Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Gierczyński: Czujemy ten sezon w nogach

Krzysztof Gierczyński: Czujemy ten sezon w nogach

fot. Izabela Kornas

- Ciężka praca, kontuzje, kłopoty zdrowotne - mając to za sobą, możemy cieszyć się z brązowego medalu. Nie jest to złoty medal, ale ten brązowy też trzeba wygrać - powiedział Strefie Siatkówki Krzysztof Gierczyński po czwartym spotkaniu o 3. miejsce w PlusLidze.

Gratuluję zdobycia drugiego brązowego medalu w tym sezonie. Mając dwa medale na swojej szyi, chyba jesteście zadowoleni z sezonu 2013/2014?

Krzysztof Gierczyński: Cele były troszkę inne, ale musimy się cieszyć z tego, co mamy w tej chwili. Mamy dwa brązowe medale zdobyte w Lidze Mistrzów i PlusLidze. Są to na pewno niezwykle cenne medale. Nie było łatwo zdobyć żadnego z tych krążków. W europejskich pucharach trzeba było zagrać dużo dodatkowych meczów, mieliśmy trochę wyjazdów i trzeba było to poukładać logistycznie. W PlusLidze też nie było łatwych spotkań. W obu przypadkach to były długie drogi, ale niezmiernie się cieszymy, że to, co robiliśmy przez ostatnie kilka miesięcy, zaprocentowało. Ciężka praca w hali, kontuzje, kłopoty zdrowotne – mając to za sobą, możemy cieszyć się z brązowego medalu. Nie jest to złoty medal, ale ten brązowy też trzeba wygrać. Wiadomo, że lepiej jest jednak zakończyć sezon z brązowym medalem, który daje możliwość gry w Lidze Mistrzów. ZAKSA ma czwarte miejsce, ale ma też Puchar Polski, więc z pustymi rękami nie zostali i mogą być umiarkowanie zadowoleni.

W poprzednich trzech meczach ZAKSY z Jastrzębskim Węglem oglądaliśmy tie-breaki. W niedzielnym spotkaniu wasza dominacja była już bezsprzeczna i wygraliście 3:0. Tym razem zachowaliście koncentrację do samego końca.



Po pierwszym spotkaniu w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie również była okazja do wygrania spotkania 3:0, wpadliśmy w jakiś dołek i nagle było już 2:2. Tie-break to była już trochę loteria. W niedzielę podeszliśmy do tego spotkania doświadczeni dniem poprzednim. Chcieliśmy wygrać pierwszego seta, udało się wygrać także drugiego i w tym trzecim secie zawsze się ciężko gra po tej przerwie. Walczyliśmy ostro, leżeliśmy praktycznie pod podłogą, żeby te wszystkie piłki wyciągać, zrobiliśmy praktycznie wszystko, żeby tego trzeciego seta wygrać. To się udało. ZAKSA też miała jakieś swoje problemy, ale trzeba powiedzieć, że każdy je ma, bo to jest koniec sezonu. To był chyba nasz 47. mecz w tegorocznych rozgrywkach. Rozegraliśmy 12 niezwykle trudnych spotkań w Lidze Mistrzów i na pewno czujemy to w nogach. Powtórzę jeszcze raz – cieszymy się bardzo z tego medalu.

Mogliście już w niedzielę nie pojawiać się w hali Azoty, tylko odpoczywać albo świętować. Prowadziliście w trzecim secie sobotniego meczu 24:22 i nie udało się postawić tej kropki nad i. Jak przygotowaliście się mentalnie do kolejnego spotkania, bo całą pracę należało chyba wykonać w głowach?

To jest sport, takie rzeczy się zdarzają. Prowadzić 24:22 i przegrać seta to wcale nie jest jakaś wielka sztuka, bo w siatkówce takie sytuacje zdarzają się dosyć często. Akurat nam przytrafiło się to w takim meczu, w którym mogliśmy zakończyć całą tę rywalizację. Byliśmy po tym meczu oczywiście wkurzeni, ale mieliśmy świadomość, że przegraliśmy, nie mając przewagi 23:16, tylko 24:22. Przy takim stanie wystarczy jakaś jedna piłka po siatce, atak po bloku i wynik się odwraca – taka jest dzisiejsza siatkówka. Nie robiliśmy z tego dramatu. To było widać na boisku w drugim meczu w Kędzierzynie-Koźlu.

Praktycznie w każdym spotkaniu o brąz pojawiały się decyzje sędziów, które były kontestowane przez jedną bądź drugą stronę. Mamy już przerwy związane z systemem challenge, dziesięciominutową przerwę po drugim secie, a do tego doszły jeszcze te pauzy. Utrzymać koncentrację w meczu jest niezwykle trudno.

Oczywiście, że takie przerwy wybijają z rytmu. Są challenge, przerwa dziesięciominutowa, które wspólnie czasem powodują, że mecze, które mogłyby trwać 70 minut, trwają ponad 2 godziny. Całe spotkanie się przez to przedłuża, ale trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić. A co do emocji i sprawdzanych akcji – dla kibiców to powinna być dodatkowa wartość i kolejny powód do tego, żeby przyjść do hali. Te mecze dzięki temu nie są takie bezpłciowe i nijakie, ale towarzyszą im wielkie emocje. Nawet w meczach o brązowy medal.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved