Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Bogumiła Pyziołek: Cały czas wierzymy w złoto

Bogumiła Pyziołek: Cały czas wierzymy w złoto

fot. Łukasz Krzywański

- Przeciwko Chemikowi musimy zagrać na 120 procent możliwości albo i lepiej. Mówią, że to drużyna marzeń, ale my wciąż wierzymy w zdobycie złota - podkreśla zawodniczka Impela Wrocław Bogumiła Pyziołek przed trzecim meczem finału ORLEN Ligi.

Po pierwszych dwóch przegranych meczach czujecie niedosyt czy raczej przekonanie, że jeśli zagracie odrobinę lepiej, to Chemika uda się wreszcie pokonać?

Bogumiła Pyziołek: Chyba jedno i drugie. Niedosyt pozostał na pewno, bo przecież właściwie niemal w każdym secie toczyłyśmy wyrównaną walkę do 18-20 punktu, a potem coś się zacinało. Robiłyśmy proste błędy, brakowało nam skończenia jednej piłki, żeby zrobić przejście i być może wygrać całego seta. Jednocześnie czujemy i wierzymy, że Chemik jest do pokonania, choć mówią o nim, że to zespół marzeń. Na razie chcemy przedłużyć rywalizację o kolejny mecz, potem – zobaczymy. Cały czas wierzymy w złoto.

Chemik wydaje się poza zasięgiem głównie w ataku. By z nim wygrać, musiałybyście kończyć wymiany w pierwszej akcji, tak by przeciwniczki nie miały okazji do kontr.



Z pewnością Chemik ma prawdziwe armaty, bo jest tam moja siostra Ania Werblińska, Gosia Glinka, Ana Bjelica czy Iza Kowalińska. Są też bardzo dobre środkowe. Naszym celem powinno być więc odrzucenie policzanek od siatki zagrywką – wówczas nikomu nie atakuje się łatwo. A nam łatwiej by się blokowało czy broniło. Kolejna rzecz to rzeczywiście nasz skuteczny atak. Generalnie z Chemikiem musimy zagrać konsekwentnie we wszystkich elementach, musimy zagrać na 120 procent możliwości albo i lepiej. Wtedy mamy szanse na odwrócenie tej rywalizacji.

Impel zagra z Bogumiłą Pyziołek na libero czy na przyjęciu z atakiem?

Chyba nie zdradzę wielkiej tajemnicy, jeśli powiem, że wracam na starą pozycję – czyli przyjęcie z atakiem. Na libero trochę mi tego brakowało, na treningach zdarzało mi się zaatakować piłkę z drugiej linii, czego robić oczywiście nie wolno. Na szczęście w meczach się powstrzymałam (śmiech ). Nowa pozycja nie była dla mnie superkomfortowa, bo jednak jako libero koncentruję się na innych elementach, bronię w innych strefach boiska, w dużej mierze odpowiadam za przyjęcie. Cieszę się jednak, że mogłam pomóc zespołowi i że dobrnęłyśmy do finału.

Grając przez tyle lat w przeciętnej Gwardii, wierzyła pani, że kiedyś powalczy o ligowe złoto w barwach zespołu z Wrocławia?

Ten sezon to jest jakieś uwieńczenie mojego pobytu tutaj – dowód, że opłacało się przez tyle lat być wierną jednej ekipie. Gram we Wrocławiu od sezonu 2000/2001, naprawdę wiele już widziałam w klubie i w lidze. Kiedyś siatkówka kobiet wyglądała zupełnie inaczej, teraz rozgrywki są na wyższym poziomie, a i cały nasz klub zrobił kolosalny postęp. Wszystko jest profesjonalnie zorganizowane, gramy o wysokie miejsca, mamy świetną drużynę – bez wielkich gwiazd, ale dobrze dobraną sportowo i charakterologicznie. Miałyśmy wprawdzie potknięcia w Challenge Cup czy Pucharze Polski, ale na play-off się podniosłyśmy. To pokazuje, że nie tak łatwo nas złamać.

Rozmawiał Michał Karbowiak
Więcej w serwisie wroclaw.sport.pl

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-04-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved