Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Bartłomiej Grzechnik: Liczyliśmy na więcej

Bartłomiej Grzechnik: Liczyliśmy na więcej

fot. Joanna Skólimowska

Siatkarze Czarnych Radom pokonali w dwumeczu Effectora Kielce i zajęli 7. miejsce po ich pierwszym sezonie w PlusLidze. - Uważam to za nasz mały sukces, bo była szansa na więcej, a my na własne życzenie ją zmarnowaliśmy - powiedział MVP ostatniego spotkania.

Sezon 2013/2014 przyniósł rozgrywkom siatkarskiej ekstraklasy powiew świeżości – nie dość, że dołączyły dwa zespoły (BBTS Bielsko-Biała i Cerrad Czarni Radom), to jeszcze drużyna z Mazowsza po sezonie zasadniczym zajęła 5. miejsce, wyprzedzając takie zespoły jak AZS Politechnika Warszawska czy Indykpol AZS Olsztyn. Podopieczni Roberta Prygla w bezpośredniej rywalizacji w drugiej rundzie play-off trafili na akademików z Warszawy, którzy najpierw triumfowali 3:0, a następnie pokonali rywali 3:2 i tym samym to oni walczą obecnie o możliwość występów w Pucharze Challenge.

Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia, a my po sezonie zasadniczym mieliśmy 5. miejsce, także liczyliśmy na więcej – zauważył Bartłomiej Grzechnik. – Każdy sportowiec chce wygrywać, chce grać o złoto, a nie o siódme miejsce. Dlatego ten sezon uważam za nasz mały sukces, bo była szansa na więcej, a my na własne życzenie ją zmarnowaliśmy – dodał młody środkowy, który zapytany o to, czy przed sezonem jego drużyna brałaby w ciemno taki wynik, jak ten osiągnięty, skwitował krótko. – Powiedzielibyśmy nie, nie, dziękujemy, bo my nie jesteśmy od tego, by cokolwiek brać, a od tego, żeby grać, wywalczyć na boisku.

Dwudziestojednolatek po ostatnim meczu sezonu 2013/2014 wybrany został najlepszym zawodnikiem spotkania. – Myślę, że ta nagroda była szczególna, bo pół sezonu przesiedziałem na ławce z powodu kontuzji, dopiero później zacząłem trenować i grać. Ta statuetka jest takim ukoronowaniem tego sezonu, pracy, jaką wykonałem – z uśmiechem przyznał, opowiadając także o procesie odzyskiwania pełni sił. – Ciężko jest wrócić po kontuzji, zwłaszcza kiedy lekarze się mylą. Miałem przecież nogę w gipsie, a nie powinienem w ogóle tego gipsu zakładać. Dwa miesiące kompletnie bez treningów, później dopiero powrót. Na szczęście to utwierdziło mnie w przekonaniu, że trzeba walczyć. Taki jest sport – spuentował, zgadzając się ze stwierdzeniem, że jeśli jeszcze przyjdzie mu mierzyć się z podobną sytuacją, będzie mu już łatwiej.



Mecz w Radomiu okazał się dosyć specyficznym widowiskiem. Jedynie pierwszy set był partią, którą kielczanie odwrócili na swoją korzyść, mimo że przez większą jej część prowadzili przeciwnicy. W pozostałych zwycięska drużyna od samego początku dominowała, a rywal jedynie na chwilę był w stanie nawiązać kontakt. – Oni walczyli, my walczyliśmy. W momencie gdy zaczęli grać, my mieliśmy chwilę słabości, później te role się odwróciły i dlatego ten mecz wyglądał tak, a nie inaczej – analizował Grzechnik. On sam w dwóch ostatnich setach był najjaśniejszym punktem, a od swojego rozgrywającego w całym meczu otrzymał dziewiętnaście piłek. Zaserwował on jednego asa, dwukrotnie zatrzymał rywala na siatce, a w ataku osiągnął 74% skuteczności. Dało mu to trzecie, ex aequo z Dirkiem Westphalem miejsce w klasyfikacji najlepiej punktujących – lepsi okazali się jedynie atakujący obu zespołów. – Nie czułem, że to na mnie spoczywa odpowiedzialność za ten mecz. Z Michałem (Kędzierskim – przyp. red.) gramy ze sobą bardzo dużo na treningach i właśnie to moim zdaniem teraz przyniosło takie rezultaty. Właśnie dzięki temu w ostatnim meczu sezonu prawie wszystkie zagrania nam wychodziły – zakończył wypowiedź.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved