Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: Zamierzamy inwestować w polską młodzież

Dariusz Daszkiewicz: Zamierzamy inwestować w polską młodzież

fot. Tomasz Kubicki / Effector

Największym atutem mojego zespołu było to, że zawodnicy zostawili dużo serca na boisku, a braki siatkarskie nadrabiali walecznością i ambicją - mówi Dariusz Daszkiewicz, trener Effectora Kielce, który zakończył rozgrywki PlusLigi na ósmym miejscu.

Effector zakończył sezon na ósmej pozycji. Ten wynik traktowałby pan w kategoriach sukcesu czy porażki?

Dariusz Daszkiewicz: – Ósme miejsce jest naszym dużym sukcesem, szczególnie patrząc pod kątem naszych możliwości sportowych, organizacyjnych i finansowych oraz porównując je z możliwościami i aspiracjami innych zespołów w PlusLidze. Trzeba też pamiętać, że mieliśmy najmłodszy skład w lidze. Nawet nasi doświadczeni zawodnicy, tacy jak chociażby Piotrek Lipiński i Łukasz Polański, w swoich poprzednich drużynach nie byli pierwszoplanowymi zawodnikami. Przed sezonem pozyskaliśmy również wielu młodych graczy, którzy dopiero debiutowali w najwyższej klasie rozgrywkowej, więc ogólnie można być zadowolonym z ostatecznego wyniku.

Ten sukces jest chyba tym większy, że dopiero po ostatnim meczu rundy zasadniczej wywalczyliście sobie awans do play-off…



Dokładnie tak. Miejsca w ósemce nikt nam nie podarował w prezencie. Zawodnicy musieli o nie bardzo ciężko walczyć. Praca, którą wykonali na treningach, przyniosła oczekiwany efekt. Warto pamiętać, że zostawiliśmy w pokonanym polu zespoły na papierze zdecydowanie mocniejsze kadrowo i finansowo od nas.

A odczuwa pan niedosyt, że nie udało wam się zakręcić wokół europejskich pucharów?

Zawsze jest niedosyt, bo każdy zawodnik i każdy trener wychodzi na boisko, aby wygrywać, nawet z tymi najsilniejszymi rywalami. W play-off mocno postawiliśmy się ekipom z Olsztyna, a później z Radomia. Niestety, przegraliśmy po pięciosetowej walce. Była więc szansa na jeszcze lepszy wynik, ale nawet to ósme miejsce jest dobrym osiągnięciem. Zawsze staraliśmy się walczyć o zwycięstwo. W rundzie zasadniczej pokonaliśmy u siebie ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, a na wyjeździe ograliśmy bełchatowską Skrę. Oczywiście, przytrafiały nam się także słabsze spotkania, jak chociażby u siebie z AZS-em Częstochowa i w Bydgoszczy z Transferem.

W play-off nie wykorzystaliście atutu własnego parkietu, lepiej prezentowaliście się w Olsztynie i Radomiu. Brak doświadczenia zaważył na ostatecznym wyniku?

Na pewno tak. W Olsztynie grali przecież tacy gracze, jak: Szymański, Dobrowolski, Oivanen czy Łuka. Ich doświadczenie odgrywało kluczową rolę w końcówkach. Podobnie było w Radomiu, gdzie mogliśmy je rozstrzygnąć na swoją korzyść. Jednak doświadczenie Kooistry i Westphala przyczyniło się do tego, że Czarni odwrócili losy meczu. Ale i tak cały czas będę podkreślał, że osiągnęliśmy naprawdę wartościowy rezultat. Największym atutem mojego zespołu było to, że zawodnicy zostawili dużo serca na boisku, a braki siatkarskie nadrabiali walecznością i ambicją.

Przed sezonem mówiło się, że dwaj Argentyńczycy, których udało się ściągnąć do Kielc, będą wiedli prym w Effectorze. Tymczasem obaj, a w szczególności Romanutti, chyba trochę nie spełnili pokładanych w nich nadziei?

Cristian jest bardzo solidnym zawodnikiem. Jego transfer oceniam bardzo pozytywnie. Oczywiście, jak każdy, miewał również słabsze momenty na przestrzeni całego sezonu. Jednak ta jego słabsza dyspozycja mogła się wziąć z tego, że ponad dwa tygodnie spędził w szpitalu. Przełożyło się to na jego gorszą postawę w końcówce rozgrywek. Na ich początku był wyróżniającą się postacią w naszym zespole. To na nim opierała się nasza gra, szczególnie w przyjęciu. Po chorobie prezentował się raz lepiej, raz gorzej, ale wynikało to właśnie z braku stałego treningu. Natomiast ściągając do klubu Bruno, liczyliśmy, że będzie naszą wiodącą postacią w ataku. Tak się jednak nie stało. Ale nie martwiłem się z tego powodu, bo świadczyło to o tym, że Sławek Jungiewicz po półtorarocznym rozbracie z siatkówką spełnił pokładane w nim nadzieje i wygrał sportową rywalizację z Argentyńczykiem. Trzeba jednak pamiętać, że Bruno zagrał świetny mecz w Bełchatowie, gdzie ważyły się losy naszej gry w play-off. Po zatruciu pokarmowym i kilku dniach nietrenowania wyszedł na parkiet i zagrał najlepszy swój mecz w sezonie, w bardzo dużej mierze przyczyniając się do wygranej nad Skrą. Dlatego uważam, że dołożył także swoją cegiełkę do końcowego wyniku.

A który z młodych zawodników zrobił największy postęp w trakcie sezonu?

Każdy z nich zrobił duże postępy. Bartek Kaczmarek przez poprzednie sezony w Lotosie Treflu Gdańsk rywalizował o miejsce w składzie z Pawłem Ruskiem. Do nas przyszedł w ostatniej chwili. Dzielnie walczył przez cały sezon, a pod koniec rundy zasadniczej na stałe zajął miejsce w podstawowym składzie. Nabrał pewności siebie, wielokrotnie nie dał się złamać w przyjęciu. Myślę, że będziemy mieli pożytek z niego w przyszłym sezonie. Fajnie w nasz zespół wkomponował się także Adrian Buchowski, który do tej pory grywał na pierwszoligowych parkietach. Na pewno ten sezon może zaliczyć sobie na plus, tym bardziej że zebrał sporo cennego doświadczenia. W końcówce sezonu szansę gry dostał także Mateusz Bieniek, z którym wiążemy duże nadzieje na przyszłość. Mamy z nim podpisany jeszcze dwuletni kontakt. Bez wątpienia będzie to nasz podstawowy zawodnik w następnych rozgrywkach. Szansę gry wykorzystał również Dawid Dryja, który stał się zawodnikiem szóstkowym. W wielu meczach jego atak, blok i zagrywka pozwalały nam rozstrzygać losy meczów na swoją korzyść. Jednak grał on u nas na zasadzie wypożyczenia. Pewnie teraz zespół z Rzeszowa upomni się o swojego środkowego, a nam ciężko będzie go zatrzymać. Sporo czasu na boisku spędził Nikodem Wolański. Jest to chłopak o bardzo fajnym charakterze do pracy, typowy walczak. Niemniej jednak na rozegraniu bardzo dużą rolę odgrywa doświadczenie, którego na razie mu troszkę brakuje. Ale w przyszłości może być on bardzo wartościowym zawodnikiem, rywalizującym nawet o możliwość gry w reprezentacji Polski. W tym sezonie pecha miał Piotrek Orczyk. Już w okresie przygotowawczym z turnieju na Słowacji wyeliminowała go choroba. Później z gry wykluczyła go kontuzja kolana. Otrzymywał zastrzyki, po których wydawało się, że wszystko fajnie się układa. Był już szykowany do grania, ale odnowiła mu się kontuzja, dlatego potrzebny był zabieg. Po drodze przyplątało mu się jeszcze zatrucie pokarmowe. Na pewno przez względy zdrowotne nie jest on zadowolony z tego sezonu.

Pewnie to jeszcze nie czas i nie pora, ale… czy duże zmiany w składzie szykowane są w Effectorze?

Mamy podpisane kontrakty z 5-7 zawodnikami na kolejny sezon. W najbliższym czasie będziemy rozmawiali z kolejnymi siatkarzami. W tej chwili najważniejszą sprawą jest ustalenie wysokości budżetu. Jeśli to nastąpi, to będziemy wiedzieli, w jakim kręgu zawodników będziemy mogli się obracać. Raczej topowych transferów nie planujemy. Zamierzamy nadal inwestować w polskich, młodych zawodników, którzy będą chcieli rozwijać się w Kielcach.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved