Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Zaciętą walkę o 5. miejsce wygrał AZS Olsztyn

PlusLiga: Zaciętą walkę o 5. miejsce wygrał AZS Olsztyn

fot. Izabela Kornas

Pięciu setów potrzebowano w hali Urania, by wyłonić ekipę, która w przyszłym sezonie będzie miała okazję zagrać w europejskich pucharach. W tie-breaku przepustkę "do Europy" wywalczyli olsztynianie i tym samym oficjalnie zakończyli cały sezon 2013/2014.

Piąte i decydujące starcie pomiędzy AZS-em Olsztyn i AZS-em Politechniką Warszawską było bardzo dobrym podsumowaniem dotychczasowych zmagań obu zespołów. Zwrotów akcji i dramaturgii nie zabrakło, a o wyniku decydował tradycyjnie już tie-break. W pierwszym secie początkowo oba zespoły grały punkt za punkt, dopiero przy stanie 13:13 najpierw Marcin Nowak został zablokowany, potem warszawianie popełnili błąd dotknięcia siatki i olsztynianie odskoczyli na dwa punkty. Jednak gdy w następnej akcji Grzegorz Szymański zaserwował w aut, a atak skończył Nowak, na tablicy był remis 15:15. W tym momencie w warszawskim zespole na zagrywkę udał się Adrian Gontariu i zdobył kolejne dwa punkty, nokautując przyjmujących rywala – najpierw Rafała Buszka, a chwilę potem Piotra Łukę, który Buszka zmienił. Krzysztof Stelmach od razu poprosił o czas, ale po nim atakujący Politechniki zapunktował już bezpośrednio z zagrywki (15:18). Gospodarze jeszcze zniwelowali częściowo straty dzięki błędom przyjezdnych (17:18), ale w kolejnej akcji skutecznie blok obił Maciej Pawliński i udał się w pole zagrywki. Teraz z kolei on zagościł na dłużej w polu zagrywki i zszedł dopiero przy stanie 18:24. Drugą piłkę setową wykorzystał Marcin Nowak i warszawianie mogli się cieszyć z wygranej w pierwszej partii.

Drugi set miał całkowicie odmienny przebieg, gdyż olsztynianie od początku postawili rywalom ciężkie warunki – po asie autorstwa Piotra Haina prowadzili już 5:1. Kilkupunktowa różnica pomiędzy zespołami utrzymywała się jak zaczarowana, mimo że warszawianie próbowali gonić wynik. Jednak niewiele mogli poradzić na dobrze dysponowanych, zwłaszcza w polu zagrywki, rywali. Podopieczni Krzysztofa Stelmacha w tej partii aż 6 razy zapunktowali bezpośrednio z zagrywki (na w sumie 12 razy w meczu), posyłając też wiele piłek utrudniających życie przyjmującym Politechniki. W rezultacie różnica punktowa pomiędzy zespołami tylko wzrastała – po punktowej zagrywce Matti Oivanena wynosiła już osiem punktów 19:11. Wprawdzie przyjezdnym udało się w końcówce seta zmniejszyć straty do 4 oczek, to jednak olsztynianie pewnie zmierzali po wygraną w tej partii i po asie Rafała Buszka doprowadzili do remisu w meczu 25:19.

W trzeciej partii olsztynianie znów od początku zaczęli wypracowywać sobie przewagę – atak Pablo Bengolei, a następnie as Grzegorza Szymańskiego dały miejscowych trzy punkty przewagi (7:4). Po pierwszej przerwie technicznej gospodarze jeszcze zwiększyli prowadzenie – po autowym ataku Adriana Gontariu wynosiło już pięć oczek 11:6. Podopieczni Jakuba Bednaruka próbowali gonić wynik, ale kiedy przy stanie 20:14 stało się jasne, że będzie bardzo trudno odrobić straty, na boisku pojawił się Maciej Stępień, drugi rozgrywający Politechniki. Pierwszą piłkę setową gospodarze uzyskali po zepsutej zagrywce Artura Szalpuka, chwilę potem Grzegorz Szymański pocelował zagrywką Iwana Kolewa i tym samym zakończył tę odsłonę meczu 25:18.



Mogło się wydawać, że w czwartej partii olsztynianie spokojnie utrzymają swój poziom gry i zakończą spotkanie w czterech odsłonach. Nic bardziej mylnego. To podrażnieni dwoma przegranymi setami warszawianie rozpoczęli tego seta z bardzo wysokiego C. Dwa skuteczne zbicia Gontariu i błędy olsztynian dały wynik 4:0, po zepsutym ataku Rafała Buszka goście schodzili na pierwszą przerwę techniczną z sześciopunktowym prowadzeniem. Wysokie prowadzenie warszawian utrzymywało się mimo roszad czynionych przez Krzysztofa Stelmacha. To goście mieli teraz lepsze przyjęcie, lepszą skuteczność w ataku i przede wszystkim blokowali rywala bez przeszkód, zaliczając 8 punktowych bloków w tym secie. Przy stanie 20:13 dopadł jednak warszawian niewytłumaczalny przestój, który mógł się dla nich okazać fatalny w skutkach. Stracili pięć kolejnych punktów i dopiero po skutecznym ataku Artura Szalpuka mogli odetchnąć z ulgą. Partię zakończyło skuteczne zbicie Pawła Adamajtisa (25:20).

Tego, co się wydarzyło w piątym i decydującym secie, nie wymyśliłby nawet scenarzysta z niezwykle bujną wyobraźnią. Początkowo niewielką przewagę mieli gospodarze (6:4), ale inżynierowie szybko odrobili straty (6:6), a potem sami wyszli na prowadzenie 9:8. Przy stanie 10:11 w aut zaatakował Pablo Bengolea, ale Krzysztof Stelmach poprosił w tym momencie o wideoweryfikację. Sytuacja była na tyle skomplikowana, że nie dość, że drugi sędzia musiał się skonsultować z pierwszym, to potem jeszcze zmienił decyzję – najpierw miało być powtórzenie akcji, potem punkt jednak został przyznany Politechnice. To nie spodobało się licznie zgromadzonej w hali Urania publiczności, która bardzo starała się zdeprymować przeciwnika. Jednak kolejne dwa punkty też przypadły na konto stołecznych i stanęli oni przed niepowtarzalną szansą na zakończenie meczu i zajęcie piątego miejsca. Jednak zamiast postawić kropkę nad i, warszawianie zupełnie stracili głowę i punkty. Przy stanie 13:14 Maciej Pawliński posłał piłkę w aut i od razu Jakub Bednaruk poprosił o challenge. Okazało się jednak, że ktoś zasłonił kamerę challenge’ową i nie można było rozstrzygnąć, czy piłka faktycznie była w boisku, czy też nie. A działo się to przy piłce meczowej! Nic więc dziwnego, że konsultacje między sędziami, a potem między sędziami i kapitanami trwały długo i w końcu zostało wybrane rozwiązanie korzystne dla gospodarzy, czyli utrzymanie decyzji o przyznaniu im punktu. Cała ta sytuacja tchnęła w zespół z Olsztyna nadzieję, a warszawian podłamała. Pablo Bengolea kończąc parę chwil później atak, dał swojej drużynie pierwszą piłkę meczową, którą inżynierowie jeszcze wybronili. Dopiero trzecia okazja do skończenia meczu wypracowana przez Bengoleę została wykorzystana – miejscowi zablokowali Adriana Gontariu i zakończyli spotkanie. Radości olsztynian nie miało końca, bo zakończyli męczącą rywalizację i zajęli na koniec sezonu piąte miejsce, co oznacza, że po kilku latach przerwy do Olsztyna wracają europejskie puchary.

MVP: Maciej Dobrowolski

Indykpol AZS Olsztyn – AZS Politechnika Warszawska 3:2
(18:25, 25:19, 25:18, 20:25, 18:16)

Składy zespołów:
AZS: Dobrowolski (3), Bengolea (16), Buszek (17), Szymański (15), Sobala (5), Hain (8), Żurek (libero) oraz Napiórkowski (3), Łukasik (2), Pająk, Oivanen (7) i Łuka
AZS PW: Pawliński (11), Nowak (14), Zatko (3), Szalpuk (9), Sacharewicz (4), Gontariu (23), Potera (libero) oraz Stępień, Olenderek, Adamajtis (1), Kolew i Gunia (7)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved