Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Batalię o medale czas zacząć

I liga M: Batalię o medale czas zacząć

fot. archiwum

Już jutro rozpocznie się walka o złoto, na zdobycie którego chrapkę ma zarówno KPS, jak i Camper. W cieniu tej rywalizacji będzie się odbywała także batalia o brąz. W niej udział wezmą dwaj przedsezonowi faworyci do gry w finale - MKS Banimex i Cuprum.

W tym sezonie o triumf w I lidze powalczą zespoły z Siedlec oraz Wyszkowa. Ich obecność w wielkim finale jest sporym zaskoczeniem. Choć pewnie zawodnicy obu drużyn marzyli o grze o najwyższe laury, to nie byli przed sezonem wymieniani w roli faworyta do rywalizacji o złoto. Ale czym byłby sport bez niespodzianek? Takowe udało się sprawić zarówno KPS-owi, jak i Camperowi, a dzięki temu wciąż mają szansę na końcowy sukces.

Podopieczni trenera Gerymskiego już na początku sezonu pokazali się z dobrej strony. Przez pewien okres byli nawet liderem w rundzie zasadniczej, ale im dalej w las, tym zaczęły przytrafiać się im porażki nie tylko z faworytami, ale również z zespołami plasującymi się w dolnych rejonach tabeli. Ostatecznie tę część sezonu zakończyli na piątym miejscu. W pierwszej rundzie play-off trafili na Ślepsk Suwałki, z którym stoczyli trzy fascynujące spotkania, z których za każdym razem wychodzili zwycięsko, a dzięki temu znaleźli się w półfinale. W nim na ich drodze stanął zespół z Będzina. Początek tej batalii nie był udany dla siedlczan, ale przebudzili się oni w połowie drugiego spotkania. Wyciągając wynik z 0:2 na 3:2, udowodnili przede wszystkim sobie, że są w stanie utrzeć nosa faworytowi. W dwóch meczach u siebie poszli za ciosem. Na nic zdało się doświadczenie po stronie podopiecznych trenera Dacewicza. Dobra gra gospodarzy w połączeniu z narastającą presją wśród będzinian spowodowały, że sensacja stała się faktem.

Teraz KPS chce pójść za ciosem i wierzy, że jest w stanie stanąć na najwyższym stopniu podium. – Skoro poradziliśmy sobie ze stuprocentowym faworytem do wygrania I ligi, to dlaczego nie mielibyśmy ograć innego rywala? Trener Gerymski pokazał, że potrafi odpowiednią formę przygotować na konkretne spotkania. Dlatego ze spokojem patrzymy w przyszłość. Nie mamy się czego obawiać, a sprawa końcowego wyniku jest zupełnie otwarta – podkreślił prezes KPS-u, Marian Burzec.



Jednak podobne plany ma Camper, który również zapowiada, że tanio skóry nie sprzeda. – Po ostatnim zwycięstwie czujemy się mocni psychicznie. Mam nadzieję, że zachowamy dobrą dyspozycję i w meczach finałowych pokażemy się z jak najlepszej strony – skomentował Jakub Urbanowicz. – Złote medale powieszone na naszych szyjach byłyby pięknym ukoronowaniem udanego dla nas sezonu – dodał przyjmujący wyszkowskiego zespołu.

Podopieczni trenera Sucha na początku sezonu doznali niespodziewanej porażki z wrzesińskim beniaminkiem, lecz okazało się, że były to dla nich złe miłego początki. Z meczu na mecz spisywali się bowiem coraz lepiej, szybko ugruntowując swoją pozycję w czołówce ligi. Rundę zasadniczą ostatecznie skończyli na trzeciej pozycji, a ich pierwszym przeciwnikiem w play-off była Stal AZS PWSZ Nysa. Jedynie na Opolszczyźnie wyszkowianie mieli trochę problemów z wykazaniem wyższości nad drużyną prowadzoną przez trenera Wójcika, ale po triumfie w tie-breaku ćwierćfinałową batalię zamknęli w trzech pojedynkach. W półfinale poprzeczka powędrowała znacznie wyżej, a rywalizacja z Cuprum zapowiadała się niezwykle ciekawie. Taka też była. Szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę, ale w piątym spotkaniu ze zdecydowanie lepszej strony pokazali się gracze Campera, dzięki czemu zagrają w finale.

Bez wątpienia obaj finaliści osiągnęli więcej, niż od nich oczekiwano. Teoretycznie na żadnym z nich nie spoczywa presja związana ze zdobyciem złotego medalu, ale skoro udało im się zajść tak wysoko, to zapewne będą chcieli postawić kropkę nad i. W aż dwóch z trzech dotychczasowych meczów między tymi ekipami triumfatora wyłaniał dopiero tie-break. Czy podobnie będzie w rywalizacji finałowej? Która z drużyn lepiej zniesie stawkę meczów? Czy wygra doświadczenie Szulika, Świrydowicza, Woronieckiego i Stańczaka? A może skuteczniejsza okaże się młodość Schulza, Sobczaka, Przybyły i Jasińskiego?

Niemniej ciekawie zapowiada się batalia o brązowy medal, o który powalczą MKS Banimex Będzin oraz Cuprum Mundo Lubin, czyli zespoły, które od początku rozgrywek nie ukrywały swoich aspiracji na końcowy triumf. Ich pokaźny budżet oraz spora liczba w składzie zawodników, którzy z niejednego siatkarskiego pieca chleb jedli, pozwalała wskazywać je w roli głównych faworytów I ligi. W istocie tak było, ale tylko w rundzie zasadniczej. W niej najlepsi okazali się podopieczni trenera Dacewicza, a tuż za ich plecami uplasowali się miedziowi. Ci pierwsi doznali w niej tylko trzech porażek. Forma tych drugich była nieco bardziej kapryśna, ale na tyle dobra, by wyprzedzić pozostałych dziesięciu przeciwników i z uprzywilejowanej pozycji przystąpić do kolejnego etapu rozgrywek.

Gracze znad Czarnej Przemszy w pierwszej rundzie play-off trafili na Energę Pekpol Ostrołęka. Szczególnie w pojedynkach u siebie zdeklasowali podopiecznych trenera Dudźca. Na wyjeździe mieli już trochę problemów z pokonaniem przeciwnika, ale w sumie w cuglach awansowali do półfinału, a dzięki temu zapewnili działaczom możliwość starania się o wejście do PlusLigi. Jednak to miał być tylko następny krok do zwycięstwa w całych rozgrywkach. Ale schody dla MKS-u zaczęły się w konfrontacji z siedlczanami. Pierwsza w sezonie porażka we własnej hali okazała się bardzo bolesna w skutkach, bowiem na terenie rywala faworyt nie znalazł recepty na odniesienie zwycięstwa, przez co musi zadowolić się jedynie walką o trzecie miejsce.

Lubinianom już w pierwszej rundzie play-off szło jak po grudzie. Wystarczy wspomnieć, że niemal na własne życzenie musieli grać piąty pojedynek z Krispolem Września. Mimo że w całej rywalizacji prowadzili już 2:0, to w Wielkopolsce nie potrafili przypieczętować awansu do kolejnej rundy. Zrobili to dopiero w decydującym starciu przed własną publicznością. Również pięciomeczową batalię stoczyli w półfinale z Camperem Wyszków, jednak tym razem nie zakończyła się ona dla nich happy endem. Przegrali w niej dwa z trzech pojedynków u siebie, co zamknęło im drogę do finału.

Wydaje się, że z batalii o brąz zwycięsko wyjdzie drużyna, która szybciej zapomni o półfinałowym niepowodzeniu. Wszystko wskazuje na to, że w tym przypadku umiejętności poszczególnych zawodników zejdą na drugi plan, zaś pierwszoplanową rolę odegra podejście do pojedynków o trzecie miejsce. Obie ekipy miały zdecydowanie większe aspiracje, więc ciekawe czy w tak krótkim czasie skutecznie uda im się przewartościować swoje cele i znaleźć na tyle dużo motywacji, aby skutecznie powalczyć o brązowy medal. Zdobyć go może tylko jeden zespół, a drugi zakończy rozgrywki poza podium, co będzie olbrzymim zawodem. Już w najbliższy weekend częściowo przekonamy się, który z zespołów szybciej będzie potrafił przystosować się do nowej roli, w której można walczyć tylko o trzecie miejsce.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved