Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Tomasz Wasilkowski: Nie mam jeszcze wielkiego nazwiska

Tomasz Wasilkowski: Nie mam jeszcze wielkiego nazwiska

fot. archiwum

Brązowym medalem zakończył przygodę z ATOMEM Treflem Tomasz Wasilkowski. Zanim podejmie się prowadzenia nowego zespołu, inwestuje w siebie i szkoli się pod okiem Kiraly'ego oraz McCutcheona. - Jak się uczyć to od najlepszych - przyznał.

ATOM Trefl Sopot, dwukrotny zwycięzca ORLEN Ligi po sezonie 2013/2014, rywalizację zakończył na trzeciej pozycji. Lepsze od sopocianek okazały się bezkonkurencyjne siatkarki Chemika Police oraz Impel Wrocław. Mimo tego szkoleniowiec ATOMU Trefla nie ukrywał radości. – Cieszymy się oczywiście, bo zdobyliśmy brązowy medal. Jesteśmy zadowoleni, mieliśmy kapitalną podróż, wszyscy ze sobą rozmawiali, dobrze się bawiliśmy, wyluzowaliśmy się wreszcie i to było widać, to było tej drużynie potrzebne. Wydaje mi się, że ostatecznie to trzecie miejsce to jest dobry rezultat – przyznał podczas audycji w Radiu Gdańsk.

Ostatnie mecze sezonu, a więc te o stawkę, jaką było trzecie miejsce w lidze, jego zespół rozgrywał z MKS-em Dąbrowa Górnicza. Co ciekawe właśnie z tamtych okolic pochodzi Wasilkowski. Nic więc dziwnego, że dla trenera wyjazdowe spotkanie miało dodatkowy smaczek. – Mieszkam w Sosnowcu, trzy kilometry od hali i miałem jakby rozdwojenie jaźni, bo grałem przeciwko koledze z drużyny, czyli Leszkowi Rusowi, mnóstwo moich znajomych przyszło do hali. Na początku miałem z tego powodu taki dreszczyk emocji, ale później ten dreszczyk emocji zapewnił mi mecz i przestałem już o tym myśleć, udało mi się skupić na meczu – przyznał. Teren przeciwnika nie należał do najłatwiejszych, co zresztą doskonale pokazał pierwszy set spotkania. – Przestrzegałem dziewczyny przed tym, że w Dąbrowie Górniczej nie gra się łatwo, że ta drużyna we własnej hali jest ciężkim przeciwnikiem i to była prawda. MKS od pierwszego seta ruszył mocno na nas, a ja nie chciałem robić tego kosztem pierwszej szóstki, więc bardzo szybko wymieniłem praktycznie cały skład i zmienniczki bardzo fajnie zaczęły walczyć, zmieniły rytm grania. Dzięki temu od drugiego seta było nam już troszkę łatwiej i ten set był decydujący. Dzięki temu, że wygraliśmy, z przeciwniczek zeszło powietrze, my jeszcze bardziej przykręciliśmy śrubę i myślę, że to dało efekt.

W ekipie z Sopotu nie brakowało gwiazd, które w ubiegłych sezonach zdobywały najcenniejsze trofea w rozgrywkach. Obecnie musiały zadowolić się najniższym stopniem podium, jednak okazuje się, że i ten medal był dla zawodniczek cenną zdobyczą. – Nie miałem problemów z motywowaniem zawodniczek, raczej trzeba było stopować niektóre zapędy motywacyjne, bo chciały za bardzo – śmiał się szkoleniowiec. – To było widać i przez to wdawał się paraliż. Oczywiście to też wynikało z dobrej gry drużyny z Dąbrowy Górniczej w pierwszym secie. Żadnych problemów motywacyjnych nie było. To fajna drużyna, fajne dziewczyny, fajnie się z nimi pracowało – podsumował trener.



Jak się okazuje, przygoda z ATOMEM Treflem Sopot dobiegła końca, bowiem od następnego sezonu zespół prowadził będzie inny szkoleniowiec. Informację o tym Wasilkowski otrzymał już na początku kwietnia, a więc przed decydującymi starciami. – Już od ponad miesiąca wiedziałem, że mnie nie ma w klubie, także dla mnie nie jest to nowa wiadomość. To bardziej kwestia jak do tego ludzie podchodzą. Z jednej strony na pewno jest przykro, bo mieszka się w tym mieście, bardzo fajnie się tutaj pracuje, ale z drugiej strony dzięki tej informacji trochę wcześniej mogłem się zacząć rozglądać za następną pracą. To jest życie. Szanuję wybór prezesa, rozumiem, że nie awansowaliśmy do finału mistrzostw Polski, do finału Pucharu Polski i z tego punktu widzenia jest to zawód. Natomiast udało się ten sezon skończyć pozytywnym akcentem, wydaje mi się, że pozbieraliśmy tę drużynę po przegranym półfinale i pokazaliśmy, że młodzi trenerzy też potrafią. Bardzo fajnie się współpracowało z Piotrkiem Grabanem, z Piotrkiem Matelą, także to ruszyło i ja się z tego cieszę – powiedział, przyznając jednocześnie, że musi jeszcze sporo osiągnąć, by bezrobocie mu nie groziło – Nie mam jeszcze wielkiego nazwiska. Pracowałem w PlusLidze, z reprezentacjami młodzieżowymi, prowadziłem ostatnie cztery lata drużyny w I lidze mężczyzn. Prowadziłem także zespoły w lidze żeńskiej i teraz w ORLEN Lidze. Zbieram doświadczenie, ale nie można powiedzieć, że teraz będę przebierał w ofertach – zauważył. Dlatego też, inwestując w swój rozwój, były już trener ATOMU Trefla wybiera się za ocean, gdzie w przerwie między sezonami klubowymi szkolił się będzie najpierw pod okiem obecnego trenera reprezentacji kobiet, a następnie dołączy do ekipy Hugh McCutcheona. – W maju jadę do Stanów Zjednoczonych, do ich żeńskiej kadry narodowej, do trenera Karcha Kiraly’ego. Spędzę tam trzy tygodnie, a następnie poprowadzę wykłady w siatkarskich ośrodkach szkolnych w całej Polsce. W czerwcu mam nadzieję, że uda się wcisnąć urlop z rodziną, bo pod koniec czerwca już jadę do Rzeszowa, gdzie będę prowadził campy dla dzieci z SOS-ów. Następny wyjazd to sierpień, tym razem trener Hugh McCutcheon, który zdobył mistrzostwo i wicemistrzostwo olimpijskie. Jak się uczyć to od najlepszych – opowiadał o swoich planach na najbliższe miesiące Tomasz Wasilkowski.

Cały wywiad Włodzimierza Machnikowskiego

 

źródło: Radio Gdańsk

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-05-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved