostatnia kolejka pokazała układ w ligowej tabeli. Zwycięstwo zespołu z Legionowa nad ekipą z Bydgoszczy oraz przegrane w końcówkach spotkanie ostatniej kolejki w Bielsku dało pilankom ostatecznie dziewiąte miejsce po rundzie zasadniczej, co oznaczało udział w play-out.



Dominacja zespołu z Piły w pierwszej fazie play-out nie podlegała żadnej dyskusji, a rezultat 4:0 w kolejnych spotkaniach z rywalem znad Brdy tylko zarysował dzielącą oba zespoły różnicę. – Bardzo się cieszę, że ta rywalizacja skończyła się 4:0, bo nie wiadomo, jak by to było, jakbyśmy przegrały chociaż jeden mecz, bo Pałac potrafi walczyć i gdyby poczuł smak zwycięstwa, to na pewno by nie odpuścił. Jestem bardzo zadowolona, że zagrałyśmy w pełni skoncentrowane i dałyśmy z siebie 100 procent – mówiła po meczu Joanna Kuligowska, kapitan PTPS-u, która jest wychowanką zespołu z Bydgoszczy. Okazało się jednak, że kolejnym rywalem pilanek będzie nieobliczalna drużyna z Krosna, która w finale uległa zespołowi z Ostrowca Świętokrzyskiego. Kiedy wydawało się po dwóch spotkaniach rozegranych w Pile, że ostatnie spotkanie w Krośnie jest formalnością, zespół Karpat niespodziewanie postawił znaczny opór i prowadził na własnym terenie już 2:0. Tutaj jednak przemówiło doświadczenie zawodniczek z ekstraklasy, które nie tylko wygrały dwie kolejne partie, ale i piątego seta rozstrzygnęły na swoją korzyść, zwyciężając w całej serii spotkań barażowych 3:0. Tym samym zagwarantowały sobie utrzymanie w ORLEN Lidze w kolejnym sezonie.

Podsumowując sezon w wykonaniu pilanek, warto zwrócić uwagę na trzy aspekty. Jak już wspomnieliśmy, pilanki zapłaciły wysoką cenę za nieudaną politykę transferową oraz zakontraktowanie zawodniczek, dla których ORLEN liga okazała się zbyt dużym wyzwaniem. Poniekąd było to spowodowane chaosem organizacyjno-finansowym, a dopiero pojawienie się możnego sponsora PGNiG wprowadziło w szeregi zespołu spokój i koncentrację na stronie wyłącznie sportowej. Słuszną decyzją okazało się sprowadzenie do Piły szkoleniowca Wiesława Popika, która żelazną dyscypliną oraz ciężką pracą dodał nowego impulsu do walki o ligowe trofea. Na pogoń punktową oraz korektę taktyki z uwagi na popełnione wcześniej błędy oraz wspomniane transfery było już niestety za późno, stąd obecny rezultat należy traktować jako bazę pod kolejny sezon.

Ważnym jednak aspektem pomimo dość przeciętnego sezonu zespołu z Piły i spadku w ligowej tabeli aż o trzy miejsca w porównaniu do sezonu 2013/2014 jest indywidualna dyspozycja siatkarek. Powoli mamy do czynienia bowiem z prawdziwą kuźnią talentów nad Gwdą, a uznanie w oczach selekcjonera kadry Piotra Makowskiego znalazły aż dwie siatkarski z Piły: przyjmująca Daria Paszek oraz rozgrywająca Emilia Kajzer. Jaka przyszłość czeka zespół pilskiej Nafty? Solidna myśl trenerska w osobie trenera Popika jest gwarantowana. Wystarczy wyciągnąć wnioski z poprzedniego sezonu i kilka polskich perełek siatkarskich wzmocnić zawodniczkami doświadczonymi, dla których głównym wyzwaniem nie będzie jak w tym sezonie debiutem, możliwością zdobycia pierwszego kontakt z seniorską siatkówką oraz przegrana rywalizacja z koleżankami, które niedawno grały jeszcze w kategoriach juniorskich. Kluczowe będzie na pewno wsparcie organizacyjne. Wszystko wskazuje na to, że możny sponsor pozostanie nadal wierny, co może zwiastować renesans pilskiej siatkówki. Nadzieja, że złote czasy wrócą do Piły, a siatkarki będą ponownie walczyć o zaszczytne tytuły, na pewno w tym mieście nie umarła.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved