Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Młodzież nie dała rady – podsumowanie sezonu Pałacu Bydgoszcz

Młodzież nie dała rady – podsumowanie sezonu Pałacu Bydgoszcz

fot. Cezary Makarewicz

W szeregach bydgoskiego Pałacu, podobnie jak w zeszłym roku, znajdowało się wiele młodych zawodniczek. W ubiegłym sezonie siatkarki znad Brdy zdołały zakwalifikować się do fazy play-off, teraz nie walczą już nawet o utrzymanie, ale o ponowny awans.

Tuż przed sezonem 2013/2014 zespół Pałacu Bydgoszcz przeszedł niemałą rewolucję. Drużynę opuściło aż dziesięć zawodniczek, między innymi najważniejsze ogniwa – Rachel Adams i Anna Grejman. Dodatkowym osłabieniem okazała się być długa absencja Zuzanny Czyżnielewskiej, która z powodu operacji barku na parkiecie pokazała się dopiero w meczach fazy play-out. Włodarze klubu dwoili się i troili, aby załatać dziury i pozyskać zawodniczki, które będą w stanie grać na najwyższym poziomie, jednak z powodu niskiego, w porównaniu z innymi drużynami, budżetu mieli ograniczone możliwości transferowe. W związku z tym w szeregach bydgoskiej drużyny występowało wiele młodych siatkarek, które były jedynie wspomagane doświadczonymi zawodniczkami, takimi jak Agata Karczmarzewska-Pura, Jana Sawoczkina czy Katarzyna Wysocka. Czy taka mieszanka mogła być przepisem na sukces? – Na pewno będziemy ambitnym i walczącym zespołem. Chociaż mamy najmłodszą drużynę w lidze, wierzę w to, że będziemy walczyć. Jak będzie walka, to na pewno osiągniemy dobre wyniki – mówiła przed rozpoczęciem rozgrywek Jana Sawoczkina.Ważne, żeby być w tej ósemce, ale wiem, że stać nas na wiele więcej i będziemy o to walczyć. Mimo tego, że mamy młody skład, wydaje mi się, że możemy napsuć krwi wielu drużynom – wtórowała Ukraince Katarzyna Połeć.

Już początek ligi pokazał, że sama walka i ambicja nie wystarcza, aby prowadzić choćby wyrównany bój z czołowymi zespołami ORLEN Ligi. Bydgoszczanki miały problemy z przyjęciem zagrywki, co przekładało się na słabą skuteczność w ataku. Światełko w tunelu pojawiło się w 4. kolejce – podopieczne Rafała Gąsiora w przekonującym stylu pokonały u siebie PGNiG Piła 3:0. Gdy dwa tygodnie później, jako pierwsza drużyna w lidze, „urwały” seta Chemikowi Police, wydawało się, że wspominana walka przyniosła oczekiwane rezultaty. Niestety, były to miłe złego początki. Od tego momentu Pałac zdołał ugrać jedynie… trzy sety, co nie przełożyło się na zdobycze punktowe, a drużyna znad Brdy zakończyła rundę zasadniczą na ostatniej pozycji, z trzema oczkami na koncie.

Dodatkowo o wielkim pechu może mówić Ewelina Janicka. Młoda środkowa w spotkaniu z Legionovią Legionowo nabawiła się kontuzji kolana, która wykluczyła ją z gry do końca sezonu. Klub co prawda zakontraktował w jej miejsce Małgorzatę Skorupę, jednak ta… leczyła uraz kolana i wystąpiła dopiero w meczach o utrzymanie.



Do spotkań fazy play-out bydgoszczanki przystępowały mocno zmobilizowane i zmotywowane. Szans na końcowy sukces upatrywały w tym, że PGNiG Nafta Piła była jedynym zespołem, który w części zasadniczej udało im się pokonać. – Czeka nas niełatwe zadanie, jednak to właśnie z Piłą wygrałyśmy to jedno spotkanie w lidze. Jesteśmy zespołem ambitnym i pracowitym i jestem przekonana, że bardzo sumiennie przygotujemy się do tej najważniejszej części sezonu – komentowała przed pierwszym meczem o utrzymanie Kinga Dybek.

Wydawało się, że słowa przyjmującej znalazły odzwierciedlenie w grze, bowiem bydgoszczanki wygrały pierwszego seta, pewnie prowadząc przez całą partię. Ambicji wystarczyło jednak tylko na tę premierową odsłonę, w trzech kolejnych lepsze okazały się pilanki. Podobnie było w drugim spotkaniu, kiedy siatkarki znad Brdy wygrywały już 2:0, ale znów nie potrafiły postawić kropki nad i i uległy rywalkom 2:3. Niewykorzystanie doskonałej okazji na wyrównanie rywalizacji podcięło bydgoszczankom skrzydła. Następne dwa mecze odbyły się już bez historii – rozpędzone pilanki przed własną publicznością nie dały sobie urwać nawet seta.

Teraz KS Pałac Bydgoszcz czeka walka o ponowny awans do ORLEN Ligi. Po drugiej stronie siatki staną zawodniczki pierwszoligowych Karpat Krosno, które trzy razy uległy drużynie PGNiG Nafty Piła oraz Developresu Rzeszów. W stolicy województwa kujawsko-pomorskiego z pewnością nie tego się spodziewano. – Nie był to zbyt dobry sezon w naszym wykonaniu – skomentowała przyjmująca bydgoskiej ekipy, Julia Twardowska.

Tak źle nie było bowiem w zespole znad Brdy od sześciu lat, kiedy, wtedy pod nazwą Centrostalu, zespół spadł do pierwszej ligi, jednak dzięki wycofaniu się AZS-u AWF Poznań zachował miejsce w ekstraklasie. Mimo problemów finansowych i wycofania się sponsora drużyna z Bydgoszczy zawsze zdołała uplasować się w pierwszej ósemce i uchronić od walki o utrzymanie. Młode zawodniczki dobrze wkomponowały się w zespół, niejednokrotnie stanowiąc o jego sile, a mieszanka świeżości z doświadczeniem okazywała się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. W końcu spod skrzydeł Pałacu wyszło wiele utalentowanych siatkarek, które nad Brdą miały szansę zaprezentować swoje umiejętności i zdobyć boiskowe doświadczenie. W tym roku sytuacja wygląda inaczej – Pałac Bydgoszcz wyraźnie odstawał od reszty stawki, pozostając dla innych drużyn łatwym przeciwnikiem do zdobycia trzech punktów do ligowej tabeli. Tutaj samo nasuwa się pytanie – gdzie włodarze klubu popełnili błąd?

Być może słaba postawa zespołu wynika ze źle dobranych proporcji – zbyt mała ilość doświadczonych siatkarek, przy tak wielu młodych, nieogranych na orlenligowych parkietach zawodniczek. Nie da się ukryć, że różnica między I ligą a ekstraklasą jest ogromna i nie wszystkie młode zawodniczki są w stanie „przeskoczyć” nie tyle o jeden, ale czasem i o dwa poziomy wyżej w tak krótkim czasie. Mimo że młodsze siatkarki wielokrotnie przyznawały, że zawsze mogą liczyć na wsparcie i cenne uwagi starszych koleżanek, nie wystarczyło to do osiągnięcia końcowego sukcesu.

Z pewnością Pałac Bydgoszcz po raz kolejny może służyć za przykład drużyny inwestującej w młodzież i kształtującej młode talenty. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że w tym sezonie młode siatkarki stanowiły zbyt dużą część zespołu i nie udźwignęły ciężaru gry w ekstraklasie. Bydgoszczanki walczyły, ale sił i umiejętności wystarczyło na zwycięstwo tylko w jednym spotkaniu. Potencjału w zespole na pewno nie brakuje, co potwierdzają trzy powołania do reprezentacji Polski, jednak w tym sezonie różnica między Pałacem a resztą stawki była zbyt duża. Być może drużyna na przyszły sezon powinna być zbudowana zupełnie inaczej, ale tutaj pojawia się kwestia budżetu, który niejednokrotnie związuje władzom ręce. Pozostaje mieć nadzieję, że w przyszłym sezonie nad Brdą zbuduje się zespół, który nie tylko da szansę na rozwój młodzieży, ale także będzie równorzędnym rywalem dla pozostałych ekip.

Jest jeszcze tylko jedno „ale” – podopieczne Dawida Pawlika muszą w turnieju kwalifikacyjnym pokonać Developres Rzeszów i/lub Karpaty Krosno. Zadanie wydaje się proste, ale siatkarki z Bydgoszczy niczego nie mogą być pewne, bowiem żadna z pierwszoligowych ekip tanio skóry nie sprzeda. – Nie stawiam mojej drużyny w roli faworyta – komentował szkoleniowiec bydgoszczanek i nie ma w tym kurtuazji, bowiem rzeszowianki już nie raz pokazały się z bardzo dobrej strony, eliminując z Pucharu Polski właśnie zespół znad Brdy. – Wszystko jest w naszych rękach. Zostało nam kilka dni na przygotowanie się do barażów o awans do ekstraklasy i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby ten cel osiągnąć – mówiła w imieniu zespołu Julia Twardowska. Pozostaje pytanie, czy tej „mocy” do walki o awans bydgoszczankom wystarczy…

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved