Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Mirosław Zawieracz: Wykręciliśmy tak zwanego „maksa”

Mirosław Zawieracz: Wykręciliśmy tak zwanego „maksa”

fot. Cezary Makarewicz

Mecz o 5. miejsce ORLEN Ligi przyniósł niemal tyle samo emocji, co finał PlusLigi. - Jest duże zdenerwowanie, a nawet wkurzenie na to, że wygrywa się 2:0, w trzeciej partii prowadzi 10:4 i nie potrafi się tego wykorzystać - powiedziała Aleksandra Jagieło.

Zmagania o 5. lokatę ORLEN Ligi potrzebowały aż trzech odsłon. W pierwszym meczu w Muszynie podopieczne Bogdana Serwińskiego pewnie pokonały u siebie BKS. Wydawało się, że bielszczanki nie podniosą się po wyraźnej porażce z przeciwniczkami – tak się jednak nie stało i „rozgromiwszy” rywalki w sobotę, doprowadziły do kolejnej batalii o europejskie puchary. Następnego dnia „Mineralne” zbudowały nad gospodyniami wyraźną przewagę, ale ich rywalki obroniły piłkę meczową i na przewagi wygrały trzeciego seta. – Ciężko cokolwiek po takim meczu powiedzieć, bo jest duże zdenerwowanie, a nawet bardziej wkurzenie na to, że wygrywa się 2:0, w trzeciej partii prowadzi 10:4 i nie potrafi się tego wykorzystać. Tak było dzisiaj – podsumowała kapitan MKS-u, Aleksandra Jagieło. Doświadczona przyjmująca podkreśliła również, że ich przeciwniczkom należą się duże gratulacje za determinację i siłę. – Dziewczyny z Bielska-Białej uwierzyły, że można wygrać i pociągnęły ten mecz do końca. My możemy sobie tylko pluć w brodę, że troszkę „sfrajerzyłyśmy” – dodała siatkarka. Zawodniczka podkreśliła, że w świetle całego sezonu nie wszystko ułożyło się zgodnie z planem drużyny z województwa małopolskiego i cały team musi wyciągnąć z tego stosowną naukę. – Nie ukrywam, że 6. miejsce nie do końca nas satysfakcjonuje, bo zależało nam na tym, żeby zająć 5. lokatę i grać na europejskich parkietach. W Pucharze Polski zaprezentowałyśmy się dobrze, tak samo w Pucharze CEV, ale tak jak mówię, to nie jest miejsce w lidze, którego oczekiwałyśmy. Mimo wszystko sezon się skończył, taki jest sport i chcę podziękować wszystkim naszym kibicom, którzy na pewno przyzwyczaili się do zdobywania medali. W tym sezonie tego krążka nie ma, ale nasi fani są niezawodni i zawsze wiernie nam kibicują – bez względu na to, czy gra się o wielkie cele, czy nie. Chciałabym też podziękować wszystkim dziewczynom, trenerom, którzy ciężko pracowali przez ten sezon. Z każdych rozgrywek można coś wynieść i mam nadzieję, że z tych też czegoś się nauczymy – zakończyła Jagieło.

Kapitan bielszczanek Małgorzata Lis nie ukrywała zadowolenia z postawy swojego zespołu i miała ku temu powody – zawodniczki BKS-u udowodniły, że mają nerwy ze stali i tworzą bardzo zgraną ekipę, która potrafi wyjść z najgorszych sytuacji. – Ja również chciałam pogratulować siatkarkom z Muszyny, ponieważ to był mecz walki, a one na początku bardzo wysoko postawiły nam poprzeczkę. Fajnie, że podniosłyśmy rękawicę i wyszłyśmy zwycięsko z tego spotkania. Bardzo zależało nam na tym, by sezon zakończyć wygraną przede wszystkim dla naszych kibiców, ale również, żeby zagrać w europejskich pucharach – zaznaczyła środkowa. W jej ocenie cały sezon BKS-u był dobry – mimo tego, że zazwyczaj zawodniczki ze stolicy Podbeskidzia nie były oceniane jako pretendentki do zwycięstw. – Patrząc personalnie, nie byłyśmy praktycznie nigdy stawiane w roli faworyta, więc myślę, że to 5. miejsce jest jak najbardziej adekwatne. Nasz cel został zrealizowany – wiadomo, że ambicje są wyższe, chce się walczyć o medale, ale mam nadzieję, że uda się to w następnym sezonie – stwierdziła kapitan bielszczanek. W czasie pomeczowej konferencji Lis wspomniała także o kibicach BKS-u – Chciałabym podziękować fanom za to, że byli z nami, a już szczególnie tym, którzy za nami jeździli na mecze wyjazdowe. Praca z trenerami i sztabem szkoleniowym również dobrze się nam układała. Było bardzo fajnie – posumowała siatkarka.

W nieco innym tonie na konferencji pomeczowej wypowiedział się natomiast trener MKS-u Muszyna, Bogdan Serwiński.Wielkie gratulacje dla BKS-u, może nie za 5. miejsce, bo oczekiwania zawsze są wyższe, ale za odporność w dzisiejszym meczu. Uroki siatkówki są takie, jakie są. Dziś właśnie dotknęły nasz zespół te trudniejsze strony i trzeba się z tym pogodzić – nie jesteśmy pierwszą drużyną, która prowadzi wysoko i finalnie przegrywa – zakończył szkoleniowiec „Mineralnych”.



Zadowolenia nie mógł ukryć za to trener bielszczanek, Mirosław Zawieracz. Nie można się temu dziwić – jego podopieczne w drugiej części meczu uzyskały bardzo wyraźną przewagę nad rywalkami w bloku i na siatce, co pozwoliło im na końcowe zwycięstwo nad zespołem z Muszyny. – Jestem ogromnie szczęśliwy. Jeżeli chodzi o cały sezon, to przytoczę komentarze po prezentacji zespołu, która odbyła się osiem miesięcy temu. Jeden z prezesów tego klubu powiedział, że porównując budżety oraz składy personalne tegorocznej ligi, optymalne dla tej drużyny będzie 7. miejsce. Wszystko, co zrobimy powyżej, to wielki sukces. Zajęliśmy 5. lokatę w momencie, gdy dosyć wyraźnie odstawaliśmy finansowo od ekip, które były wyżej od nas. Sezon bardzo udany – wykręciliśmy tak zwanego „maksa”. Dla mnie osobiście to 5. miejsce jest większym sukcesem niż podwójna korona Chemika Police. Dziękuję przede wszystkim kibicom, bo nie raz mieliśmy ciężkie chwile, w których byli cały czas z nami. BKS gra w europejskich pucharach – podkreślił Zawieracz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved