Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > AZS Częstochowa 2013/2014 – miało być jak nigdy, wyszło…

AZS Częstochowa 2013/2014 – miało być jak nigdy, wyszło…

fot. Cezary Makarewicz

Huczne zapowiedzi, powrót do korzeni, siła młodości i doświadczenia, a finalnie odbicie się od ligowego dna - taki ten sezon miał być dla AZS-u. Podobnie jak w poprzednich latach wszystko zweryfikowała ligowa rzeczywistość, a klub... wrócił do punktu wyjścia.

Po sezonie ligowym 2012/2013 w wykonaniu akademików z Częstochowy wydawało się, że gorzej być nie może, a gwarantem sukcesu miały być zmiany kadrowe i powrót do idei budowy zespołu, którego filary stanowić mieli doświadczeni zawodnicy, wspierający młodych. Działania transferowe częstochowian początkowo zdominowały burzliwe rozstania (Bociek Gate) czy też dotkliwe osłabienia (odejście najlepszego środkowego minionych mistrzostw Europy – Srećko Lisinaca ). Jednak mimo odejścia najpewniejszych punktów zespołu z ubiegłego sezonu skład personalny nowego AZS-u miał być gwarantem sukcesu. Mówiono, że zbudowano zespół na miarę możliwości, a także granic wyznaczanych przez budżet. – Chcielibyśmy, aby nowy zespół pokazywał charakter na boisku w każdym spotkaniu. Kadra gwarantuje na pewno wyższy poziom sportowy niż w poprzednim sezonie – mówił prezes klubu z Częstochowy, Konrad Pakosz. I tak na papierze dwunastka meczowa AZS-u Częstochowa wyglądała solidnie, a koncepcja budowy drużyny zdawała się mieć sens… Do mającego stanowić oparcie w przyjęciu Dawida Murka dołączył równie doświadczony – Michał Bąkiewicz. Lukę po Grzegorzu Boćku miał wypełnić atakujący, z którym częstochowianie sięgali po swoje ostatnie trofeum – Puchar Challenge – Michał Kamiński. Hitem transferowym miało być natomiast ściągnięcie środkowego włoskiej Casy Modena. To właśnie Jakub Veselý wraz z ogranym już na plusligowych parkietach Wojciechem Kaźmierczakiem mieli wyznaczać tory i wskazywać kierunki młodym akademikom. Ten mechanizm miał i mógł się sprawdzić, jednak dość szybko zaczął tracić kolejne tryby. Już w trakcie sezonu brak trafności działań transferowych potwierdził Michał Kamiński – zawodnik dość szybko stracił miejsce w wyjściowym składzie na rzecz młodego Michała Kaczyńskiego, a jeszcze na etapie rundy zasadniczej doszło do rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron. Do podobnych rozwiązań, z tym że ze względów zdrowotnych, doszło także na linii AZS-Częstochowa – Michał Bąkiewicz. I tak po wypadnięciu dwóch docelowo stanowiących o sile wyjściowego składu zawodników w AZS-ie wszystko musiało się zmienić.

Nie był to koniec problemów kadrowych Marka Kardoša. O ile brak Kamińskiego, przy dość stabilnie grającym młodym Kaczyńskim, nie był szczególnie widoczny, o tyle stabilny przyjmujący, będący jednocześnie silnym wsparciem w atakach ze skrzydeł był w AZS-ie Częstochowa na wagę złota. Jakby tego było mało, w trakcie sezonu ligowego akademicy na pewnym etapie, ze względu na kontuzje, stracili obu rozgrywających. I tak w wyjątkowo ważnym dla klubu spod Jasnej Góry momencie reżyserem gry akademików został młody, 19-letni Konrad Buczek. W tych awaryjnych sytuacjach AZS radził sobie nieźle, gorzej wyglądała sytuacja na dłuższych dystansach. Nadzieje sympatyków klubu spod Jasnej Góry potęgowało jeszcze rozszerzenie siatkarskiej ekstraklasy do 12 drużyn. To właśnie w konfrontacjach z beniaminkami PlusLigi, stawiającymi pierwsze kroki w najwyższej klasie rozgrywkowej, podopieczni Marka Kardoša mieli szukać punktów. I skuteczności w konfrontacjach z zespołami mającymi być teoretycznie w zasięgu ekipy spod Jasnej Góry zabrakło w pierwszej części rozgrywek. W fazie zasadniczej akademicy wygrali tylko 6 z 22 spotkań i mimo realnej szansy na awans do play-off po raz kolejny przyszło im walczyć na zapleczu czołówki. Po raz kolejny więc AZS Częstochowa okazał się czerwoną latarnią rozgrywek ligowych.

Kontuzje i finalny wynik nie były jedynym problemem klubu spod Jasnej Góry. Wraz z rozwojem sezonu pojawiła się kwestia współpracy klubu z grupą kibiców sektora C3 określanych mianem Siatkarskiej Elity. Decyzja zarządu AZS-u Częstochowa o zakończeniu współpracy obiła się echem, a przy braku obustronnego porozumienia w częstochowskiej hali przy ul. Żużlowej podczas kolejnych spotkań trudno było nasłuchiwać głośnego dopingu… Rozczarowanie sympatykom klubu spod Jasnej Góry nieco zmniejszył awans akademików do turnieju finałowego Pucharu Polski. Częstochowianie Zielonej Góry nie podbili, jednak odpadli po konfrontacji z wyjątkowo trudnym rywalem, bo już na etapie ćwierćfinałów trafili na Resovię Rzeszów, mogli więc mówić o braku szczęścia. Sportowe szczęście opuściło też akademików w walce o miejsca 9-12. W konfrontacji z Transferem Bydgoszcz, który podopieczni Marka Kardoša pokonywali w fazie zasadniczej rozgrywek ligowych czy też w Pucharze Polski, tym razem akademicy byli bezradni. Przedostatnie miejsce ligowej klasyfikacji nie było tym, o czym marzyli sympatycy AZS-u Częstochowa. Historia zatoczyła koło i po upływie roku częstochowianie znów znaleźli się na przedostatnim miejscu tabeli PlusLigi.



Mimo braku spektakularnych rezultatów i większych lub mniejszych problemów nie można powiedzieć, żeby to AZS Częstochowa był wielkim przegranym tego sezonu. Umiejętność wychodzenia z opresji i radzenie sobie w beznadziejnych sytuacjach akademicy opanowali niemal do perfekcji. Częstochowianom nie można też odmówić waleczności, tym bardziej że nierzadko była to walka nie tylko z rywalem, ale i z samym sobą. Mimo że w składzie akademików tym razem zabrakło eksplozji talentu, owocującej bezpośrednim powołaniem do reprezentacji narodowej, to pojawiło się kilka nazwisk, o których warto pamiętać. Fakt, że po tym sezonie w kontekście AZS-u częściej w pozytywnym kontekście można wspominać nazwiska takich zawodników jak Buczek, Bednorz czy Kaczyński skłania do refleksji. Czy aby na pewno ten doświadczony filar był wystarczająco stabilny…?

Sezon ligowy 2013/2014 przeszedł do historii. Częstochowianie po raz kolejny nie zwojowali PlusLigi, marzenia o powrocie do złotych lat AZS-u Częstochowa wciąż jednak są żywe. Kluczem do sukcesu, co powtarzane jest jak mantra, mają być zmiany. Tym razem rozpoczęto z innej strony, krótko po zakończeniu sezonu pojawiło się pierwsze światełko w tunelu. AZS Częstochowa zmienia właściciela – ta wiadomość ma być początkiem nowej przyszłości klubu spod Jasnej Góry. W jakim kierunku zmierza AZS? Jak będzie wyglądał nowy zespół? I czy ostatnie sezony, i w ich kontekście stwierdzenie, że człowiek uczy się na błędach, wskażą nowy kierunek działania? Pierwsze odpowiedzi przyniosą najbliższe tygodnie. Co do jednego w Częstochowie wszyscy są zgodni – czas odbić się od dna… ligowej tabeli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved