Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W hali Azoty ciąg dalszy wojny o brąz i Ligę Mistrzów

PlusLiga: W hali Azoty ciąg dalszy wojny o brąz i Ligę Mistrzów

fot. archiwum

Za siatkarzami Jastrzębskiego Węgla i ZAKSY Kędzierzyn-Koźle dwie bitwy w rywalizacji o miejsce na najniższym stopniu podium. O krok od zakończenia sezonu z medalami na szyjach są jastrzębianie. Czy po tym weekendzie poznamy brązowego medalistę?

Rywalizacje pomiędzy ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i Jastrzębskim Węglem od lat elektryzowały siatkarską publiczność. Starcia pretendujących do walki o medale drużyn były widowiskowe, emocjonujące i wyjątkowo wyrównane. Wielokrotnie zwycięzcę wyłaniały dwugodzinne starcia, rozstrzygane w tie-breakach. Podobnie było w tym sezonie ligowym, w dotychczasowej rywalizacji bowiem tylko finał Pucharu Polski nie doczekał się pięciu setów.

Tak też wyglądał początek decydującego starcia w „małym finale”. W walce z trzecią drużyną Europy podopieczni Sebastiana Świderskiego dwukrotnie musieli uznać wyższość rywali. Pierwsze spotkania, rozgrywane w Jastrzębiu-Zdroju, mimo że zakończone identycznym rezultatem (3:2 dla Jastrzębskiego Węgla) miały zupełnie inny przebieg. Wtorkowy mecz pewnie rozpoczęli miejscowi, jednak niemal na przestrzeni całej rywalizacji kędzierzynianie dotrzymywali kroku rywalom. W decydującej partii natomiast od pierwszej do ostatniej piłki sytuację na boisku kontrolowali gospodarze. Drugi mecz przyniósł więcej emocji, nie zabrakło przy tym nerwowości i kontrowersyjnych decyzji odbijających się echem na długo po ostatnim gwizdku sędziego. Pierwsze odsłony spotkania nie zapowiadały horroru jakiego świadkami byli kibice zebrani w jastrzębskiej hali przy al. Jana Pawła II. Mimo prowadzenia Jastrzębskiego Węgla 2:0, po pewniej wygranej drugiej partii, do głosu doszli goście. Siatkarze z Kędzierzyna-Koźla odrodzili się niczym feniks z popiołów, wyrównując stan meczu na 2:2. W decydującej partii sporo wskazywało, że kędzierzynianie nie poprzestaną na dwóch setach i tym razem z trudnego terenu wyjadą z tarczą. Podopieczni Sebastiana Świderskiego prowadzili bowiem 14:12, a do końcowego sukcesu brakowało im tylko lub aż jednego oczka. Po raz kolejny w sezonie to zawodnicy ze Śląska udowodnili, że nie ma sytuacji beznadziejnych i odwracając sytuację, wygrali 22:20 i cały mecz 3:2.

Mimo nie najlepszej sytuacji, przy prowadzeniu rywali 2:0 kędzierzynianie nie zamierzają składać broni. – Zabrakło nam dosłownie kilku milimetrów przy pierwszej piłce meczowej, bo według sędziów była autowa… Wierzymy, że wrócimy jeszcze do Jastrzębia-Zdroju. Przekonaliśmy się już, że wynik 2:0 w meczach wcale nie kończy rywalizacji – zaznaczył Sebastian Świderski. Wiary w odwrócenie losów walki o brąz nie krył także libero ZAKSY, zastępujący Piotra Gacka – Daniel Lewis.Nigdy nie wiadomo, co się stanie, a czasami dzieją się rzeczy naprawdę nieprzewidywalne. Są duże emocje, są przeżycia i wspomnienia i właśnie dlatego to jest takie ekscytujące. Nie ma chwały po łatwych wygranych – podkreślił zawodnik. A atutów dających nadzieję sympatykom ZAKSY nie trzeba długo szukać. W drugim meczu sporo krwi rywalom napsuł Grzegorz Bociek (18 oczek i blisko 50% efektywność), do swojej gry wrócił też, dzień wcześniej zaliczający jedynie epizodyczny występ, Dick Kooy (17 punktów). Czy siła w ataku i pewność w bloku wystarczą jednak dla powstrzymania rozpędzonych jastrzębian?

Także podopieczni Lorenzo Bernardiego są świadomi swoich atutów, na przestrzeni dwumeczu znakomite zawody rozegrał Michał Łasko. As jastrzębian miał przy tym spore wsparcie na skrzydłach (Michał Kubiak, sporą cegiełkę do zwycięstwa dołożyli także, uznawani za wyjątkowo mocny punkt Jastrzębskiego Węgla, środkowi (17 punktów Alena Pajenka w środowym meczu). Dodatkowo, jak zaznaczają sami zawodnicy, motywacją przed decydującym starciem jest nie tylko sama świadomość walki o medale. – Dzięki tej wygranej Jastrzębski Węgiel w przyszłym sezonie będzie grał w Lidze Mistrzów. W tej walce nie brakuje nam motywacji, bo raz, że stawką jest medal, który każdy chciałby mieć, a dwa – pozostaje ta szansa gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów – przyznał w rozmowie ze Strefą Siatkówki Michał Kubiak.

Jastrzębianom do realizacji celu brakuje tylko i aż jednej wygranej, kędzierzynianie natomiast potrzebują zwycięstwa, aby móc pozostać w grze i uniknąć czwartego, uznawanego za najgorsze dla sportowca miejsca. Faza play-off rządzi się swoimi prawami i niejednokrotnie zespół będący w wydawać by się mogło patowej sytuacji wracał do gry. O tego typu sytuacjach z pewnością pamiętają w Kędzierzynie-Koźlu chociażby w odniesieniu do tegorocznych półfinałów. Powtórki takiej sytuacji i powrotu na piąty mecz do Jastrzębia-Zdroju chcieliby uniknąć zawodnicy medalisty tegorocznej Ligi Mistrzów. – Na razie gramy z ZAKSĄ praktycznie wszystkie mecze przy wynikach po 3:2, mam więc nadzieję, że cała ta rywalizacja nie zakończy się też bilansem 3:2 – zakończył Michał Kubiak.

Trzeci mecz walki o miejsce na najniższym stopniu podium siatkarskiej ekstraklasy już jutro w Kędzierzynie-Koźlu. Czy spotkanie wyłoni pierwszego medalistę tegorocznej PlusLigi? A może podopieczni Sebastiana Świderskiego doprowadzą do przedłużenia zmagań? Czy sympatycy obu ekip po raz kolejny będą świadkami pięciosetowego meczu/meczów? Odpowiedzi na te pytania poznamy za niespełna 24 godziny, początek meczu w Kędzierzynie-Koźlu o godz. 17:00. Ewentualne czwarte spotkanie rozegrane zostanie w niedzielę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved