Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Cuprum w brązie, będzinianie poza podium

I liga M: Cuprum w brązie, będzinianie poza podium

fot. Damian Wójcik

W czwartym meczu rywalizacji o trzecie miejsce Cuprum Mundo Lubin wykazało wyższość nad MKS-em Banimex Będzin. Wygrana 3:2 pozwoliła miedziowym sięgnąć po brąz, zaś graczom znad Czarnej Przemszy pozostał olbrzymi niedosyt.

Mecz od mocnego uderzenia rozpoczęli lubinianie, którzy po mocnych serwisach Szymona Romacia oraz Łukasza Łapszyńskiego wyszli na czteropunktowe prowadzenie (5:1). W kolejnych minutach będzinianie nie wykorzystywali okazji na zdobywanie punktów, w czym prym wiódł Maciej Wołosz. W efekcie tego gospodarze kontrolowali boiskowe wydarzenia. Wprawdzie chwilę później zrehabilitował się Wołosz, a swoje trzy grosze do wyniku dorzucił Tomasz Tomczyk, ale MKS-owi udało się zbliżyć do przeciwników co najwyżej na trzy oczka (7:10). Z każdą kolejną akcją powiększał się dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami. Podopieczni trenera Dacewicza zupełnie nie radzili sobie ani z atakami, ani z serwisami Romacia. Popełniali także sporo błędów, a skuteczne zbicie Pawła Siezieniewskiego spowodowało, że goście przegrywali już na drugim czasie technicznym 8:16. W tej fazie premierowej odsłony graczom Cuprum przytrafiło się kilka błędów w polu serwisowym, ale nie miało to większego wpływu na wynik, tym bardziej że chwilę później punktową zagrywką popisał się Adam Michalski, a dzięki temu przewaga gospodarzy wzrosła już do dziesięciu oczek (21:11). W końcówce obraz gry nie uległ zmianie, a partię zakończył as serwisowy Romacia (25:12).

Wprawdzie drugiego seta lepiej rozpoczęli goście, którzy po udanym bloku Adriana Hunka odskoczyli od przeciwników na dwa oczka, ale gospodarze szybko wrócili do gry. Jednak tym razem miedziowi nie odrzucili od siatki zawodników znad Czarnej Przemszy, a co więcej – to skrzydłowy przyjezdnych Michał Żuk popisał się asem serwisowym. W dodatku błąd na rozegraniu popełnił Ondrej Boula, dzięki czemu to MKS prowadził na przerwie technicznej (8:6). W kolejnych minutach z dobrej strony w polu serwisowym pokazał się Wołosz, a swoje trzy grosze w ataku do wyniku dorzucił Tomczyk, przez co będzinianie zaczęli przejmować inicjatywę na boisku. Podopiecznych trenera Szabelskiego do walki próbował poderwać Romać, ale skrzydłowi przyjezdnych spisywali się na tyle dobrze, by MKS kontrolował sytuację na boisku. Jednak jeszcze przed drugą przerwą techniczną zagrywką rywali pocelował Siezieniewski, a po ataku z krótkiej Michalskiego miedziowi odrobili część strat (14:16). Jednak w tej fazie meczu nie byli już tak skuteczni w polu serwisowym, za to coraz lepiej po drugiej stronie siatki prezentował się Żuk, a wspierał go Tomczyk. W dodatku będziński rozgrywający od czasu do czasu uruchamiał także swoich środkowych, a dzięki temu lider rundy zasadniczej wciąż nadawał ton boiskowym wydarzeniom. Ale gospodarzy stać było na zryw, w którym ponownie z dobrej strony pokazał się Kordysz, a zbicie Romacia sprawiło, że miedziowi tracili już tylko jedno oczko do rywali (20:21). W decydujących momentach asem serwisowym popisał się Łapszyński, a to spowodowało, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Jednak w końcówce więcej zimnej krwi zachowali będzinianie, którzy po bloku na Łapszyńskim rozstrzygnęli tą część meczu na swoją korzyść (28:26).

W trzecim secie podopieczni trenera Dacewicza próbowali pójść za ciosem. Po zbiciu ze środka Mariusza Gacy objęli niewielkie prowadzenie (3:1). Jednak po raz kolejny kolegów do walki poderwał Romać, a punktowa zagrywka Bouli spowodowała, że inicjatywę na boisku zaczęli przejmować lubinianie. W tej fazie meczu będzinianom przytrafiały się proste błędy, zaś gospodarze ponownie zaczęli odrzucać ich serwisem od siatki. W dodatku w ataku przypomniał o sobie Siezieniewski, przez co sytuacja MKS-u robiła się coraz trudniejsza. Po drugiej przerwie technicznej przyjezdni zupełnie stanęli – w ataku nie radził sobie Tomczyk, za to nie do zatrzymania był Romać (18:12). Pojedyncze udane akcje graczy znad Czarnej Przemszy nie były w stanie odwrócić losów tej partii. Świetnie w decydujących momentach spisywali się lubińscy skrzydłowi, za to przyjezdni psuli sporo zagrywek, przez co nie byli już w stanie nawiązać walki z przeciwnikami. Ostatecznie przegrali 16:25, co oznaczało, że Cuprum było już tylko o jedną partię od brązu.



W czwartym secie gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa. Już na jej początku błąd w rozegraniu popełnił Andrzej Stelmach, a w ataku pomylił się Tomczyk. Z kolei wśród miedziowych asem popisał się Romać, dzięki czemu szybko przejęli oni inicjatywę na boisku (6:2). Jednak gościom pomogła przerwa na życzenie trenera Dacewicza, po której gospodarze zaczęli popełniać błędy, zaś w szeregach MKS-u zaczął funkcjonować blok. W ataku przebudził się Tomczyk, a na zagrywce z dobrej strony pokazał się Żuk, dzięki czemu MKS wrócił do gry. Po zbiciu Tomczyka na świetlnej tablicy pojawił się remis, ale punktowa zagrywka Bouli oraz skuteczna postawa w ataku Romacia ponownie zaczęła przechylać szalę zwycięstwa na korzyść Cuprum (16:14). W kolejnych minutach walka toczyła się cios za cios. Podopieczni trenera Dacewicza mieli możliwość doprowadzenia do remisu, ale nie potrafili wykorzystać wszystkich okazji na zdobywanie punktów, a po pomyłce Tomczyka tracili już trzy oczka do przeciwników (17:20). W końcówce podopieczni trenera Szabelskiego wygrywali już 24:22 i wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać im już brązowego medalu, ale chwilę później ciśnienia w ataku nie udźwignął Romać, a na świetlnej tablicy pojawił się remis. Wojnę nerwów w końcówce lepiej wytrzymali goście, którzy po udanych akcjach Tomczyka i Żuka triumfowali 27:25, doprowadzając tym samym do tie-breaka.

Tie-break lepiej rozpoczął się dla miedziowych, którzy po bloku na Żuku odskoczyli od rywali na dwa oczka (4:2). Lecz chwilę później podobnym zagraniem popisał się Hunek, a wynik ponownie zaczął oscylować wokół remisu. Jednak pomyłka w ataku Tomczyka sprawiła, że przy zmianie stron w lepszej sytuacji byli lubinianie (8:6). Po niej popisali się udanym blokiem, a kontra Łapszyńskiego przybliżała ich do brązu. W tym momencie gra będzinian zupełnie się posypała. Widać było, że brakowało im już wiary w odwrócenie wyniku. W końcówce zagrywką pocelowany został jeszcze Marcin Mierzejewski, a czapa na Tomczyku przypieczętowała triumf miedziowych.

Mimo że obie drużyny mierzyły w złoto, to przyszło im walczyć tylko o brąz. Ostatecznie przypadł on lubinianom, dzięki czemu zakończyli oni sezon pozytywnym akcentem. Bez wątpienia o sporym niedosycie mogą za to mówić będzinianie, którzy w rundzie zasadniczej dzielili i rządzili na boisku, zaś w play-off na niewiele zdało się nawet ich doświadczenie, a zakończenie rozgrywek poza podium z pewnością jest dla nich olbrzymim rozczarowaniem.

KS Cuprum Mundo Lubin – MKS Banimex Będzin 3:2
(25:12, 26:28, 25:16, 25:27, 15:7)

Stan rywalizacji 3:1 dla Cuprum

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off w I lidze mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved